Niemieckie konsekwencje
Niecałe dwa tygodnie temu w Niemczech odbyły się wybory. I choć kampania wyborcza dobiegła końca, kampania dezinformacyjna wciąż trwa. Kilkakrotnie pisaliśmy już o narracjach wykorzystywanych na temat Niemiec, a zwłaszcza Angeli Merkel, i szczególnie w minionym tygodniu mogliśmy zauważyć powracające echa tych znanych historii, a także kilka nowych dezinformacyjnych wymysłów.Na przykład Niemcy ponownie oskarżano o ustanowienie faszystowskiego reżimu na Ukrainie i znów widzieliśmy dezinformację na temat kwot wypłacanych uchodźcom w tym kraju.
Wśród nowości w spektrum dezinformacji zauważyliśmy fałszywe twierdzenia, że niemiecki wywiad przeprowadzi inwigilację 13% niemieckiej populacji, która głosowała na AfD, że Angela Merkel nie będzie w stanie współpracować z Zielonymi i FDP, ponieważ są eurosceptyczni, oraz że przedstawiciele Rosji nigdy nie rozmawiali z przedstawicielami AfD (co jest oczywiście nieprawdą).
I choć wciąż nie możemy nic powiedzieć o wpływie, jak pokazał DFRLab, część przekazów w odliczaniu do niemieckich wyborów była wzmacniana przez rosyjskojęzyczne boty; a na rosyjskiej platformie społecznościowej VKontakte 90 procent najpopularniejszych postów dotyczących niemieckich wyborów wspierało AfD.
Pizza gate, Daesh, naziści i ludobójstwo
Jakie są najgorsze rzeczy, jakie przychodzą ci do głowy? Najbardziej zbrodnicze okrucieństwo popełnione przez ludzkość, niewyobrażalne? Czy są to działania samozwańczego Państwa Islamskiego? A może działania nazistowskich Niemiec podczas II wojny światowej? Może to ludobójstwo albo pedofilia? To wszystko są okrucieństwa, przeciwko którym zaprotestowałaby każda zdrowo myśląca osoba.W tym tygodniu widzieliśmy prokremlowską dezinformację oskarżającą USA i Ukrainę o to wszystko.
Metoda oskarżania wroga o najgorsze, co można sobie wyobrazić, bez przedstawiania jakichkolwiek dowodów, nie jest niczym nowym w świecie dezinformacji. To rzeczywiście dobrze znana taktyka, która ma znaczący wpływ, a kosztuje niemal nic. Logika jest taka, że wystarczy zasiać wątpliwość, podrzucić ideę – a gdy już znajdzie się w obiegu, będzie pojawiać się w ludzkich myślach. „Nie ma dymu bez ognia”. Ale ten rodzaj dezinformacji jest właśnie taki – sam dym, bez ognia.
Tak więc, gdy program rosyjskiej państwowej, kontrolowanej telewizji przywołuje osławioną sprawę „pizza gate” – teorię spiskową, którą obalono i udowodniono jej fałszywość około rok temu – i sugeruje, że teorię tę należy jednak traktować poważnie w świetle nowych „rewelacji” o amerykańskich politykach w siatce pedofilskiej (ponownie: brak jakichkolwiek dowodów na istnienie takiej siatki), to tworzą dym.Lub gdy rosyjska państwowa telewizja oskarża Ukrainę o planowanie ludobójstwa rosyjskiej ludności kraju oraz ustanowienie nazistowskiego reżimu – znów nie ma żadnych dowodów, jest tylko mnóstwo dymu.

Dużo dymu, ale bez ognia
Albo gdy TV Zvezda twierdzi, że syryjskie wojsko znalazło ukraiński obóz ISIS w Syrii, a inny rosyjski państwowy program telewizyjny twierdzi, że Ukraina zapewniała kurorty na Krymie oddziałom Daesh przed aneksją półwyspu przez Rosję – znów nie ma żadnych dowodów.
USA oskarżano także o stworzenie Daesh, kierowanie Daesh, wspieranie terroryzmu w Syrii oraz robienie wszystkiego, by powstrzymać eliminację Daesh. Ani słowa o Globalnej Koalicji przeciwko Daesh; zamiast tego Rosję przedstawiano jako jedyny kraj, który walczy z terroryzmem.
Sam dym. Problem polega na tym, że możemy być pewni, iż ten dym zmąci umysły niektórych.
Przypadki dezinformacji zgłoszone w poprzednim tygodniu: