„Zajmij się swoimi sprawami”
Kreml rozprawia się z dziennikarstwem
W ciągu pierwszego tygodnia od zmiany rosyjskiej konstytucji w pozornym procesie głosowania w Rosji uruchomiono kampanię przeciwko dziennikarzom i mediom.
Dziennikarka z rozgłośni radiowej w Pskowie na zachodzie Rosji, Swietłana Prokopjewa, została 6 lipca uznana przez sąd wojskowy za winną „usprawiedliwiania terroryzmu”. 7 lipca aresztowano byłego reportera dziennika Kommiersant, Iwana Safronowa, któremu grozi do 20 lat więzienia; postawiono mu zarzut szpiegostwa na rzecz czeskich służb bezpieczeństwa. Tego samego dnia prokurator zażądał 15 lat więzienia dla Jurija Dmitrijewa, historyka, który ujawnił masowe groby z czasów stalinowskich prześladowań.Piotr Verzilov, szef portalu Mediazona, relacjonującego warunki w rosyjskim systemie penitencjarnym, był zatrzymywany kilkukrotnie, ostatnio 8 lipca.
Sprzeciw i demokracja
Czy jest to oznaka skoordynowanych działań mających uciszyć rosyjskie media, zaledwie kilka dni po tym, jak rosyjski prezydent podpisał znowelizowaną konstytucję? Członek izby wyższej rosyjskiego parlamentu, Aleksiej Kondratiew, porównuje kampanię przeciwko poprawkom do konstytucji do zdrady:
[Kondratiew] zwrócił uwagę na aktywność ruchu „NIE”, który aktywnie wzywał do głosowania przeciwko poprawkom do Konstytucji. Senator zauważył, że mimo pandemii ruch szybko otworzył biura w Moskwie, Jekaterynburgu, Czelabińsku, Petersburgu, Jarosławiu, Kazaniu, Nowosybirsku i innych miastach: „To mówi nam o starannie skoordynowanej operacji, finansowanej przez niektóre zagraniczne agencje ze Szwajcarii, Estonii, Czech, USA, Francji i innych krajów. Aktywowano niektóre konta członków Ruchu Otwarta Rosja. Mamy tego rodzaju informacje” – mówi Kondratiew.
Parlamentarzysta uważa, że przeciwko tego rodzaju działaniom należy stosować „nowe formy prawne”.„Należy to uznać nie tylko za „mieszanie się”, ale za działania podważające państwo, zdradę.”
W samej tylko Moskwie niemal 30 osób zostało zatrzymanych w związku z manifestacjami poparcia dla aresztowanych dziennikarzy.
Dziennikarze i aktywiści współpracujący z Fundacją Otwarta Rosja, założoną przez dysydenta i byłego biznesmena Michaiła Chodorkowskiego, zostali zatrzymani, a ich domy oraz redakcje przeszukane przez rosyjską policję i służby bezpieczeństwa. Rosyjski dziennikarz Igor Jakowienko komentuje sytuację:
Obecni rządzący biorą dowolny przepis z kodeksu karnego i wykorzystują go, by uderzyć w każdego z wrogów. Swietłana Prokopjewa – „usprawiedliwianie terroryzmu”; Jurij Dmitrijew – „czyny seksualne wobec nieletnich”; Iwan Safronow – „zdrada”. Ważne jest to, że prawo funkcjonuje jako wystarczająco ciężki, tępy przedmiot. Absurdalne zarzuty wobec Safronowa są równie absurdalne jak zarzuty wobec Prokopjewej i Jurija Dmitrijewa i równie jednoznacznie motywowane politycznie.
Sprzeciw jest rdzeniem demokracji. Prawo obywateli do niezgadzania się z władzami, z komentatorami, ekspertami, politykami oraz ze sobą nawzajem. Nasze prawo do wyrażania swoich poglądów i do demaskowania blefów, do obnażania kłamstw.Walka z dezinformacją jest aktem sprzeciwu wobec tych, którzy kłamią, aby osiągnąć cele polityczne.
