Przegląd dezinformacji: Czego się boisz?
Stary wróg nigdy się nie męczy: w tym tygodniu, według rosyjskojęzycznych prokremlowskich mediów, USA planują przejąć obwód kaliningradzki, organizując atak informacyjny przeciwko Osetii Południowej, oraz tworząc pas niestabilności wokół Rosji.
Jakby problemów na świecie było mało, Amerykanie wybierają się też na szybki wypad do Ameryki Łacińskiej, aby zorganizować zamach stanu w Boliwii, który można by powielić w Rosji, a następnie wykorzystać do narzucenia swojej woli Francuzom.
Oprócz tego, że stanowią dezinformację, te narracje o zachodniej agresji mają na celu przedstawianie całych narodów jako patologicznie rusofobicznych, negowanie samej możliwości autentycznych oddolnych protestów, które spontanicznie wyłaniają się w społeczeństwie, oraz udawanie, że państwa członkowskie UE nie mogą podejmować suwerennych decyzji.
Choć zatwardziali uzależnieni od dezinformacji znają te narracje na pamięć, wciąż brakuje nam jednoznacznych danych na temat odbiorców, do których te narracje docierają.Wygodnie się składa, że mamy jednak dane dotyczące wyświetleń na YouTube…

Dezinformacja na YouTube
Spośród wszystkich przypadków zebranych w ciągu listopada tylko 25 pochodziło z filmów na YouTube od prokremlowskich źródeł dezinformacji. Łącznie jednak te 25 filmów obejrzano 2 553 395 razy. Najpopularniejszym materiałem był odcinek programu „Niedzielny wieczór z Władimirem Sołowjowem”, który osiągnął 580 649 wyświetleń i twierdził, że Ukraina rozpętała wojnę przeciwko mieszkańcom Donbasu, którzy nie zaakceptowali zamachu stanu w Kijowie.Twierdzono też fałszywie, że Hołodomor był zakrojonym na szeroką skalę sabotażem przeciwko Ukraińcom, wymyślonym w Kanadzie, USA oraz na Zachodniej Ukrainie.
Odcinek programu „The News of the Week” z Dmitrijem Kisielowem uzyskał 554 144 wyświetlenia i twierdził, że śledczy JIT próbowali przekupić Wołodymyra Cemacha, kluczowego świadka w sprawie zestrzelenia lotu MH17, oferując mu ochronę świadków, obywatelstwo i dom w Holandii.
Choć wspólnym mianownikiem tych narracji może być wybielanie wizerunku Rosji i próba przerzucenia winy na kogoś innego, to motyw przewodni obejmuje również podsycanie strachu poprzez utwierdzanie w przekonaniu, że Rosja jest otoczona przez złowrogi, stale zagrażający Zachód, który nie stroni od rewizjonizmu historycznego.
I jest to jedna z najbardziej konsekwentnych tendencji prokremlowskiej dezinformacji: w październiku, na przykład, dwie najczęstsze narracje spośród 226 przypadków głosiły, że NATO stanowi zagrożenie oraz że trwa antyrosyjska kampania.Wraz ze zbliżającą się 70. rocznicą sojuszu oskarżanie NATO ma sens.

Strach przed wojną światową
Choć nie da się wyciągnąć żadnych bezpośrednich wniosków na temat wpływu tego siania strachu na opinię publiczną, to jednak interesujące jest, że spośród 1600 osób ankietowanych w Rosji we wrześniu i październiku 2019 r. 42% stwierdziło, że stale boi się wojny światowej. A chociaż zagrożenie jest zazwyczaj, ale nie zawsze, nieokreślone, rola bohaterskiego obrońcy jest zawsze krystalicznie jasna (wskazówka: często jest bez koszuli, jedzie konno).
Jednym z najskuteczniejszych sposobów kontrolowania mas jest strach, jak zauważył Bertrand Russell w swoich pismach o religii: „To po części przerażenie tym, co nieznane, a po części pragnienie, by czuć, że masz jakiegoś starszego brata, który będzie przy tobie we wszystkich twoich kłopotach i sporach. Strach jest podstawą całej sprawy – strach przed tajemniczym, strach przed porażką, strach przed śmiercią. Strach jest rodzicem okrucieństwa.”