Mały traktor, który mógł
Kreml wysłał wybuchowy komentarz na szczyt na Bali, podczas gdy wojska Kremla kontynuowały swój odwrót.
15 listopada rosyjskie siły zbrojne przeprowadziły kolejną salwę rakiet wymierzoną w cywilną infrastrukturę w całej Ukrainie. Termin rosyjskich uderzeń był szczególnie cyniczny, ponieważ dwudniowy szczyt G20 na Bali właśnie się rozpoczął, a inwazja Rosji na Ukrainę oraz potencjalne drogi zakończenia wojny znalazły się wśród punktów porządku obrad.
Gdy rosyjskie rakiety spadały na Kijów i inne miejsca w Ukrainie – część z nich trafiała w cele, większość była przechwytywana przez ukraińską obronę przeciwlotniczą – coś eksplodowało w polskiej wsi Przewodów, zabijając dwóch polskich obywateli.
Jednak rosyjska machina dezinformacyjna nie czekała. Zaledwie kilka godzin później mechanizm już działał, dezorientując swoich odbiorców poprzez odwracanie winy i zniekształcanie faktów.
Dobrze znamy ten schemat.Prokremlowskie media propagandowe stosowały ten sam zestaw sztuczek w swoich próbach zdezorientowania odbiorców w sprawie sabotażu Nord Stream lub wcześniejszego tragicznego zestrzelenia lotu MH17.
Tym razem rosyjskie narracje dezinformacyjne zawierają „perełki” takie jak: to traktor spowodował eksplozję; była to prowokacja mająca na celu eskalację, a nawet celowa prowokacja ze strony Ukraińców; to mógł być dron, a nie pocisk; to Polacy albo Brytyjczycy to zrobili; a na skrajnym biegunie Polska wypowiada wojnę Rosji.
Niezależnie od ostatecznego wyniku wciąż trwającego oficjalnego polskiego śledztwa, jeden fakt jest jasny.Dwóch obywateli Polski straciło życie z powodu trwającej agresji militarnej Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej lekkomyślnej kampanii uderzeń rakietowych wymierzonych w ludność cywilną i infrastrukturę cywilną na Ukrainie.

Rosja kontynuuje swój systematyczny odwrót
Po tym, jak ukraińskie siły zbrojne zmusiły Rosję do odwrotu z Chersonia i wkroczyły do miasta jako witani z entuzjazmem bohaterowie, prokremlowski ekosystem dezinformacji podjął działania naprawcze, próbując zminimalizować wpływ tego rozwoju sytuacji na postrzeganie wojny przez rosyjską opinię publiczną.
Ich uwaga, jak pokazywał przykład Sołowjowa, skupiała się na twierdzeniu o uporządkowanym przebiegu odwrotu i jego minimalnych skutkach.Próbowali też scharakteryzować to jako „przegrupowanie”, w sposób podobny do tego, co mówili o ich wcześniejszym odwrocie z terenów w pobliżu Charkowa.
Co znamienne, prokremlowskie media i ich wzmacniacze przygotowywały przestrzeń informacyjną przez kilka tygodni podobnymi przekazami o „zmianie pozycji” i „strategicznym odwrocie” na „bardziej korzystne pozycje obronne”.
Warto zauważyć, że w prokremlowskim ekosystemie dezinformacyjnym rosyjski odwrót z Chersonia często był łączony z coraz bardziej dominującą dezinformacyjną tezą, że Rosja prowadzi w Ukrainie wojnę z NATO lub szerzej z Zachodem, o czym również wielokrotnie informowaliśmy wcześniej.
W innych wiadomościach o dezinformacji
- USA przedłużają wojnę w Ukrainie, aby czerpać korzyści ze sprzedaży broni. W próbie podważenia zachodniego wsparcia dla Ukrainy i przedstawienia go jako opartego wyłącznie na interesach gospodarczych, ten prokremlowski materiał dezinformacyjny usiłuje ukazać wsparcie USA dla Ukrainy jako korzystne dla amerykańskiego przemysłu. Tego typu przekazy mają też na celu podzielenie krajów Zachodu.
- Kraje UE dążą do przejęcia kontroli nad niektórymi terytoriami Ukrainy. W odróżnieniu od Rosji kraje UE nie mają żadnych niezaspokojonych ambicji imperialnych. Kraje UE wspierają niepodległość oraz pełną integralność terytorialną Ukrainy.Ten fragment rosyjskiej propagandy próbuje odseparować Ukrainę od jej europejskich sojuszników.
- USA chce doprowadzić do dezintegracji UE poprzez wojnę w Ukrainie. Nie, nie chce. To powracająca prokremlowska narracja, która próbuje wbić klin między partnerów transatlantyckich, sugerując, że USA miałoby w jakiś sposób skorzystać na wojnie w Ukrainie.
