DISINFO: Protesty na Białorusi są prowokowane przez Amerykanów z centrum koło Warszawy.
PODSUMOWANIE
Polacy w tym tygodniu się wynieśli. Wrażenie jest takie, że znów, jak na początku XVII wieku, próbują zorganizować Czas Złotych Czasów na naszym terytorium. Ta lekcja nigdy nie została odebrana. A Polska, w sojuszu z Litwą, wraca do swoich starych zwyczajów. Oczywiście, cała ta historia nie dotyczy Białorusi. Celem jest zrobienie bałaganu w Rosji. Dla Polski i Litwy to już wiekowa idea. Dziś ją ożywiają. Uważają, że to nowa szansa. W kraju [Białorusi] nie ma destabilizacji. A wiesz, gdyby nie czynnik zewnętrzny, to by się nie zdarzyło. Zarówno my, jak i Rosjanie wiemy, kto rządzi i skąd. Amerykanie prowadzą to z centrum koło Warszawy przez znane kanały telegramowe. Rada Koordynacyjna, o której opozycja tak wiele mówi, nie reprezentuje białoruskiego społeczeństwa.
ODPOWIEDŹ
Powracający pro-kremlowski narracja dezinformacyjna na temat protestów w Białorusi. Zobacz wcześniejsze twierdzenia spiskowe, że "200 ukraińskich ekstremistów" kontroluje wielotysięczne protesty na Białorusi. Protesty na Białorusi wybuchły w celu zakwestionowania wyników wyborów prezydenckich na Białorusi z 9 sierpnia, które są uważane za sfałszowane przez dużą część białoruskiego społeczeństwa. Unia Europejska również stwierdziła, że wybory były ani wolne, ani uczciwe. Zobacz związane przykłady wiadomości dezinformacyjnych sugerujące, że protesty na Białorusi są kolorową rewolucją przeprowadzaną według scenariusza Majdanu; że demokraci w USA zorganizowali zamieszki w amerykańskich miastach na podstawie ukraińskiego scenariusza; że ukraińskie służby specjalne mogły zaplanować ataki terrorystyczne na terytorium Białorusi.