Potrzebowali nawet tego do formalnego uznania „DNR / LNR”. Więcej fałszywych flag, aby usprawiedliwić inwazję na Donbas
Przedstawiana jako Zbawca
Po podsyceniu nastrojów nadchodzącej wojny w Donbasie, wraz z gwałtownym wzrostem zarówno liczby, jak i ostrości relacji wojennych w rosyjskich mediach państwowych, trwa obecnie intensywna promocja wizerunku Rosji jako zbawcy.Uroczystości w miastach Donbasu z nielicznymi uczestnikami są podkręcane tak, by wyglądały na masowe obchody w mediach państwowych i prorosyjskich kanałach prokremlowskich.

Źródło: rosyjski Pierwyj Kanał, 22 lutego
Fałszywe flagi
Operacje „fałszywej flagi” przypisywane Ukrainie, lecz wykonywane przez innych aktorów albo całkowicie wymyślone, stają się jeszcze bardziej absurdalne – i niebezpieczne.
Rankiem 21 lutego rosyjska państwowa agencja informacyjna TASS poinformowała, że rosyjska Służba Bezpieczeństwa FSB w obwodzie rostowskim miała przekazać informację o ataku ze strony ukraińskiej, który trafił w budkę służącą jako kwatera mieszkalna strażników granicznych w obwodzie rostowskim w Rosji, graniczącym z Ukrainą.
Aby uczynić to bardziej „przekonującym” i prawdopodobnie przyspieszyć rozpowszechnianie na kluczowych platformach medialnych, dołączono krótki, 37-sekundowy film towarzyszący tej historii, pokazujący zniszczony, odległy, opuszczony mały domek.

Źródło: TASS, 21 lutego
Dlaczego jest to fałszywe z niemal całkowitą pewnością?
To, że nagranie jest rzeczywistą ilustracją ostrzału ze strony ukraińskiej, jest WYJĄTKOWO MAŁO PRAWDOPODOBNE.
- Dom stoi na uboczu.
- Nie widać żadnego krateru w domu ani wokół niego.
- Okoliczne niewielkie drzewa i roślinność nie noszą żadnych śladów uderzenia ani odłamków.
- Tylko uderzenie pod bardzo stromym kątem, niemal pionowe, skutkowałoby brakiem śladów uderzenia w otoczeniu. Jednak bezpośrednie trafienie jednym pociskiem jest niewiarygodne, biorąc pod uwagę, że nie było ognia korygującego.
- Odległość między najbliższymi ukraińskimi pozycjami a rzekomym miejscem rzekomego uderzenia wynosi prawie 40 kilometrów, według szacunków niezależnych stron weryfikujących. Wymagałoby to użycia broni pośredniego ognia dużego kalibru (ciężkiej artylerii) i skutkowałoby większą liczbą śladów odłamków.
- JEŚLI, i tylko jeśli, założymy niemal pionowe uderzenie, wówczas konstrukcja komina i dachu zawaliłaby się albo wykazywałaby ślady odłamków.
- Czy to jest kwatera rosyjskich strażników granicznych? Być może, ale nie wydaje się ruchliwa jako oczywisty cel. Wygląda na to, że istnieje bardzo niewiele dowodów regularnego przychodzenia i wychodzenia z domu. Wygląda raczej na opuszczony i zrujnowany.
To przypomina materiał rosyjskiej państwowej telewizji Channel 1 z 18 lutego historię o starym wojskowym jeepie na parkingu w Doniecku z 18 lutego. Zarówno chata, jak i samochód wydają się mieć niewielką wartość, poza tym, że można je wysadzić dla celów propagandowych.
Można by kontynuować, przytaczając kolejne dziwne doniesienia o rzekomej ciężkiej artylerii: to dotyczące szkoły w rejonie Doniecka, która rzekomo została trafiona.Ale widzimy tylko krawędzie dużego leja w ziemi. Nie widzimy całego podłoża. Coś jeszcze jest dziwne: -uszkodzenia okolicznych ścian wydają się dziwne? Uszkodzenia pozostawiłyby wyraźniejsze ślady, gdyby doszło do silnej eksplozji.
Aktualizacja: Im więcej takich „ataków” pokazują rosyjskie media państwowe i prorządowe kanały prokremlowskie, tym częściej Bellingcat i inni je obalają i pokazują, dlaczego w rzeczywistości są to jedynie fałszywe prowokacje (false flag).
Dlaczego to jest niebezpieczne?
To jest niebezpieczne, ponieważ działania Kremla z zeszłego tygodnia oraz relacjonowanie rosyjskich mediów państwowych ilustrują niemal desperackie poszukiwanie casus belli dla ruchu militarnego (zob. nasze artykuły tutaj i tutaj). Ostrzał właściwego terytorium Rosji ma dużą wagę w formalnych sprawach. Kreml zawsze stara się mieć formalne ceremonie, aby przykryć swój schemat działania. Postępowania parlamentarne z zatwierdzonymi aktami prawnymi. Formalne akty przyjaźni i współpracy między państwami. Te organy zostały uruchomione w procesach wokół ataków wojskowych na Gruzję w 2008 roku i na Krym w 2014 roku.
Formalne rosyjskie uznanie tych obszarów odegrało wtedy ważną rolę. Było to częścią decyzji Putina z 21 lutego o uznaniu „DNR” i „LNR”.
Ceremonie podpisania oficjalnego uznania wyglądały podobnie. Tutaj Krym w 2014 roku.Tutaj wczorajszy program.
W Gruzji w 2008 r. ówczesny prezydent Miedwiediew (a Putin jako premier) skupił wielką uwagę na rzekomym gruzińskim ostrzale rosyjskich żołnierzy rozmieszczonych jako „siły pokojowe” w Osetii Południowej. Pod względem formalnych uwarunkowań podobieństw do dzisiejszej sytuacji jest wiele: wspierani i uzbrajani przez Moskwę bojownicy twierdzący, że chcą secesji, ale bez formalnej i jawnej obecności rosyjskich wojsk. Niezależnie od skrytej obecności wojsk, co jest dobrze udokumentowane — zobacz tutaj.
Bombardowanie chaty w Rostowie: Jeśli się zastanawiasz — ale czy to może być prawda?
Zanim odpowiesz, rozważ proszę następujące twierdzenie rosyjskiego Ministerstwa Obrony:
„Ministerstwo Obrony ogłosiło zniszczenie dwóch ukraińskich opancerzonych bojowych wozów piechoty atakujących w głąb obwodu rostowskiego.” Zobacz w rosyjskiej państwowej agencji informacyjnej RIA Nowosti.

Następnie zapytaj siebie: Jakie jest prawdopodobieństwo, że mała grupa ukraińskich sił popędziłaby swoimi wozami bojowymi przez linię styku i do Rosji, na obszarze o najwyższym zagęszczeniu rosyjskich sił? I to w czasie, gdy ukraiński naczelny dowódca wykluczył jakiekolwiek operacje ofensywne. Byłoby to nie tylko głupie i najprawdopodobniej samobójcze, ale także działaniem wbrew rozkazom twoich przełożonych.