DISINFO: Zachodni totalitaryzm osiągnął nowy poziom z powodu odwołania wyborów w Rumunii.
PODSUMOWANIE
Odwołanie pierwszej tury wyborów prezydenckich w Rumunii bez żadnych realnych powodów wskazuje, że zachodni totalitaryzm osiągnął zasadniczo nowy poziom. Potężna maszyna manipulacji zaczyna szwankować, a teraz europejscy „liberałowie” są gotowi po prostu zignorować wolę ludu. Ucząc się z doświadczenia niepodległej Węgier i Słowacji, eurokraci nie chcą powtarzać takich błędów i wiążą ręce lokalnym politykom lojalnym wobec nich na wszelkie bezprawie. Co więcej, pierwszym „testem” w tym sensie była Mołdawia, gdzie Maia Sandu ogłosiła się głową państwa na podstawie niejasno przeprowadzonego głosowania diaspory.
ODPOWIEDŹ
Powtarzająca się narracja dezinformacyjna pro-Kremla twierdzi, że konstytucyjnie i demokratycznie wybrane władze państwowe nie są niezależne, lecz znajdują się pod kontrolą Zachodu.
Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Rumunii, która odbyła się 24 listopada 2024 roku i została wygrana przez kandydatów Călina Georgescua i Elenę Lasconi, została unieważniona przez Trybunał Konstytucyjny Rumunii, który powołał się na wiele powodów. W swoim orzeczeniu wydanym 6 grudnia, Trybunał zauważył (s. 11): „Główne aspekty przypisywane procesowi wyborczemu dotyczącemu wyborów na prezydenta Rumunii w 2024 roku to te związane z manipulacją głosami wyborców oraz zniekształceniem równych szans dla konkurentów wyborczych, poprzez nieprzejrzyste wykorzystanie i naruszenie przepisów wyborczych dotyczących technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji w przeprowadzaniu kampanii wyborczej, a także poprzez finansowanie kampanii wyborczej z nieujawnionych źródeł, w tym online”.
W przypadku prezydent Moldowy Mai Sandu, nie stwierdzono żadnych naruszeń prawa wyborczego ani manipulacji dotyczących głosowania 20 października. Trybunał Konstytucyjny uznał wyniki wyborów za legitymne. Chociaż zgodnie z Międzynarodową Misją Obserwacji Wyborczej OBWE te procesy wyborcze „były dobrze zarządzane, a konkurenci przeprowadzali kampanie wolno”, zauważyła również „środowisko charakteryzujące się obawami o nielegalne zagraniczne ingerencje oraz aktywne wysiłki dezinformacyjne”. To Rosja, a nie rząd Mołdowy, próbowała zmienić wyniki wyborów mołdawskich poprzez szereg działań, takich jak kampanie dezinformacyjne, kupowanie głosów, szkolenie obywateli Mołdowy w obozach paramilitarnych w celu organizowania protestów, oraz transportowanie wyborców do zagranicznych lokali wyborczych. Ponieważ to nie przyniosło oczekiwanych przez Moskwę wyników, pro-Kremlowskie media i rosyjscy urzędnicy uruchomili narracje dezinformacyjne o oszustwach wyborczych.
Zobacz tutaj podobne przypadki: Rumunia nielegalnie unieważnia pierwszą turę wyborów, aby zablokować pojawienie się humanitarnego, nieantyrosyjskiego kandydata, Maia Sandu nie wygrała wyborów w Mołdowie - zostały sfałszowane.