Ten artykuł został przetłumaczony za pomocą AI i może zawierać nieścisłości i błędy. Kliknij tutaj, aby wyświetlić oryginalny artykuł

Z angielskiego na rosyjski na czeski: retranslacja jako narzędzie manipulacji

  • Przeczytaj ten artykuł w:
  • en
  • ru
  • pl
Click here to request the narration for this article

Rosyjskie media państwowe mają problem z wiarygodnością – i dobrze o tym wiedzą.

Według sondażu z 2019 roku przeprowadzonego przez niezależny ośrodek badania opinii publicznej Centrum Lewady około 50 procent Rosjan uważa, że informacje z kontrolowanych przez państwo kanałów telewizyjnych – głównego źródła wiadomości dla większości Rosjan – są niewiarygodne. A liczba ta rośnie z każdym rokiem, wraz ze wzrostem zaufania do niezależnych serwisów internetowych i mediów społecznościowych jako alternatywnych i bardziej wiarygodnych źródeł. Jest to problem dla prokremlowskich kanałów dezinformacyjnych, ale taki, dla którego znaleziono sprytne rozwiązanie.

Od ziarna do zbiorów

Prestiżowe zagraniczne media nie mają w zwyczaju podchwytywać i wspierać prokremlowskich narracji dezinformacyjnych.W związku z tym portale dezinformacyjne po prostu stwierdzają, że zagraniczne media rzeczywiście popierają ich poglądy.

W ten sposób znajdziesz redaktora naczelnego „The Economist” twierdzącego, że ONZ prowadzi wątpliwą politykę; „The Guardian” donoszącego, że 80 procent ludzkości może umrzeć z powodu Covid-19 w ciągu następnej dekady; „Die Welt” nazywającego Białe Hełmy „pseudoobrońcami praw człowieka” i oskarżającego je o defraudację; „Foreign Policy” proponującego różne scenariusze obalenia Łukaszenki; „Newsweek” potwierdzającego istnienie amerykańskiego zamachu stanu w Iranie; „Die Welt” (znowu!) wyjaśniającego, że UE zorganizowała protesty w całej Europie Wschodniej i Południowej; oraz czołowego polskiego eksperta ds. bezpieczeństwa mówiącego swojemu krajowi, że powinien bać się rosyjskich rakiet (wszystko to są rzeczywiste przypadki dezinformacji obalone przez EUvsDisinfo).

Manipulacje modus operandi

Jak to się dzieje, że tak prestiżowe magazyny i gazety kończą, promując prokremlowskie narracje? Cóż, składa się na to kilka kroków w tej przebiegłej choreografii.Po pierwsze, prokremlowskie portale dezinformacyjne znajdują artykuł w cenionym zagranicznym medium, w którym można wprowadzić zapożyczoną narrację bez wzbudzania podejrzeń.

Po drugie, portal dezinformacyjny pisze własny tekst po rosyjsku, udając, że cytuje oryginalną historię, lecz w rzeczywistości wstawiając „fakty” i opowieści, które są albo rażącym błędnym tłumaczeniem przekazu, albo wręcz całkowitym fałszerstwem.

Inną często stosowaną techniką jest dodawanie niepowiązanych zdań tak, jakby były pośrednimi cytatami z oryginalnego artykułu, choć w rzeczywistości nigdy ich tam nie było. Ta-daaaah! Abrakadabra! I oto masz stworzone wrażenie, że prestiżowe zagraniczne media popierają twoją historię.

Następnie artykuł jest tłumaczony z rosyjskiego na języki prokremlowskiego ekosystemu dezinformacji, często w dość marginalnych publikacjach lub blogach, takich jak News Front.Wybrano nowy nagłówek artykułu (ach, cóż za zbieg okoliczności!) i jest to ten sam przekaz, który chcesz uwypuklić.

Ta „inżynieria” „tekstu” daje ci The Telegraph popierający twierdzenia, że ludzie są celowo zakażani poprzez skażone testy na Covid-19 (po czesku); artykuł opiniotwórczy napisany przez trzech byłych ambasadorów USA na Ukrainie, wzywający do rosyjskiego wycofania się z Krymu i opublikowany w NPR, przerobiono na historię o trzech czynnych amerykańskich dyplomatach grożących Rosji (po węgiersku); oraz cytat z trzeciej ręki rosyjskiego oficera wojskowego w artykule w The National Interest przeobrażony w publikację potwierdzającą, że rosyjski pocisk Awangard mógłby zniszczyć wszelką obronę USA (po hiszpańsku).

