Inteligentne głosowanie kontra przechytrzanie demokracji
lub Dezinformacja już w samej nazwie kandydata
Konstytucja Rosji jest demokratyczna w swoim samym rdzeniu. Została przyjęta po referendum w 1993 roku i odzwierciedla doświadczenia 70 lat sowieckiego totalitaryzmu, terroru i represji. Rozdział 1 stwierdza, że wybory są najwyższym bezpośrednim wyrazem władzy ludu. Artykuł 13 zakazuje prób wprowadzenia „ideologii państwowej”. Rozdział 2 podkreśla prawa jednostki, ochronę obywatela przed represjami ze strony państwa.
Rosyjska biurokracja, oligarchowie i kierownictwo na Kremlu wspólnie usiłują ograniczyć konstytucyjne prawa i wolności narodu rosyjskiego, próbując zarządzać demokracją. Zarządzanie informacją jest kluczowe. Rosyjski termin określający media masowe to „środki informacji mas”. Dezinformacja znalazła szczególną rolę, a rosyjskie media państwowe są ściśle kontrolowane. Koncepcja niezależnych mediów publicznych, patrzących krytycznie na władzę i instytucje, zakwitła, lecz później przygasła na początku lat 2000.
Kamieniem węgielnym demokracji jest prawo do sprzeciwu – do wyrażania niezadowolenia z rządzących. Kreml próbuje wykorzystywać wybory jako demonstrację lojalności wobec suwerena.Rosyjska konstytucja jest przeszkodą dla rządzących i robi się wszystko, by kontrolować proces głosowania.
Prawa konstytucyjne
Aleksiej Nawalny nie próbował tworzyć partii ani zgłaszać siebie jako kandydata w wyborach do Dumy. Jego kampania, Inteligentne Głosowanie, była próbą wykorzystania konstytucyjnego prawa narodu rosyjskiego do wyrażania opinii poprzez głosowanie. Zespół Nawalnego wskazywał kandydatów mających szansę rywalizować z niepopularnymi przedstawicielami kremlowskiej partii marionetkowej, Jednej Rosji. Kampania Inteligentne Głosowanie wspierała nacjonalistów, komunistów, liberałów… każdego kandydata, który miał choć cień szansy. Dzięki Inteligentnemu Głosowaniu kilku kandydatów Jednej Rosji zostało odesłanych z kwitkiem.
Imperium oczywiście uderzyło z powrotem. Próba zamachu na Aleksieja Nawalnego, brutalne stłumienie masowych protestów w styczniu 2021 roku, kremlowska krucjata przeciw niezależnym mediom i dysydentom… Wszystkie te elementy są częścią próby Kremla, by ukształtować kontrolowalny, lojalny parlament.
Mimo to konstytucja istnieje, a Kremlowi nie udało się uciszyć Rosji. Wciąż jest kilku kandydatów, którzy stają do walki z rządzącymi. Jednym z nich jest Boris Wiszniewski w Petersburgu, drugim co do wielkości mieście Rosji i rodzinnym mieście Władimira Putina. Wiszniewskiemu udało się przeforsować swoją kandydaturę przez wszystkie przeszkody i stanowi głos sprzeciwu.Jest on doskonale legalnym kandydatem zarówno w wyborach do Rady Miejskiej Petersburga, jak i do rosyjskiego parlamentu, Dumy Państwowej. Jest dobrze znany w Petersburgu i faktycznie ma szansę zostać wybrany.
Sobowtórów pod dostatkiem
Władze sięgają więc po kolejny as w rękawie: sobowtórów. Taka praktyka nie jest niczym niespotykanym w historii rosyjskich wyborów, ale w przypadku Wiszniewskiego na liście wyborczej pojawił się nie jeden, lecz dwóch sobowtórów (trippelgänger?) – wszyscy w podobnym wieku, z podobnymi fryzurami i brodami – różnią się tylko imionami ojców. Wyborcom oferuje się prawdziwy róg obfitości Wiszniewskich, choć tylko jeden z nich jest tym prawdziwym.
W ten sposób manipulacja wchodzi na nowy poziom: samo nazwisko jest dezinformacją. Ta prymitywna (i być może skuteczna) próba zmylenia wyborców przyciągnęła uwagę rosyjskich mediów społecznościowych. Portrety postaci historycznych, celebrytów, bohaterów kina akcji – wszystkie z podpisem „Boris Wiszniewski”.
Wyniki wyborów do Dumy, według źródeł w rosyjskich mediach, zostały przesądzone już ponad pół roku temu. Rosyjskim sądom udało się zakazać używania sformułowania „smart voting”, ponieważ firma produkująca wełnę zgłosiła prawa autorskie do tego terminu.„Inteligentne głosowanie” wywołało panikę na Kremlu, próbując przechytrzyć demokrację.