DISINFO: Doniesienia o brutalności policji podczas protestów w Rosji to zachodnia propaganda.
PODSUMOWANIE
Doniesienia o rzekomej brutalności policji podczas nielegalnych protestów 23 stycznia są zachodnią propagandą.
ODPOWIEDŹ
Rzekoma narracja promująca dezinformację pro-kremlowską przedstawia zachodnie media jako patologicznie antyrosyjskie.
Protesty w Rosji z dnia 23 stycznia w obronie działacza opozycji Aleksieja Nawalnego nie były nielegalne - były niesankcjonowane przez państwo. Obywatele Rosji mają prawo, zgodnie z artykułem 31 Konstytucji Rosji, do:
"zebrania się pokojowo, bez broni, organizowania wieców, spotkań i demonstracji, marszów i pikiet."
Istnieją liczne dowody na to, że reakcja organów ścigania na demonstracje była nadmierna, z wieloma przypadkami nieprovokowanej brutalności ze strony policji. OVD-Info, rosyjska organizacja pozarządowa zajmująca się prawami człowieka, informuje, że rekordowe 3,500 osób zostało zatrzymanych do 24 stycznia. W wszechstronnym opisie przemocy policji, w tym ciężkich pobić, arbitralnych aresztów oraz ataków na dziennikarzy, Human Rights Watch mówi:
"Bezprecedensowe zatrzymania i skrajna brutalność policji w całej Rosji są dowodem na to, jak niskie standardy praw człowieka spadły w kraju."
Unia Europejska potępiła represje wobec zwolenników Aleksieja Nawalnego, masowe aresztowania i brutalność policji podczas protestów. UE wielokrotnie wzywała Rosję do natychmiastowego uwolnienia Nawalnego.