Dezinformacja na granicy wojny
Rankiem 24 lutego mieszkańców Kiszyniowa, stolicy Mołdawii, obudził odgłos kilku eksplozji. Na Ukrainę spadały bomby, najprawdopodobniej w Odessie, oddalonej o mniej niż dwieście kilometrów od Kiszyniowa. Na Ukrainie oznaczały one początek wojny. W Mołdawii wybuchy oznaczały, poza ogromnym napływem uchodźców oraz obawami związanymi z handlem i gospodarką, zmianę środowiska informacyjnego i narracji dezinformacyjnych.
Kilka godzin później liczni młodzi mężczyźni otrzymali wiadomość tekstową ogłaszającą powszechny pobór w Mołdawii; mężczyźni w wieku od 18 do 50 lat zostali wezwani do stawienia się do służby wojskowej. Był to pierwszy „granat” na froncie dezinformacji w Mołdawii. Dość szybko rząd ogłosił , że wiadomość jest fałszywa i że zostanie wszczęte dochodzenie w celu zidentyfikowania osób, które ją rozpowszechniły.
Pierwsze dni w przekazach medialnych
Prokremlowskie media oraz mołdawskie stacje telewizyjne retransmitujące rosyjskie programy – RTR Moldova, NTV Moldova, Primul în Moldova (retransmitujące Первый Канал), Accent TV – przestały emitować serwisy informacyjne i talk-showy produkowane w Rosji.Programy te zostały zastąpione filmami lub starszymi audycjami.
Nie wydano żadnych oficjalnych komunikatów, lecz eksperci z Independent Journalism Centre, jednej z najważniejszych lokalnych organizacji pozarządowych działających w obszarze mediów, uważają, że zrobiono to w związku z decyzją Rady Audiowizualnej o monitorowaniu programów tych stacji telewizyjnych w odpowiedzi na kryzys ukraiński.
Na późniejszym etapie należące do socjalistów prorosyjskie stacje telewizyjne – Primul w Mołdawii, Accent TV i NTV Moldova – nadal zastępowały serwisy informacyjne i programy publicystyczne z Moskwy, a jednocześnie nie informowały swoich odbiorców o wydarzeniach na Ukrainie. Zgodnie z analizą Mediacritica.md, prowadzoną przez Independent Journalism Centre, stacje te stosowały „propagandę przez przemilczenie, gdy pominięcie informacji istotnych dla danego tematu może zniekształcić rozumienie tematu przez odbiorcę w sposób propagandystyczny. Pominięcie sprawia, że widz wyrabia sobie jednostronne opinie, a ci, którzy uciekają się do tej techniki, manipulują, powodując, że odbiorcy myślą i działają w sposób zgodny z interesami, które w rzeczywistości nie są ich własnymi”.
Niezależne media przerzuciły się na eksponowanie tego, co działo się w sąsiednim kraju, opierając się na międzynarodowych mediach oraz oficjalnych ukraińskich doniesieniach medialnych.
Rosyjskie internetowe kanały dezinformacyjne, takie jak KP.md i Sputnik.md, w ogóle nie relacjonowały rosyjskiej inwazji w pierwszych godzinach.Na późniejszym etapie wydarzenia na Ukrainie opisywano zgodnie z oficjalną narracją Kremla – jako specjalną operację wojskową.
Dezinformacja w internecie
Tymczasem pojawiły się kolejne przekazy dezinformacyjne. „Mołdawia zostanie wciągnięta w wojnę i zostanie zaatakowana”, „Nie ma wystarczającej ilości waluty obcej”, „Amerykańskie samoloty wylądowały na lotnisku w Mărculești”, „Ukraina jest atakowana z regionu Naddniestrza”, „Misje dyplomatyczne w Kiszyniowie zostaną ewakuowane” należały do najbardziej zauważalnych narracji zidentyfikowanych przez www.stopfals.md, narzędzie antydezinformacyjne prowadzone przez Stowarzyszenie Niezależnej Prasy.

Ponieważ prorosyjskie stacje telewizyjne nadal zastępowały rosyjsko produkowane treści informacyjne i unikały doniesień o wojnie w Ukrainie, wszystkie te narracje były rozpowszechniane online.
Media społecznościowe, w szczególności TikTok, odgrywają najważniejszą rolę w szerzeniu dezinformacji. Jedno z pierwszych fałszywych twierdzeń o uchodźcach szturmujących granicę Mołdawii pojawiło się za pośrednictwem filmu na TikToku, który w ciągu kilku godzin zyskał ponad 15 000 udostępnień.Zarówno władze Mołdawii, jak i organizacje pozarządowe obaliły tę dezinformację.
Środki zaradcze
Rząd 24 lutego uruchomił kanał na Telegramie o nazwie Prima sursa (Pierwsze źródło), aby rozszerzyć swój zasięg i przekazywać oficjalne informacje. W ciągu dwóch tygodni kanał zdobył prawie 80 000 subskrybentów. Dezinformację zdementowano na rządowej stronie internetowej, w kanałach w mediach społecznościowych oraz na kanale Telegram.
