500 blogerów gotowych zaatakować Ukrainę i UE
Niemal niemożliwe jest skwantyfikowanie wszystkich zasobów zaangażowanych w prokremlowską dezinformację. Dziesiątki oficjalnych rosyjskich mediów państwowych są wzmacniane przez setki podejrzanych stron internetowych i blogów w całej Europie i USA, ich przekaz jest powielany przez setki pseudoekspertów, ekstremistów i innych prokremlowskich mówców, a wszystkiemu temu towarzyszą tysiące użytkowników mediów społecznościowych (czy to klasycznych, czy opłacanych trolli).
Jednak niektóre ujawnienia mogą dać przynajmniej przybliżone oszacowanie zasobów przeznaczanych na dezinformację. Weźmy jedną konkretną kampanię z zaledwie sześcioma strategicznymi przekazami, skoncentrowaną wyłącznie na jednym kraju – a jednak zaangażowanych jest w nią nawet 500 blogerów.
Wiedzę o tym przykładzie uzyskano z materiałów opublikowanych wcześniej przez ukraińskich hakerów, którzy przechwycili korespondencję Aleksandra Usowskiego, jednego z koordynatorów tzw. „ruskiego świata” (podaje Unian), który działał także m.in. w Polsce (podaje InformNapalm). Materiał pozyskany przez hakerów został zbadany m.in. przez ukraińską państwową agencję prasową Ukrinform.
Według Ukrinform, wroga operacja nosi nazwę „Ukraina nie jest UE”, a sieć setek blogerów dyskredytujących współpracę między Ukrainą a UE ma funkcjonować z Kijowa, Charkowa, Odessy, obwodu donieckiego i obwodu ługańskiego.Ogólnym celem operacji jest zorganizowanie prorosyjskich głosów w ukraińskim internecie, tworzenie treści dla mediów tradycyjnych i społecznościowych, szkolenie większej liczby blogerów i promowanie ich pracy, rekrutowanie dziennikarzy i aktywistów politycznych oraz wykorzystywanie jak największej liczby zasobów informacyjnych, eksperckich i edukacyjnych do rozpowszechniania dezinformacji.
Projekt zidentyfikował także sześć strategicznych przekazów, na przykład: „Nikt w UE nie czeka na Ukrainę”, „Droga do UE tylko zuboży Ukraińców” albo „Ukraińcy nie spełniają systemu europejskich wartości”. Ogólnym celem jest przekonanie ukraińskiej publiczności, że nie ma ani nadziei, ani korzyści z bliższej współpracy między Ukrainą a UE.
Przeczytaj całe śledztwo Ukrinformu.
Ogólnie rzecz biorąc, świadomość trwającej wrogiej kampanii dezinformacyjnej jest na Ukrainie bardzo wysoka. Ale jeśli ktoś to przeoczył, przypomnijmy, że nawet wśród Ukraińców (którzy mają zdecydowanie największe doświadczenie z prokremlowską dezinformacją) uporczywa, dobrze finansowana i dobrze skoordynowana kampania dezinformacyjna nadal może odnieść co najmniej częściowy sukces.
