„Są przekonani, że Rosja powinna stosować taktykę partyzancką”
Alexander Morozow jest rosyjskim dziennikarzem, publicystą i badaczem związanym z Akademickim Centrum im. Borisa Niemcowa na Uniwersytecie Karola w Pradze.
Artykuły Alexandra Morozowa ukazywały się w Forbes.ru, Snob.ru, New Times, Colta.ru, Republic.ru, The Insider oraz innych niezależnych rosyjskich mediach. Był profesorem wizytującym na Uniwersytecie Ruhry w Bochum w Niemczech i pracował dla rosyjskiej redakcji Deutsche Welle.
W tym ekskluzywnym wywiadzie Alexander Morozow omawia polityczne cele i założenia prokremlowskiej kampanii dezinformacyjnej. Przedstawia także sugestie, jak można usprawnić analizę dezinformacji oraz jak należy jej przeciwdziałać.
Rój dezinformacji
Q. Najpierw pytanie o terminologię. Który termin wolisz: propaganda, fejki, dezinformacja? A może inny termin?
A. Naprawdę potrzebujemy jakiegoś nowego terminu.W ciągu ostatnich pięciu lat społeczność ekspercka wypracowała zrozumienie tego, jak zorganizowana jest kremlowska aktywność informacyjna: jest to obszar, który wytwarza fejki – są to konkretne, skonstruowane przekazy; propagandę – są to liczne, polemiczne stwierdzenia; oraz dezinformację – są to celowo fałszywe przekazy lub interpretacje wydarzeń.
To nie jest maszyna, lecz raczej rój albo sieć neuronowa. To praca dużej liczby odrębnych instytucji medialnych i indywidualnych autorów, a praca ta nie jest koordynowana w taki sam sposób, jak było to w propagandzie z czasów walki między dwoma blokami.
Z tego powodu obecnie wiele uwagi poświęca się kremlowskim playbookom, czyli po rosyjsku temnikom; to znaczy pewnemu odpowiednikowi radzieckich wytycznych. Wiemy, że takie temniki istnieją, są opracowywane przez Administrację Prezydencką. Ale ich rola jest na znacznie niższym poziomie.
Dominujące rosyjskie media są kontrolowane za pomocą scentralizowanego systemu.Redaktorzy naczelni i najwyżsi menedżerowie uczestniczą w cotygodniowych spotkaniach podczas których otrzymują instrukcje z najwyższych szczebli Kremla.
Organizacja ataku informacyjnego jest dziś urządzona inaczej: tysiące producentów słów i obrazów działa niezależnie, opierając się na bardzo ogólnych ramach, w których Kreml wyznacza jedynie cel ataku informacyjnego. Cała reszta jest generowana przez sam rój, który zaczyna atakować z różnych stron, a następnie porusza się korytarzem, który sam rój stworzył.
Wewnątrz tego korytarza wszystkie formy wypowiedzi są wykorzystywane kreatywnie: tworzenie memów, używanie zdjęć i ujęć wideo, felietoniści-eksperci, wyrywanie wypowiedzi europejskich lub amerykańskich polityków z kontekstu, celowe zniekształcanie znaczenia wydarzenia dla potrzeb nagłówka itd.
Jak mamy to wszystko nazywać? To nie jest propaganda w klasycznym sensie, ani też dezinformacja, jak rozumie ją teoria dziennikarstwa. To pewien rodzaj wojny partyzanckiej, w której „wszystkie środki są dozwolone”. Problemem nie jest sam fake – w nowoczesnych krajobrazach medialnych jest ich mnóstwo; problemem jest atak informacyjny.W ramach tego ataku znajdujesz fałszerstwa, ataki hakerskie, publiczne debaty na międzynarodowych forach itp.
Ataki na Białoruś i Republikę Czeską
P. Czy można podać ogólną charakterystykę tzw. „prokremlowskiej dezinformacji”?
O. Jej główną cechą jest wysoki stopień oportunizmu i chwiejności. Nie musi ona podążać za żadną systematyczną logiką polityczną. Wszystko sprowadza się do taktycznych ataków.
Wyrazistym przykładem jest Łukaszenka. Przez pewien czas wyglądało na to, że Kreml ceni Białoruś, ponieważ była użytecznym partnerem politycznym, a po 2014 roku także ważnym kanałem omijania sankcji. Wydawałoby się, że wartość Białorusi powinna wzrosnąć, zwłaszcza po aneksji Krymu i konflikcie z Ukrainą. Ale nie! Kremlowski rój informacyjny przypuścił potężny atak na Łukaszenkę na wszystkich frontach.
Albo na przykład atak informacyjny na Republikę Czeską. Wydawałoby się, że w czeskim społeczeństwie, jak pokazują sondaże, istnieje bardzo wysoki poziom eurosceptycyzmu, utrzymują się sympatie wobec Rosji, a obecny prezydent jest generalnie przeciwny sankcjom wobec Rosji.Dlaczego komplikować relacje z Pragą? Wydawałoby się, że korzystne byłoby utrzymywanie pewnego poziomu zaufania.
