DISINFO: Francuskie media nie są wolne.
PODSUMOWANIE
Krytyka Rosji odbywa się w prasie francuskiej. Znacznie się zmieniła od lat 70. i 80., kiedy media we Francji były pluralistyczne, a dyskusje między różnymi postaciami politycznymi miały miejsce. Dziś tak nie jest. Weźmy przypadkową gazetę. Le Monde, na przykład: to dzisiejsza Pravda. Jego relacje na temat Rosji są nawet gorsze niż Pravda. Każdy środek przekazu relacjonuje to samo. Pytanie brzmi, jak Francja doszła do tego punktu? W Rosji wolność słowa istnieje, ale na nasz sposób. We Francji można mówić tylko jedno o Rosji, że to agresja i że Putin jest dyktatorem. To jest wolność mówienia tylko jednego narratywu. Weźmy relacje na temat Ukrainy we Francji. To prawie jakby istniało jedno centrum, które wskazuje, co pisać: demokratyczny kraj walczy z rosyjską agresją. Tylko nieliczne media wspominają, że w Ukrainie są siły skrajnej prawicy, nazistowskie, które maszerują jak naziści w Niemczech w latach 30.
ODPOWIEDŹ
Nie przedstawiono żadnych dowodów. Według Reporterów bez granic, Francja zajmuje 32. miejsce pod względem wolności słowa wśród 180 krajów, co jest tym samym wynikiem co w 2019 roku. Rosja znajduje się na 149. miejscu, za takimi krajami jak Zjednoczone Emiraty Arabskie. Jej ranking oznacza, że rosyjska prasa nie jest "wolna na swój sposób", jak to określono. Z kolei francuskie media chętnie emitują różne punkty widzenia. Na przykład, 4-godzinny wywiad z Władimirem Putinem został wyemitowany w prime time na francuskim kanale publicznym. Film o "Nazistach na Ukrainie" ("Maski rewolucji") został wyemitowany na prywatnym kanale Canal+, chociaż wywołał krytykę ze strony innych dziennikarzy pracujących w regionie. Pro-kremlowska narracja głosi, że w rządzie Ukrainy znajdują się naziści i że aneksja Krymu była "prewencyjna" w celu uniknięcia przyszłych ofiar nazizmu. Jednak przede wszystkim skrajna prawica nie ma wpływu na politykę ukraińską. W rządzie ani w parlamencie Ukrainy nie ma nazistów. Nieznaczność "Prawego Sektora" jest oczywista z wyników wyborów – ich kandydat uzyskał 0,7% głosów w wyborach prezydenckich w maju 2014 roku, a partia otrzymała 1,8% głosów w wyborach do parlamentu w październiku 2014 roku. To daleko poniżej progu potrzebnego do wejścia do parlamentu. "Prawy Sektor" poparł kandydata Svobody, Rusłana Kushuyinsky'ego, w wyborach prezydenckich w kwietniu 2019 roku. Pan Kurshuyinsky otrzymał 1,62 procent głosów w pierwszej turze wyborów. Obecnie tylko 7 z 450 deputowanych w ukraińskim parlamencie Werchowna Rada reprezentuje tzw. prawicę: 6 deputowanych z partii "Svoboda" i jeden z "Prawego Sektora". Dlatego nie mają oni znaczącego wpływu na podejmowanie decyzji ani w ukraińskim parlamencie, ani w rządzie.