Pachnie jak Krym
„Na Zachodzie słychać głosy, że musimy dokonać przeglądu wyników II wojny światowej. A w szczególności mają oni różne roszczenia terytorialne wobec Rosji”.
Ten przekaz został wyemitowany 23 lutego do milionów rosyjskich gospodarstw domowych przez państwowy kanał telewizyjny Rossiya 1.
Widzom powiedziano również o głosach rzekomo domagających się kontroli nad rosyjskim terytorium, że „to są ludzie u władzy w krajach NATO”.
Ta historia pojawiła się w niedzielnym wieczornym programie publicystycznym, który prowadzi objęty sankcjami UE Dmitry Kiselyov.
Rosyjscy dziennikarze wyjaśniają fakty
Emisja Rossiya 1 została szybko zakwestionowana przez The Insider, niezależny rosyjski portal internetowy.
The Insider wyjaśnił fakty, podkreślając, że żaden z rządów zachodnich państw sąsiadujących z Rosją nie wyraził, by miał jakiekolwiek nierozstrzygnięte roszczenia terytorialne wobec Rosji.
The Insider zaznaczył też, że wraz z Aktem Końcowym KBWE z Helsinek z 1975 r. potencjalne roszczenia do terytorium innych krajów europejskich straciły na znaczeniu.
Roman Dobrochotow jest redaktorem naczelnym The Insider – rosyjskiego portalu internetowego, który rzuca wyzwanie mediom kontrolowanym przez Kreml poprzez śledztwa i demaskowanie dezinformacji.Przeczytaj wywiad EUvsDisinfo z Romanem Dobrochotowem tutaj.
Oprócz obserwacji The Insider warto wspomnieć, że państwo nie może przystąpić do UE z nierozstrzygniętym sporem terytorialnym.
Przygotowania do referendum konstytucyjnego
Jaki cel ma to, że kontrolowana przez państwo rosyjska telewizja sprawia, iż rosyjscy odbiorcy uważają, że rządy zachodnich państw sąsiednich są tak wrogie?
Jak zauważa The Insider, Rossija 1 ujmuje swoją relację w kontekście proponowanych poprawek do rosyjskiej konstytucji, w szczególności propozycji wpisania do niej niezbywalności terytoriów Federacji Rosyjskiej. Innymi słowy, The Insider widzi w tym część kampanii mającej zyskać popularne poparcie dla tych poprawek i zapewnić wysoką frekwencję w referendum zaplanowanym na 22 kwietnia.
Krymski „whataboutism”
Drugim możliwym celem jest bardziej długofalowy: „narracja oblężonej twierdzy”, tj. przekonanie, że Rosja jest bezpośrednio zagrożona przez wrogie obce mocarstwa, należy do najbardziej uporczywych narracji w rosyjskich mediach kontrolowanych przez państwo od 2014 roku, w szczególności w kontekście Ukrainy, po nielegalnej aneksji Krymu oraz wydarzeniach Euromajdanu w Kijowie..Celem tej narracji miałby być charakter strategiczny, na przykład zapewnienie ogólnego poparcia dla władz i ich polityk.
Wreszcie, opowieść o roszczeniach państw sąsiednich wobec terytorium Rosji można postrzegać jako formę „whataboutismu”. Po tym, jak rosyjskie „zielone ludziki” dokonały inwazji na Krym w 2014 roku, dla Kremla może być pocieszające stworzenie wrażenia, że Rosja nie jest osamotniona w gotowości do łamania prawa międzynarodowego, Aktu Końcowego z Helsinek, Karty Paryskiej oraz Memorandum Budapeszteńskiego – a tym samym w fundamentalny sposób podważa europejski porządek bezpieczeństwa.
Górne zdjęcie: Rossiya 1 na YouTube