Przyjdź zagrać w „sferę wpływów”… tym razem w Azji Centralnej
Fantazjowanie o wpływach Rosji poza jej faktycznymi granicami to jedna z ulubionych gier Kremla. Zasady są proste, ale skuteczne: weź niezależne państwo, ogłoś istnienie „szczególnej więzi”, ogłoś się strażnikiem tej więzi i obwiniaj Zachód, jeśli to państwo odważy się realizować własną politykę zagraniczną, bezpieczeństwa lub gospodarczą. Przy okazji powtarzaj mgliste, lecz emocjonalnie naładowane hasła-wyzwalacze, takie jak „rusofobia”, „kolorowe rewolucje”, „rewizjonizm historyczny” oraz „Anglosasi”.
Utknięci w sposobie myślenia XIX wieku
Azja Centralna nie jest wyjątkiem. W XIX wieku Imperium Rosyjskie najechało i anektowało obszary, które dziś są Kazachstanem, Kirgistanem, Tadżykistanem, Turkmenistanem i Uzbekistanem. Kraje te uzyskały niepodległość na początku lat 90. Jednak podejście Rosji do regionu wydaje się utknięte w imperialistycznej wizji, wedle której te narody muszą pozostać częścią jej „strefy wpływów”.
Snucie spekulacji o złowrogiej agendzie Zachodu
Na początku sierpnia 2024 r. wysoki przedstawiciel UE/wiceprzewodniczący Josep Borrell udał się do Kazachstanu i Republiki Kirgiskiej, aby — jak powiedział na konferencji prasowej z kazachskim ministrem spraw zagranicznych Muratem Nurtleu — „potwierdzić nasze silne zainteresowanie i zobowiązanie do wzmocnienia [naszej] współpracy z Azją Centralną”.Takie wizyty są rutyną w relacjach dyplomatycznych, ale prorosyjskie, prokremlowskie media i komentatorzy wolą interpretować świat przez pryzmat teorii spiskowych. Fałszywie przedstawili „prawdziwe intencje” wizyty jako próbę „dziel i rządź” w Kazachstanie i Kirgistanie.
Jedno z najbardziej otwarcie manipulacyjnych prokremlowskich źródeł dezinformacji, Sputnik International, szybko opublikowało artykuł z bogatą mieszanką narracji dezinformacyjnych: „UE desperacko próbuje wbić klin między Rosję a kraje Azji Centralnej”, „UE jest agentem NATO” oraz „wydarzenia styczniowe w 2022 roku w Kazachstanie były inspirowane z zagranicy”. Kolejna prokremlowska odnoga, Sputnik Kazakhstan, uzupełniła obraz narracji o wątek „kontrolującego Zachodu”.
Portal Russians in Kazakhstan wzmocnił treści innej rosyjskiej operacji wpływu podszywającej się pod medium, Pravdy, która zauważyła „apodyktyczny sposób” HRVP Josepa Borrella. Słuchając konferencji prasowej z wizyty, nie usłyszałoby się niczego „apodyktycznego”. Ten personalny atak na „apodyktyczny sposób” Borrella odzwierciedla ograny do znudzenia chwyt z kremlowskiego podręcznika dezinformacji.Dodając osobiste, emocjonalne akcenty do swoich historii, media prorosyjskie przedstawiają wysiłki UE jako element złowrogiej zachodniej agendy.
„Prawdziwe intencje” Wschodu i Zachodu
Podobnie, gdy japoński premier Fumio Kishida w sierpniu wziął udział w inauguracyjnym szczycie Japonia + Azja Centralna, objęta sankcjami UE Russia Today zacytowała rzeczniczkę rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Marię Zacharową. Wyjaśniła ona, że „prawdziwą intencją” tej wizyty było osłabienie więzi gospodarczych między państwami Azji Centralnej a Rosją.
Opinii publicznej zaserwowano podobne „analizy” „prawdziwych intencji” Zachodu przy okazji podróży do regionu ówczesnego brytyjskiego ministra spraw zagranicznych Davida Camerona na początku tego roku. Media twierdziły, że celem wizyty było wyrządzenie Rosji maksymalnych szkód oraz że tournée poświęcono wypchnięciu Rosji z Azji Centralnej lub przynajmniej ograniczeniu roli Rosji w Azji Centralnej. Każda wizyta dyplomatyczna jest przeinaczana w spisek mający umniejszyć potęgę Rosji.
Kolonialny dysonans Rosji
Ta narracja o byciu ofiarą jest głęboko ironiczna. Rosja lubi przedstawiać się jako orędownik walki antykolonialnej, szczególnie w Afryce, jednocześnie utrzymując quasi-kolonialne nastawienie wobec byłych części Imperium Rosyjskiego w Azji Centralnej.Jak Rosja może potępiać zachodni kolonializm i imperializm, a jednocześnie podtrzymywać to nastawienie w swoich relacjach z Azją Centralną?
Odpowiedź tkwi w zrozumieniu wieloletnich imperialnych zachowań Rosji, które z powodzeniem ukrywała na widoku przez ponad stulecie. Jak wyjaśnia Maksym Eristavi w Pięciu mitach, które pomogły rosyjskiemu kolonializmowi pozostać ukrytym, rosyjski imperializm opiera się na manipulacji, inwazji i eksterminacji – strategiach, które konsekwentnie stosowała przez dziesięciolecia, od Ukrainy po Azję Centralną.
Mity kolonialne i rosyjska propaganda
Jednym z najbardziej rozpowszechnionych mitów, które Rosja stara się podtrzymywać, jest przekonanie, że kolonializm to wyłącznie coś, co zachodnie mocarstwa robiły wobec tzw. „Globalnego Południa”. W rzeczywistości rosyjski kolonializm przybrał i nadal przybiera inną formę, łącząc podbój terytorialny z wypaczaniem tożsamości i wymazywaniem kultury. Kreml od dawna dąży do kontrolowania tożsamości, języka i historycznej narracji narodów Azji Centralnej, podobnie jak Rosja próbuje robić to teraz w Ukrainie.
Kreml od dawna korzysta z niewiedzy świata na temat kolonialnej przeszłości Rosji w Azji Centralnej. Nadal wykorzystuje narrację o „imperialnej niewinności”, przedstawiając się jako ofiara „rusofobii”. Przedstawia się też jako strażnik „szczególnej więzi” między Rosją a republikami Azji Centralnej.Obejmuje to histeryczne potępianie wszelkich prób ponownej oceny represji politycznych z czasów sowieckich. Kremlowska instrukcja dezinformacji nadal żeruje na tych mitach, tworząc zamieszanie i rozpowszechniając fałszywe narracje, aby usprawiedliwiać swoje dawne działania i obecną pozycję wpływu w Azji Centralnej.
Każdy czas jest dobry
Baza danych EUvsDisinfo zawiera całkiem pokaźny zbiór przykładów przekazów dezinformacyjnych o tym, że Zachód izoluje, okrąża lub wypiera Rosję z Azji Centralnej. Pojawiają się one nie tylko przy okazji wizyt na wysokim szczeblu, lecz są wlewane w przestrzeń informacyjną zawsze wtedy, gdy jest to wygodne, albo po prostu po to, by podtrzymywać tę narrację przy życiu.
Grając „strefą wpływów”, Moskwa próbuje zapewnić, by jej wpływy w Azji Centralnej pozostały utrwalone.