Diagnoza jest trudna

Niestety, ten modus operandi jest trudny do wykrycia. Diagnoza wymaga zarówno świadomości, jak i woli weryfikowania faktów, w tym wystarczającej znajomości kilku języków, by dostrzec fałszerstwo (angielskiego, rosyjskiego oraz trzeciego, na który historia została ponownie przetłumaczona).Identyfikowanie tych sfabrykowanych historii również wymaga czasu i energii, dlatego prorosyjskie, prokremlowskie media dezinformacyjne tak często z nich korzystają.

Jacyś typowi sprawcy?

InoSMI, internetowy projekt medialny (należący do Rossija Siegodnia, spółki-matki RT), który tłumaczy artykuły z mediów zagranicznych na rosyjski, jest dość biegły w tego rodzaju zniekształcaniu. Według badaczy z Uniwersytetu w Gandawie, podczas kryzysu krymskiego w 2014 roku InoSMI regularnie przekręcał artykuły z „The Guardian”, „The Wall Street Journal”, „Le Monde” i „Le Figaro” poprzez „selektywne zawłaszczanie, przesunięcia w tłumaczeniach oraz strategie wizualne”, aby wytworzyć „dyskurs bardziej zgodny z oficjalnymi punktami widzenia Kremla niż oryginalny zbiór danych”.

Jak zauważyli badacze: „w procesie tłumaczenia Rosja wyłania się jako potężny, a zarazem honorowy gracz na globalnej scenie, podczas gdy moralnie niejednoznaczna pozycja Zachodu w konflikcie oraz podziały w jego szeregach zostają wysunięte na pierwszy plan”.InoSMI kontynuowało od tamtej pory swoją krucjatę tłumaczenia i manipulowania, publikując niskiej jakości artykuły o Ukrainie po francusku lub szwedzku, które następnie są przedrukowywane przez inne rosyjskie media, by potem zostać ponownie przetłumaczone i ujęte w nowe ramy w News Front lub Sputniku.

Jeśli chodzi o skalę subtelności, ta technika jest z pewnością bardziej stonowana niż wymyślanie nieistniejących brytyjskich posłów, którzy popierają twoją wersję wydarzeń na Krymie, albo fałszowanie czatów Bellingcata. Serio, po co trudzić się ciężką pracą dyplomacji publicznej i relacji z mediami? Po co zadawać sobie trud wyjaśniania swojej wersji wydarzeń zagranicznym dziennikarzom w nadziei, że ją powielą? Po prostu to sfałszuj. Jedynym ograniczeniem jest niebo.

 

Dalsza lektura:

Dlaczego i skąd bierze się zaufanie Rosjan do ich mediów

 

 

 

ZASTRZEŻENIE PRAWNE

Przypadki umieszczone w bazie danych EUvsDisinfo opisują wiadomości znalezione w międzynarodowej przestrzeni informacyjnej, które uznano za przedstawiające stronniczy, wypaczony lub fałszywy obraz rzeczywistości oraz za służące rozpowszechnianiu istotnego prokremlowskiego przekazu. Niekoniecznie oznacza to, że wskazane media są powiązane z Kremlem lub że ich redakcje mają prokremlowskie poglądy, lub że celowo dążyły one do dezinformacji odbiorców. Materiały publikowane przez EUvsDisinfo nie stanowią oficjalnego stanowiska UE. Przedstawione informacje i opinie oparte są na doniesieniach medialnych i analizach przygotowanych przez grupę zadaniową East StratCom.

    Why do you not like our audio?

    it will help us to improve it

      PODZIEL SIĘ Z NAMI SWOJĄ OPINIĄ

      Informacje o ochronie danych *

        Subscribe to the Disinfo Review

        Your weekly update on pro-Kremlin disinformation

        Data Protection Information *

        The Disinformation Review is sent through Mailchimp.com. See Mailchimp’s privacy policy and find out more on how EEAS protects your personal data.

        🎵 Playlist