Kremlowski humor to nic śmiesznego
Program telewizyjny zdjęty z anteny po skeczu o kremlowskich propagandystach
„Hahaganda” – propaganda poprzez humor, sarkazm i ośmieszanie – jest jedną z fundamentalnych metod Kremla służących do zniekształcania debaty publicznej i oczerniania przeciwników. Jest to udokumentowane praktycznie za każdym razem, gdy Kreml jest obciążany poważnymi zarzutami, w tym próbami odebrania życia, jak w sprawie Skripala lub sprawie Nawalnego – wszystko po to, by stworzyć wrażenie, że w dowodach jest coś zabawnego.
Prokremlowskie media chętnie wyśmiewają przemoc polityczną, nie przestając nawet wtedy, gdy setki osób poddanych brutalności policji są wyśmiewane, ośmieszane, umniejszane. Ha, ha.
Dręczyciele, którzy się śmieją
Prokremlowscy dręczyciele wesoło się śmieją za każdym razem, gdy uderzają. Kilku z najsłynniejszych szczególnie upodobało sobie sarkazm – na przykład prowadząca stacji Rossija 1 pani Olga Skabiejewa:
W Ukrainie są wybory. Czy może być coś zabawniejszego niż prezydent-komik? Oczywiście, że nie. Błazen bez doświadczenia politycznego – to znak trzema palcami, który naród ukraiński pokazuje władzom.Dzień wyborów w Prima Aprilis, rok Świni i komik prowadzi… Panie, ratuj Ukrainę
Program TV „60 Minutes”, 1 kwietnia 2019
Ha, ha. Albo jej kolega, dyrektor państwowego holdingu medialnego Rossija Siegodnia, Dmitrij Kisielow, który zbudował całą swoją karierę na sarkastycznym sloganie:
Zbieg okoliczności? Nie sądzę.
Program „Westi Niedieli” 17 maja 2015
I nie możemy pominąć Władimira Sołowjowa, człowieka, który szanuje Hitlera i podziwia Mussoliniego, a mimo to nazywa wszystkich innych „faszystami”.
W każdym kraju są idioci, ale po raz pierwszy w historii idioci mają własny kraj. Na Ukrainie neofaszystowskie patrole zaczęły kontrolować sklepy pod kątem obsługi w czystym ukraińskim, a nie w pidżynowym języku. Mogą wpaść i wywołać chaos w dowolnej restauracji w Odessie należącej do Izraelczyków. Szczególny detal: noszą mundury Wehrmachtu. To dowodzi, że faszyzm ma się dobrze na Ukrainie.
Program telewizyjny „Wieczór z Władimirem Sołowjowem” 18 stycznia 2021
Nabijanie się z błaznów
Program telewizyjny kanału TNT, „Once upon a Time in Russia”, zasłynął niezbyt prowokującą satyrą: udawanym wywiadem z Gretą Thunberg, parodią Nawalnego. Hasło programu brzmi: „Żadnych zasad ani autorytetów, żadnych zakazanych tematów i żadnej cenzury”. A 21 lutego 2021 program zawierał niewinną scenkę, wymierzoną w trzech wyżej wymienionych mistrzów kremlowskiej hahagandy, w której wszyscy rywalizują w wyrażaniu swojej miłości do Rosji. „Kisielow” w scence oświadcza (i przepraszam za dosadny język):
Zarówno rosyjskie słowo oznaczające Ojczyznę (Rodina), jak i Rosja (Rossiya) zaczynają się od „Ro”. Ale Ameryka zaczyna się od „A” – tak jak anal! Przypadek? Nie sądzę!
Postać „Sołowjowa” mu przytakuje:
Dobrze, że nigdy nie myślisz. Oni myśleli tam, po drugiej stronie Atlantyku, i zobacz, co się stało: połowa kraju to geje; reszta to Murzyni.
Po kilku dniach program został szybko usunięty ze strony oraz z usług kablowych oferujących ten kanał. Fragmenty dziesięciominutowej scenki przetrwały na Instagramie.Kanał powstrzymał się od udzielania jakichkolwiek komentarzy na temat ocenzurowanego skeczu.
Francuski mąż stanu George Clemenceau (1841–1929) powiedział, że wojna jest zbyt poważną sprawą, by powierzać ją wojskowym. Kreml, aktywnie używając broni hahagandy, zdaje się uważać komedię za zbyt poważną sprawę, by powierzać ją komikom.