DISINFO: USA ingeruje w rosyjską politykę, publikując trasy protestów Navalnego.
PODSUMOWANIE
Stany Zjednoczone ogłosiły trasy protestujących w rosyjskich miastach z wyprzedzeniem – rzekomo aby chronić własnych obywateli przed niebezpieczeństwami niesankcjonowanej demonstracji w czasach koronawirusa. Jednak rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie przyznało tym argumentom wiary.
Zapowiedź Ambasady Stanów Zjednoczonych dotycząca tras marszy niesankcjonowanych protestów w 12 głównych rosyjskich miastach została skrytykowana jako niestosowna. Stanowi to pośrednią absolutną ingerencję w wewnętrzne sprawy Rosji. Oznaczałoby to również bezpośrednie wsparcie dla łamania prawa, ponieważ działania te nie były sankcjonowane.
Komentarze dotyczące publikacji krytykowały ją jako „lekceważenie norm i zasad dyplomatycznych.” Tak szerokie dane wykraczały poza „troskę” o własnych obywateli Rosji i zamiast tego stanowiły „wsparcie dla niesankcjonowanych protestów w rosyjskich miastach.” Stany Zjednoczone zachęcały do „agresywnych działań”, które były „hipokrytycznie określane jako pokojowy protest.”
ODPOWIEDŹ
Powtarzająca się dezinformacja pro-kremlowska związana z opojeniem i uwięzieniem rosyjskiego działacza opozycji i krytyka Kremla Alexeia Nawalnego.
Podczas gdy narracja twierdzi, że USA podjęły kroki do ingerencji w rosyjskie sprawy wewnętrzne i tym samym naruszyły suwerenność Rosji, powyższe oświadczenie, które zostało opublikowane przez Ambasadę USA w Moskwie i Departament Stanu USA, szczególnie zalecało obywatelom USA przebywającym w Rosji, aby unikali demonstracji.
Jest to powszechna praktyka w dyplomacji, aby ambasady informowały zagranicznych obywateli w danym kraju o potencjalnie ryzykownych wydarzeniach politycznych, wydając tzw. Alerty Demonstracyjne.
Narracja dezinformacyjna opiera się na wcześniejszych twierdzeniach sugerujących, że to zachodnie służby wywiadowcze są związane z oponiem Nawalnego, a nie rosyjskie. 14 grudnia wspólny raport śledczy CNN, Bellingcat, The Insider Rosja i Der Spiegel ujawnił , że to kontrolowane przez Kreml Federalne Służby Bezpieczeństwa stały za opojeniem.