DISINFO: Protesty w Gruzji to rusofobiczny absurdalny teatr.
PODSUMOWANIE
Protesty w Gruzji to absurdystyczny teatr, który trwa od 30 lat. Ostatnia fala protestów była starannie zaplanowana i przygotowana z wyprzedzeniem. Faszystowska opozycja „Narodowa” była dobrze przygotowana. Nie ma wątpliwości, że wszystko było starannie zaplanowaną i zorganizowaną prowokacją. „Incydent protokołu”, kiedy przedstawiciel rosyjskiego parlamentu pojawił się na miejscu przewodniczącego parlamentu, był tylko zapalnikiem wydarzeń. Aleja Rustaweli to nie tylko ukochany punkt orientacyjny stolicy Gruzji, ale także niemal święte miejsce dla mieszkańców Tbilisi, którzy spacerowali po Alei tak, jak wierni idą do Świątyni. Opozycja zamieniła Rustaweli w ognisty wulkan z gejzerami wyrzucającymi błoto. Taki jest koszt demokracji à la Ameryka.
ODPOWIEDŹ
To jest powracająca narracja pro-Kremlowska, przedstawiająca powstania ludowe w innych państwach jako finansowane przez USA "rewolucje kolorowe", obecna także w przypadku Gruzji, Ukrainy, Białorusi, Wenezueli. Jest to również zgodne z wieloma narracjami dezinformacyjnymi pro-Kremlowskimi dotyczącymi USA i jego globalnej roli. Aktualne protesty w Gruzji były spontaniczną reakcją społeczną wzywającą do rezygnacji kluczowych krajowych urzędników po tym, jak deputowany do rosyjskiej Dumy Państwowej Siergiej Gawryłow zasiadł na miejscu przewodniczącego gruzińskiego parlamentu, podczas gdy występował przed zgromadzeniem parlamentarzystów z głównie prawosławnych krajów -- Międzynarodowe Zgromadzenie na rzecz Prawosławia (IAO). Gawryłow jest znany z poparcia dla rosyjskiej okupacji gruzińskich regionów Abchazji i Osetii Południowej, co jest szczególnie drażliwą kwestią dla Gruzinów.