DISINFO: Angela Merkel ma żal do Rosji, ponieważ nie otrzymała Nagrody Nobla.
PODSUMOWANIE
Cała ta clownada z rzekomym otruciem Nawalnego de facto pokazuje, że niemal nie ma różnicy między pozycjami niemieckiego i amerykańskiego establishmentu, jeśli mówimy o ich stosunku do Rosji. Powodem urazy Angeli Merkel może być fakt, że nigdy nie udało jej się zdobyć Pokojowej Nagrody Nobla za jej sukcesy w negocjowaniu porozumień mińskich dotyczących wojny w Donbasie. Istnieje silna paralela między wydarzeniami na Białorusi a doświadczeniem Ukrainy. To ona sprawia, że Unia Europejska jest rozdarta między dwoma decyzjami. Z jednej strony, UE uważa ukraińskie doświadczenie Majdanu za negatywne i zdaje się nie chcieć powtarzać go na ulicach Mińska. Z drugiej strony, Unia Europejska ma ideologiczne wytyczne, których nie można zignorować. Ich istota polega na tym, że "zły dyktator" powinien być potępiony, a "demokratyczni protestujący" powinni być wspierani. Fakt, że takie przedsięwzięcie nie doprowadzi do niczego dobrego, a w tym przypadku nie ma praktycznych korzyści, nie powstrzymuje Unii Europejskiej. Liczy się tylko ideologia, a nie myślenie, czy to będzie korzystne, czy nie. Europa musi wspierać demokrację. Kropka. Nie ma sensu szukać racjonalnego komponentu w takich działaniach Niemiec.
ODPOWIEDŹ
Nie ma mowy o clownadzie w „rzekomym” otruciu Aleksieja Nawalnego. On zachorował podczas lotu, a samolot musiał awaryjnie lądować w Omsku, gdzie lekarze stwierdzili, że jest w śpiączce i próbują uratować mu życie. Później został przewieziony do berlińskiego szpitala Charite. Niemiecki rząd federalny oświadczył, że badania toksykologiczne dostarczyły „niezbitych dowodów na obecność chemicznego środka nerwowego grupy Noviczok” w próbkach krwi Aleksieja Nawalnego. Unia Europejska potępiła otrucie Aleksieja Nawalnego w najsilniejszych możliwych słowach. Twierdzenie, że osobista uraza Angeli Merkel stoi za stanowiskiem Niemiec wobec Rosji pokazuje tych ostatnich jako niewinnych ofiar westernowej rusofobii. Takie podejście ignoruje konflikty w Gruzji i na Ukrainie. Jednak należy zauważyć, że konflikt na wschodniej Ukrainie jest dobrze udokumentowanym przypadkiem rosyjskiej agresji zbrojnej. Społeczność międzynarodowa, w tym Unia Europejska, uznaje i potępia wyraźne naruszenia ukraińskiej suwerenności i integralności terytorialnej przez akty agresji rosyjskich sił zbrojnych od lutego 2014. Jeśli chodzi o rozdarcie UE, należy zauważyć, że 2 października 2020 roku Rada Europejska nałożyła restrykcyjne środki przeciwko 40 osobom, które zostały zidentyfikowane jako odpowiedzialne za represje i zastraszanie pokojowych demonstrantów, członków opozycji i dziennikarzy po wyborach prezydenckich w 2020 roku na Białorusi, a także za nadużycia w procesie wyborczym. Restrukcyjne środki obejmują zakaz podróży i zablokowanie aktywów. Twierdzenie, że „UE nie chce powtórzyć Majdanu w Mińsku” poniża ukraiński naród i ich protest przeciwko decyzji prezydenta Wiktora Janukowycza o niepodpisaniu umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Żądania protestujących obejmowały również reformę konstytucyjną, silniejszą rolę parlamentu, utworzenie rządu jedności narodowej, koniec z korupcją, wcześniejsze wybory prezydenckie oraz koniec przemocy. Dodawanie cudzysłowów do słów „zły dyktator” i kwestionowanie potępienia prezydenta, który sprawuje urząd od ostatnich 26 lat, ignoruje fakty. Protesty w Mińsku rozpoczęły się po ostatnich wyborach prezydenckich, które są uważane za sfałszowane przez dużą część białoruskiego społeczeństwa. Unia Europejska również oświadczyła, że wybory były ani wolne, ani uczciwe. Nie ma dowodów na to, że protesty na Białorusi są finansowane i organizowane z zewnątrz (ani w Ukrainie tak nie było) ani że są skierowane przeciwko Rosji lub rosyjskojęzycznej ludności na Białorusi. Cele protestów zostały określone przez Koordynacyjny Komitet opozycji białoruskiej. Obejmują: zaprzestanie politycznych prześladowań obywateli, uwolnienie wszystkich więźniów politycznych, unieważnienie wyników wyborów prezydenckich z 9 sierpnia oraz konieczność przeprowadzenia nowych wyborów zgodnych z międzynarodowymi standardami. W ten sposób, twierdząc, że nie będzie praktycznych korzyści z potępienia nielegitymowanych polityków, narracja dezinformacyjna próbuje udowodnić korzyści płynące z niedemokratycznego, pro-kremlowskiego światopoglądu.