Urzędnicy publiczni, w tym Prezydent, Premier, Wicepremierzy i Ministrowie, stale pojawiali się na briefingach, aby ogłaszać istotne wydarzenia oraz działania podejmowane przez władze.
Służba Bezpieczeństwa i Wywiadu zablokowała dziewięć serwisów internetowych, w tym Sputnik.md, za szerzenie mowy nienawiści oraz podżeganie do wojny i przemocy. Następnego dnia Sputnik ogłosił, że można uzyskać do niego dostęp z Mołdawii za pośrednictwem trzech innych adresów; władze Mołdawii nie odniosły się do tego. W międzyczasie część redakcji Radio Sputnik Moldova złożyła rezygnację, protestując przeciwko polityce redakcyjnej stacji. „Nie chcemy być zaangażowani w dezinformację i manipulacje. Próbowaliśmy utrzymać równowagę społeczną i polityczną w redakcji, ale sytuacja się pogorszyła. (…) Apelujemy o pokój i potępiamy wszelką agresję militarną, która oznacza śmierć” – czytamy w liście rezygnacyjnym podpisanym przez ośmiu pracowników stacji.2 marca Komisja ds. Sytuacji Nadzwyczajnych zdecydowała między innymi o zawieszeniu nadawania i retransmisji w Mołdawii większości programów produkowanych w państwach, które nie ratyfikowały Europejskiej Konwencji o Telewizji Ponadgranicznej.
Głosy popierające wojskową agresję Kremla przeciwko Ukrainie lub krytykujące zachodnie sankcje wobec Rosji są stosunkowo słabe w mołdawskiej przestrzeni informacyjnej. Jednakże, według sondażu opinii przeprowadzonego przez www.watchdog.md, niemal 22 procent respondentów uważa, że Rosja ma rację w tym konflikcie, w porównaniu z 38 procentami, którzy sądzą, że rację ma Ukraina.
Kryzys uchodźczy
Po pierwszych kilku dniach narracje dezinformacyjne przeniosły się na kryzys uchodźczy, który bezpośrednio dotknął Mołdawię. Oficjalne dane pokazują, że w pierwszych dwóch tygodniach wojny niemal 250 000 osób z Ukrainy przekroczyło mołdawską granicę. Około 100 000 pozostało w Mołdawii, szukając schronienia przed wojną.W skoordynowanym wysiłku i przy wsparciu partnerów międzynarodowych, zwykli Mołdawianie oraz władze odpowiedziały, pomagając Ukraińcom schronieniem, rzeczami lub transportem.

Zdjęcie (AFP): Ludzie uciekający przed konfliktem na Ukrainie wsiadają do autobusu po przekroczeniu przejścia granicznego Mołdawia–Ukraina w pobliżu mołdawskiego miasteczka Palanca.
W ostatnich dniach można zaobserwować trend polegający na oczernianiu uchodźców i zniechęcaniu ludzi do udzielania im pomocy. Burmistrz Kiszyniowa, były socjalista Ion Ceban, powiedział, że wśród ukraińskich uchodźców mogą być źli ludzie, a Mołdawianie mogą spodziewać się kradzieży i napadów rabunkowych. Stopfals.md obalił film wideo udostępniony na Tik Toku przez mołdawskiego influencera, który nagrał selfie wideo, mówiąc o ukraińskich uchodźcach, którzy rzekomo domagali się alkoholu, jedzenia i benzyny na stacji paliw w Cimișlii, grożąc kasjerowi bronią. Newsmaker.md zebrał serię filmów szerzących nienawiść rozpowszechnianych w mediach społecznościowych, zwłaszcza na Tik Toku.
Prezydent Sandu powiedziała podczas briefingu, że władze zauważyły kampanię przeciwko ukraińskim uchodźcom i że instytucje państwowe przeprowadzą dochodzenie.Zaapelowała również do ludzi, aby byli bardziej ostrożni podczas udostępniania nagrań wideo w mediach społecznościowych.
Jednak nawet po tym były prezydent i były lider socjalistów Igor Dodon powiedział podczas talk-show, że ukraińscy uchodźcy, którzy łamią mołdawskie prawo, powinni zostać odesłani z powrotem na Ukrainę lub dalej, do Rumunii.
Najwyraźniej dezinformacja działa w dwóch kierunkach. Z jednej strony przedstawia sytuację na Ukrainie za pomocą narracji takich jak rzekome odkrycie przez Rosjan „laboratoriów biologicznych”. Z drugiej strony próbuje jak najbardziej podzielić lokalną ludność i uchodźców. Najnowsze historie obalone przez władze twierdziły, że uchodźcy otrzymają po 15 000 lei (około 750 euro) oraz że wszyscy Mołdawianie będą zobowiązani przekazać uchodźcom równowartość jednego dnia swojej pensji.
Na szczęście wpływ dezinformacji jak dotąd był ograniczony. Wielu Mołdawian bezinteresownie przekazuje znacznie więcej niż równowartość jednodniowej pensji. A niemal dwie trzecie uważa, według sondażu Magenta, że na Ukrainie trwa wojna, a nie specjalna operacja wojskowa.