Dziwna idea pokoju Kremla
Jeszcze zanim Putin nakazał pełnoskalową inwazję na Ukrainę w lutym 2022 roku, utrzymywał, że Rosja chce jedynie pokoju — o ile tylko Ukraina i kraje Zachodu dadzą mu pokój, jakiego on chce. Pod koniec 2021 roku wysunął nierealistyczne i nierozsądne żądania dotyczące bezpieczeństwa, których spełnienie sprawiłoby, że sojusznicy z NATO czuliby się głęboko niepewnie. Zaledwie kilka dni przed rosyjską inwazją wysłał urzędnika niskiego szczebla, aby przedstawił Ukrainie warunki pokoju, których nie mogła ona w żaden sposób spełnić. Od tamtej pory jego propozycje negocjacyjne nalegają na „denazyfikację” Ukrainy, żądanie niemożliwe do spełnienia, ponieważ Kreml uznaje każdego Ukraińca, który wierzy w suwerenność Ukrainy, za nazistę.
Porażka jako gest dobrej woli
Z czasem prorosyjscy komentatorzy przepisywali historię, twierdząc, że ówczesny premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson w jakiś sposób sabotował potencjalne porozumienie pokojowe w marcu 2022 roku. W rzeczywistości pojawiające się rewelacje na temat rosyjskich okrucieństw w Buczy i gdzie indziej odegrały dużą rolę w zablokowaniu rozmów, w których Rosja zasadniczo przedstawiła Ukrainie zestaw ultimatum. Sam Putin uciekał się do przedstawiania upokarzającego wycofania się Rosji z północnej Ukrainy w kwietniu 2022 roku jako „gestu dobrej woli”.Zgodnie z kremlowską narracją propagandową, każdy rosyjski odwrót, jak się wydaje, jest w rzeczywistości dumnym krokiem naprzód ku pokojowi.
Prezydent Trump: rosyjski przyjaciel czy wróg?
Media i komentatorzy prokremlowscy wydawali się głęboko podzieleni co do tego, czy prezydent Donald J. Trump byłby przyjacielem, czy wrogiem Rosji. Bezpośrednio po jego zwycięstwie wyborczym wielu komentatorów prokremlowskich okrzyknęło go potencjalnym darem niebios dla Rosji. Jedno z mediów na przykład ogłosiło: „Dzięki zwycięstwu Trumpa szanse na pokój w Ukrainie są większe niż kiedykolwiek”. Komentator wideo przedstawił zwycięstwo Trumpa jako decydujący cios dla Ukrainy. Jeden rosyjski komentator nawet przywiązywał dużą wagę do tego, że specjalny wysłannik Trumpa ds. Ukrainy i Rosji, Keith Kellogg, powiedział: „Chciałbym wyznaczyć sobie cel na poziomie osobistym, zawodowym; powiedziałbym: ustalmy to na 100 dni” – oraz że ta data w przybliżeniu pokrywa się z obchodami Dnia Zwycięstwa w Rosji około 9 maja.
Jednak nie wszystkie prokremlowskie opinie były tak pogodnego tonu. Inne prokremlowskie medium stwierdziło, że prezydent Trump nie będzie zainteresowany kompromisami z Rosją.Kolejny stwierdził, że pragnienie prezydenta Trumpa, by obniżyć ceny węglowodorów, może zaszkodzić rosyjskim operacjom wojskowym.
Wreszcie, kilku nieprzejednanych twierdziło, że USA będą wrogie wobec Rosji bez względu na to, kto będzie u władzy.
Rosja: maska opada
Wreszcie, rosyjskie kontrolowane przez państwo oraz inne prokremlowskie media kontynuują swój zwyczaj utrzymywania, że kraje Zachodu, pomagające Ukrainie bronić się przed rosyjską agresją i eskalacją, same są agresywne i eskalują. Kraje Zachodu obwinia się o nierozsądność w swoich żądaniach, eskalację w podejmowanych działaniach i ostatecznie o brak zainteresowania pokojem. Czy to nie brzmi jak Moskwa?
Typowy materiał rzekomo twierdził, że kraje Zachodu robią wszystko, co mogą, aby przedłużyć wojnę w Ukrainie, wspierając Kijów bronią i innym wsparciem. Jak zawsze, wszelki wysiłek na rzecz wsparcia obrony Ukrainy przedstawiano jako zaciekły atak na Rosję. Inny artykuł oskarżył przywódców UE o bycie „radykałami”, którzy chcą „krucjaty przeciw Rosji”.
Media zazwyczaj przedstawiają Ukrainę jako jedynie przedłużenie zachodniej złośliwości i jako przeszkodę dla jakiegokolwiek pokoju. Często artykuły twierdzą, że kraj jest urojony co do swoich perspektyw wojennych i niechętny do negocjacji na maksymalistycznych warunkach Rosji.Często twierdzą, że Zełenski przedłuża wojnę wyłącznie po to, by uniknąć utraty władzy. Media także lubią ogłaszać, że w jakichkolwiek negocjacjach Ukraina nie będzie miała innego wyboru, jak tylko odstąpić znaczące terytoria. To żeruje na micie o rosyjskiej niezwyciężoności.
Racjonalna Rosja kontra szalona Ukraina
Jeśli chodzi o Rosję, urzędnicy Kremla i prokremlowscy komentatorzy niezmiennie przedstawiają się jako racjonalne i odpowiedzialne przeciwieństwo rzekomego szaleństwa Ukrainy, lecz z pewnym niedawnym zwrotem. Wiele artykułów cytuje rosyjskich wysokich rangą urzędników, którzy twierdzą, że Moskwa jest otwarta na rozmowy. Sputnik Africa na przykład zacytował Ławrowa, który rzekomo ponownie podkreślał „gotowość Rosji do negocjacji bez warunków wstępnych”. Następnie Ławrow przedstawił długą listę warunków wstępnych, w tym „denazyfikację” Ukrainy — oszczercze określenie dotyczące tego kraju, które Moskwa sobie wymyśliła.
Niepokojące jest jednak to, że niemało artykułów opowiada się przeciw negocjacjom.Chodzi o to, że Rosja wygrywa i powinna dalej wygrywać — niech pokój idzie do diabła — chyba że „wynegocjowany” pokój odtworzyłby sytuację, w której Ukraina stałaby się bezbronna wobec wszelkich przyszłych posunięć Moskwy przeciwko niej.
Zawieszenie broni jako „śmiertelna pułapka”
Na przykład powiązany z Kremlem komentator nazwał każde porozumienie o zawieszeniu broni „śmiertelną pułapką dla Rosji”, a inny powiedział, że „Rosji nie opłaca się zatrzymywać na linii frontu”. Mówią głośno to, co zwykle mówi się po cichu: że głównym warunkiem Rosji dla pokoju jest to, by nie dało się go odróżnić od niemal całkowitego zwycięstwa militarnego.
Kreml, jak się wydaje, nie chciałby niczego bardziej niż tego, by pozostać sam na sam ze zniszczeniem, które sam tworzy. To, czy dopnie swego poprzez katastrofalną wojnę, czy poprzez mściwy pokój, ma niewielkie znaczenie.
Jak pisał Tacyt, rzekomo cytując kaledońskiego wojownika Kalgakusa o starożytnych Rzymianach: „Rabunkowi, rzezi, łupieżom nadają kłamliwą nazwę imperium; czynią pustkowie i nazywają je pokojem.”