Systemy autorytarne opierają się na lojalności, na podporządkowaniu się linii partyjnej, Głosowi Pana. Stwierdzenie jest prawdziwe nie dlatego, że jest faktem, lecz dlatego, że leży w interesie Przywódcy, Partii, Sprawy…
Prokremlowscy „męczennicy”
EUvsDisinfo bywa czasami oskarżane o „cenzurę” zawsze wtedy, gdy zajmujemy się dezinformacją Kremla lub jego pośredników. Jakby wskazywanie weryfikowalnie fałszywych stwierdzeń miało stanowić „cenzurę”. Prokremlowskie kanały, takie jak South Front, The Saker, RT i Sputnik, udają męczenników, ofiary „Matrixa”, „NATO”, „anglo-syjonistycznego imperium”… zawsze, gdy EUvsDisinfo i niezależni weryfikatorzy faktów wskazują na ich fałszywe twierdzenia. W kremlowskim światopoglądzie wolność słowa jest wolnością do szerzenia oszustwa bez bycia kwestionowanym.
Nikt nie powstrzymuje Kremla przed szerzeniem kłamstw. Czasami krajowe rządy europejskie, związki dziennikarskie i organizacje pozarządowe podejmują działania przeciwko RT, Sputnikowi i innym prokremlowskim kanałom. Istnieją w końcu standardy profesjonalizmu w dziennikarstwie. Brytyjski regulator mediów Ofcom nałożył na RT grzywnę po tym, jak stacja nie spełniła standardów nadawania publicznego, naruszając zasady wymagające należytej bezstronności.Łotwa zakazała RT nadawania, ponieważ kanałem zarządza Dmitrij Kisielow, który podlega indywidualnym środkom ograniczającym, nałożonym przez Radę Europejską w 2014 r. Litwa wprowadziła podobny zakaz. Czy utrudni to dostęp w państwach bałtyckich do kłamstw RT za pośrednictwem satelity lub internetu? Nie.
9 000 kłamstw
RT, Sputnik i inne prokremlowskie kanały są częścią krajobrazu informacyjnego świata i Europy. Ich prawo do nadawania wszystkiego, co chcą, jest zagwarantowane zasadą wolności wypowiedzi i konstytucjami. Tak samo jak prawo do ujawniania kłamstw, które rozpowszechniają. Baza danych EUvsDisinfo Database on Disinformation zawiera ponad 9 000 przypadków kłamstw, manipulacji i zmyśleń. Zarówno RT, jak i Sputnik często trafiają do tej bazy.
Zrozumiałe jest, że nieprzyjemnie jest, gdy czyjeś kłamstwa zostają wydobyte na światło dzienne. Operatorzy dezinformacji nie lubią, gdy ich fałszywe historie są demaskowane. Ale czy są cenzurowani? Czy stawia im się zarzut zdrady? Czy grozi im więzienie w Europie? Nie, nie i nie. To niewątpliwie szkodliwe dla społeczeństwa jako całości, ale w Europie nadal legalne jest kłamać. Kłamcy mogą co najwyżej ryzykować konieczność znoszenia kompromitacji lub sporadycznych grzywien.Dla każdego kłamcy doświadczenie ujawnienia jego kłamstw nie jest komfortowe, ale to nie jest prawdziwe męczeństwo.
Kreml zareagował bardzo ostro na krytykę dotyczącą rozprawy z dziennikarstwem. Ambasada USA w Moskwie wyraziła zaniepokojenie aresztowaniem Safronowa i innych. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odpowiedziało oschle:
Zajmijcie się własnymi sprawami

Igor Jakowienko konkluduje:
Reżim Putina w ciągu swoich 21 lat stał się całkowicie sprzeczny z wolnością i godnością jednostki. Są one w dzisiejszej Rosji przestępstwami, karanymi albo długotrwałym pozbawieniem wolności, albo śmiercią.
Artykuł 29 Konstytucji Rosji gwarantuje prawo każdego obywatela do wyrażania swojej opinii. Rozprawa z dziennikarstwem jest atakiem na podstawowe wolności ludzi.