Kryzysowe (nie)zarządzanie w stylu prokremlowskim
W zeszłym tygodniu „Disinformation Review” zwrócił uwagę na cyniczny oportunizm mediów prorosyjskich (prokremlowskich) w wykorzystywaniu protestów przeciwko niesprawiedliwości rasowej, które przetaczają się przez Amerykę i świat. Działania rosyjskich mediów państwowych oraz prokremlowskich źródeł, mające na celu wykorzystanie tej sytuacji do realizacji celów politycznych – zarówno na arenie międzynarodowej, jak i wewnętrznej – ujawniły wyraźny kontrast w przekazie kierowanym do odbiorców zachodnich w porównaniu z rosyjskojęzycznymi. Ten trend utrzymał się także w tym tygodniu: prokremlowskie media rozpowszechniały typowe teorie spiskowe – zmodyfikowane pod bieżący temat – a także dzielące społeczeństwo przekazy związane z protestami. Choć istnieje niewiele dowodów na tajną, skoordynowaną operację wpływu, podobną do tej z okresu wyborów w USA w 2016 roku, szybko przybywa dowodów na to, że prokremlowskie media aktywnie instrumentalizują kryzys w USA, aby promować preferowane narracje i forsować antyliberalną, antyzachodnią agendę.
Protesty przeciw niesprawiedliwości rasowej: podstęp na rzecz kolorowej rewolucji
Kilka przykładów z tego tygodnia próbuje powiązać protesty z rzekomą skłonnością Ameryki do podsycania „kolorowych rewolucji” oraz mieszania się w sprawy innych państw.Na przykład widzieliśmy twierdzenia, że protesty są „niezwykle podobne do technik kolorowej rewolucji” oraz że stanowią „próbę generalną” Pomarańczowej Rewolucji – padały nawet oskarżenia, że USA przygotowały ludzi w różnych częściach świata do ich organizowania. Powszechnie wiadomo, że siła mobilizacji społecznej jest jednym z największych politycznych lęków Kremla, jeśli chodzi o stabilność reżimu, biorąc pod uwagę tendencję do obywatelskich rewolucji przeciwko skorumpowanym reżimom w krajach postsowieckich. W rezultacie media prokremlowskie mają nawyk sugerowania, że demonstracje gdziekolwiek i jakiegokolwiek rodzaju muszą być zorganizowane przez wrogie siły zewnętrzne. Obecne niepokoje w USA nie są wyjątkiem; jako domniemanych sprawców wskazuje się m.in. amerykańskie „elity rządzące”, globalistyczne korporacje, Partię Demokratyczną – dążącą do zdobycia wpływów przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi – oraz oczywiście George’a Sorosa, który rzekomo podżega czarną ludność do zamieszek i pogromów oraz próbuje uniemożliwić ponowny wybór Trumpa, w zmowie z Demokratami. Soros jest popularnym straszakiem w prokremlowskiej dezinformacji dzięki swojej działalności filantropijnej oraz promowaniu demokracji i wolnego rynku.Malując go jako podżegacza obecnych protestów w USA, prokremlowskie media promują też w innych krajach przekaz, że Fundacja Społeczeństwa Otwartego Sorosa powinna zostać zakazana.
Inne przypadki dezinformacji, które odnotowaliśmy w tym tygodniu, dotyczyły wzmacniania dzielących przekazów oraz przedstawiania USA jako kraju stojącego na krawędzi upadku z powodu nadchodzącej „wojny domowej”. Na przykład Sputnik twierdził, że los Stanów Zjednoczonych jest zagrożony z powodu „gry politycznej” ocierającej się o wojnę domową, mającej uniemożliwić reelekcję Trumpa. Inne podburzające przekazy obejmowały twierdzenia, że czarnoskórzy popełniają 80% przestępstw w USA, że Ameryka ma wybór między rasizmem a anarchią oraz że dzieci na Zachodzie są uczone, by bać się i nienawidzić policji.
Wreszcie, prokremlowskie media nigdy nie przepuszczają okazji, by uderzyć w Ukrainę. Na przykład protestujących w USA porównuje się do nieistniejących nazistów na Ukrainie, a prezydentowi Zełenskiemu doradza się, by wykorzystał obecny chaos do zapewnienia Ukrainie niezależności od USA.

Powrót koronawirusa
Choć utrzymują się obawy przed potencjalną drugą falą COVID-19, gdy kraje łagodzą ograniczenia, prokremlowskie media wykazują odnowiony apetyt na dezinformację związaną z koronawirusem.Rzeczywiście, zaangażowanie zagranicznych aktorów, takich jak Rosja i Chiny, w rozpowszechnianie dezinformacji oraz wzmacnianie teorii spiskowych na temat COVID-19 zostało podkreślone w nowym komunikacie wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej Věry Jourovej oraz wysokiego przedstawiciela Josepa Borrella, przedstawionym w środę.
Przypadki, które widzieliśmy w tym tygodniu, były w większości mechanicznym powtarzaniem narracji odnotowanych wcześniej. Koronawirus zniszczył Unię Europejską i udowodnił, że NATO jest bezwartościowe. Bill Gates stoi za wirusem i planuje użyć szczepionek, aby zredukować populację świata. Zachód zareagował na pandemię, poświęcając chorych i osoby starsze, ale jednocześnie wyolbrzymił zagrożenie dzięki „matriarchalnej histerii”.
Twierdzenia, że koronawirus pochodzi z laboratorium i jest sztucznie stworzony, pozostają szczególnie powszechne. Wpisują się one także w inny częsty motyw w prokremlowskiej dezinformacji, dla którego pandemia stanowi wyjątkowo podatny grunt: że USA prowadzą na całym świecie biolaboratoria i tworzą broń etniczną. Na przykład widzieliśmy twierdzenia, że amerykańskie laboratoria na Ukrainie testują broń biologiczną na populacjach słowiańskich, oraz że mieszkańcy Armenii, Gruzji, Ukrainy i Kazachstanu są „biomateriałem” dla Pentagonu.W tych scenariuszach Rosja jest oczywiście przedstawiana jako ostateczna ofiara amerykańskiej agresji.
Jaki więc jest wniosek na ten tydzień? Nigdy nie pozwól, by dobry kryzys się zmarnował – to niewypowiedziane motto niektórych mediów prokremlowskich. Tragedia i cierpienie innych często stanowią najlepsze paliwo dla ognia dezinformacji.