Niemniej jednak rosyjskie media podsycają konflikt, wyrzucając strumień rewizjonistycznych i obraźliwych publikacji dotyczących czeskich legionistów, wydarzeń z 1968 roku oraz II wojny światowej.
Nie polityka, lecz klaunada
P. Czy uważa Pan/Pani, że sytuacja z dezinformacją w Rosji jest szczególna, czy można ją porównać z sytuacją w innych krajach?
O. Moim zdaniem można. Niektóre reżimy prowadzą walkę ideologiczną; mają społeczeństwa naprawdę inne niż europejskie. Na przykład Chiny albo Iran. Inne walczą o swój wizerunek, jak Kazachstan czy Azerbejdżan. Ale to, co Kreml robi w tej dziedzinie, to bardzo dziwny postmodernistyczny projekt.
Wszyscy rozumieją, że Kreml nie oferuje żadnej alternatywy cywilizacyjnej; jednocześnie Kreml przeszedł od walki o wizerunek, którą prowadził jakiś czas temu, także za Putina w latach 2000–2010, do innej formy gry informacyjnej.
Przez długi czas Putin mówił: nasze interesy polityczne podążają za gospodarczymi. Kapitalizacja, dostęp do rynków, korzystne warunki gospodarcze – to są nasze cele, mawiał.A struktury polityczne i medialne podążały za tą logiką.
Ale po 2014 roku polityka medialna Kremla stała się jokerem w grze. Widzimy pewnego rodzaju bolesną przyjemność z chaosu, destabilizacji, nierozwiązywalnych problemów w innych społeczeństwach. Na forach międzynarodowych rosyjscy przedstawiciele zaczęli zachowywać się prowokacyjnie i grubiańsko. To nie jest polityka, lecz pajacowanie. Ma w sobie wiele elementów dekadencji. W mediach Kremla jest dużo chłodnej manieryczności. Wszystko to nie jest zaprojektowane tak, by wzbudzać uznanie i sympatię wśród odbiorców.
Tego rodzaju propaganda nie niesie żadnego filozoficznego przesłania dla reszty świata poza: „Tak, jesteśmy grubiańscy, kłamiemy, nie liczymy na waszą sympatię, nie bierzemy was pod uwagę, więc zademonstrujemy bezczelną siłę i nic więcej.”
Brakuje nam kompleksowej analizy
P. Który konkretny przypadek dezinformacji lub propagandy przywołałby Pan/Pani jako szczególnie wyrazisty i istotny dla zrozumienia roli, jaką odgrywa ona we współczesnym społeczeństwie rosyjskim?
O. Bardzo brakuje nam dużej, kompleksowej analizy jednego konkretnego przypadku.Istnieje kilka przykładów, do których wszyscy się odwołują: „sprawa Lisy”, „ukrzyżowany chłopiec”, historia dezinformacji wokół MH17 itd.
Ważne byłoby pokazanie na przykładzie jednej sprawy, jak długotrwały atak informacyjny, powiedzmy trwający 12 miesięcy, angażuje różne struktury – nie tylko media, ale także organizacje społeczne, osoby publiczne, think tanki, organy państwowe. Jak ten atak jest wspierany działaniami dyplomatycznymi, jaką formę przybiera w retoryce Putina. I jaki jest rezultat takiego ataku.
Do takiej analizy wykorzystałbym na przykład atak na grecki episkopat i Patriarchat Konstantynopola w 2018 roku. Albo atak na Łukaszenkę, który rozpoczął się w grudniu 2018 roku i trwa już od roku.
Taktyka partyzancka
P.Jakie, twoim zdaniem, cele spełnia ta dezinformacja?
A. Jeśli spojrzeć na rosyjskie przeglądy wojskowe oraz programowe artykuły z zakresu polityki zagranicznej, łatwo zauważyć, że sposób myślenia w otoczeniu Putina siloviks jest zdominowany przez następującą ramę: świat zmierza w kierunku wojny globalnej w perspektywie około 2035 roku, a jeśli wojny nie będzie, dojdzie do wielkoskalowego starcia między USA a Chinami oraz do nowego „przedziału świata”.
Rosja znajduje się w słabej pozycji w porównaniu z możliwościami Stanów Zjednoczonych, NATO, Unii Europejskiej jako całości oraz Chin. Klasa polityczna w Rosji uważa, że Putin prowadzi Rosję do strategicznie korzystnej pozycji w przededniu globalnego podziału świata. A ponieważ Rosja jest słabsza, są przekonani, że musi stosować taktykę partyzancką.
Piszą o tym otwarcie: to jest wojna partyzancka, a to oznacza, że przeciwko silniejszemu i dobrze zorganizowanemu wrogowi dozwolone są wszelkie środki.Stąd podejście do hakowania, dyskusja o możliwościach zrywania podmorskich kabli, wykorzystywanie wszelkich środków do siania chaosu i rozbicia w odniesieniu do innych społeczeństw.
Putin wymienił przyszłość Rosji na Krym
Q. Rok temu napisałeś, że Rosja płaci wysoką cenę za Krym? Czy cokolwiek w twoim poglądzie zmieniło się od tamtej pory?
A. Napisałem, że Rosja płaci za Krym degradacją własnego społeczeństwa. Tak właśnie jest. Ten proces trwa.
Kreml ma duże rezerwy; może sobie pozwolić na operacje wojskowe i polityczne daleko poza granicami kraju.Sankcje są ważnym symbolicznym gestem, który podkreśla nieakceptowalność kursu Kremla; ale oczywiście nie powodują one znaczących szkód gospodarczych.
W piątą rocznicę nielegalnej aneksji Krymu Aleksander Morozow napisał: „Krym jest trucizną, którą przez pięć lat w małych dawkach nieprzerwanie wstrzykiwano w ciało całego systemu rosyjskiej edukacji, kultury oraz całego systemu argumentacji dotyczącej tożsamości narodowej.”
Jednak to, co aneksja Krymu zrobiła Rosji, polega na tym, że wepchnęła rosyjskie społeczeństwo w bardzo wąski korytarz. A ten korytarz staje się coraz węższy. Putin okaleczył Rosję tą aneksją. Zgadzam się z tymi, którzy piszą: Putin zamienił przyszłość Rosji na Krym.
Wzajemna mobilizacja dziennikarska
P. Pana/Pani zdaniem, co może stanowić zagrożenie dla dezinformacji? Czy może Pan/Pani podać konkretne przykłady skutecznej „neutralizacji”? Jakie metody i podejścia zastosowano w takich przypadkach?
O. Tak, mogę wskazać takie przykłady. Ale te metody dotyczą wyłącznie społeczeństw Europy Północnej: Niemiec, Skandynawii, Holandii. Kluczowe są odmienne kultury medialne.
Północ Europy to środowisko, w którym wciąż wysoko ceni się wykwalifikowane opinie ekspertów.Jeśli ekspert, który zajmuje się problemami związanymi z Iranem od 20 albo 40 lat, wypowiada się w mediach, to znaczna część społeczeństwa przyjmuje to jako adekwatną ocenę, której należy się trzymać.
Problem polega jednak na tym, że na południu Europy, na Bałkanach, w Europie Wschodniej panuje inna kultura polityczna. Tutaj ludzie wierzą źródłom „alternatywnych opinii”: „Przedstawiciele establishmentu mówią wam to, a teraz ja powiem wam, jak jest naprawdę” — tak się ludziom mówi.
W Rosji pojawiła się ogromna liczba amatorskich historyków, którzy produkują tony literatury, pokazują czytelnikom, że „pracują ze źródłami”, podczas gdy cały obraz wydarzeń jest zniekształcony, a prawdziwy kontekst ginie.
Na przykład pakt Mołotow-Ribbentrop: wydawałoby się, że historycy poprzedniego pokolenia jasno pokazali, jak pakt ten miał negatywny wpływ na sam ZSRR, ponieważ Stalin po jego podpisaniu odmówił wiary informacjom wywiadu, że Berlin przygotowuje wojnę na Wschodzie. Ale teraz Putin postanowił wrócić do koncepcji z końca lat czterdziestych i udowadniać użyteczność tego paktu. I znaczna część społeczeństwa zacznie w to wierzyć.
Moim zdaniem think tank European Values tutaj, w Republice Czeskiej, jest przykładem udanej operacji.Stworzyli sieć ekspertów, a centrum pokazuje jej uczestnikom sieci, gdzie rozpoczęły się ataki informacyjne. Dziennikarze to widzą i sami decydują, czy reagować. To naturalna wzajemna mobilizacja dziennikarska.
Zwycięstwo dzięki otwartemu i wolnemu językowi
P. Czy krytykowanie dezinformacji we współczesnej Rosji jest niebezpieczne?
O. Nie. W Rosji niebezpieczne jest coś innego.Jeśli chodzi o dezinformację, to same te struktury i ludzie, którzy ją produkują, mówią o tym tak: „No i co z tego, że oszukaliśmy ludzi? To wojna partyzancka i tutaj wszystko jest dozwolone.” Dlatego demaskowanie dezinformacji nie działa.
Wykształcona część rosyjskiego społeczeństwa w sieciach społecznościowych, na Facebooku itp., wyraża swoją frustrację z powodu niektórych prymitywnych form kłamstw, promowania militaryzmu, rewidowania historii itd.; ale to oburzenie nie może doprowadzić do żadnych działań instytucjonalnych.
Dlatego uważam, że bardzo ważne jest dalsze rozwijanie całych instytucji medialnych – kanałów telewizyjnych, blogowania na YouTube, sieci ekspertów, które wspierałyby inny obraz świata w języku rosyjskim.
Ostatecznie zwycięstwo nad tą pokrymską degradacją społeczeństwa zostanie osiągnięte dzięki kulturze oraz bardziej otwartemu i wolnemu językowi opisywania świata.
Rosyjskie dziennikarstwo jako część rozwiązania: Przeczytaj cztery poprzednie wywiady w naszej serii wraz z portretami rosyjskich dziennikarzy.
Górne zdjęcie: osobista strona internetowa Aleksandra Morozowa.