Ten artykuł został przetłumaczony za pomocą AI i może zawierać nieścisłości i błędy. Kliknij tutaj, aby wyświetlić oryginalny artykuł

Dezinformacja i represje na Białorusi

  • Przeczytaj ten artykuł w:
  • en
  • ru
  • pl
Click here to request the narration for this article

Minął rok, odkąd Białorusini wyszli na ulice, by protestować przeciwko wynikom sfałszowanych wyborów prezydenckich.Protesty szybko stały się największymi w historii kraju i ostatecznie zostały brutalnie stłumione, a dziesiątki tysięcy aresztowano, pobito i oskarżono.

Te brutalne działania reżimu Alaksandra Łukaszenki wobec protestujących, aktywistów, dziennikarzy oraz szerzej – białoruskich obywateli – były wspierane przez rozległe kampanie dezinformacyjne.

Dezinformacja oraz jawne teorie spiskowe nadal są wykorzystywane przez media kontrolowane przez państwo i internetowych pełnomocników reżimu, aby legitymizować przemoc, podważać ruch protestu i opozycję polityczną oraz uciszać krytyczne głosy, podczas gdy niezależni dziennikarze gniją w więzieniach.

Od ubiegłego sierpnia EUvsDisinfo zebrało ponad 450 przykładów dezinformacji wymierzonej w demokratyczną Białoruś, co pokazuje jedynie wierzchołek góry lodowej państwowo kontrolowanej machiny (dez)informacji.

Oto niektóre z cech dezinformacji i manipulacji informacyjnej na Białorusi, które zaobserwowaliśmy w tym roku:

  • Media prokremlowskie odgrywają kluczową rolę w kampaniach dezinformacyjnych na Białorusi

Krótko po wybuchu protestów dziesiątki pracowników Białoruskiej Narodowej Państwowej Kompanii Telewizyjno-Radiowej rzuciły pracę w proteście przeciwko cenzurze i brutalności policji.Niemal natychmiast zostali zastąpieni „specjalistami” z rosyjskich mediów kontrolowanych przez państwo, którzy dopilnowali, aby białoruska telewizja i radio kontrolowane przez państwo mogły produkować narracje dezinformacyjne dyskredytujące protesty i odrzucające obywatelskie i demokratyczne prawa Białorusinów.

 

W ciągu kilku tygodni przekazy dezinformacyjne w białoruskich mediach kontrolowanych przez państwo oraz w prorządowych, prokremlowskich mediach były w pełni zbieżne, twierdząc, że protesty w kraju zostały zainscenizowane przez Zachód; że białoruska opozycja była sterowana przez zagranicznych mocodawców; oraz że gdyby protestujący postawili na swoim, Białoruś by się załamała. Ostatecznie zwolenników demokracji określano mianem ekstremistów, terrorystów oraz uczniów nazistów.

Próby zdyskredytowania protestów posuwały się do absurdalnych skrajności, jak wtedy, gdy Alaksandr Łukaszenka twierdził, że przechwycił rozmowę telefoniczną między „Mike’iem i Nick’iem” – rzekomymi tajnymi agentami Zachodu, żywcem wyjętymi z kinowego hitu. Ten numer miał „udowodnić”, że Zachód stoi zarówno za protestami na Białorusi, jak i za otruciem Nawalnego, lecz zamiast tego wywołał w sieci lawinę żartów.Nawet prokremlowscy specjaliści od propagandy nie byli szczególnie pod wrażeniem.

A jednak prokremlowskie media uparcie wspierały Łukaszenkę, a białoruska państwowa telewizja kontrolowana przez państwo przyjęła nie tylko prokremlowskie narracje dezinformacyjne, lecz także jego taktyki i nawet „gadające głowy”.

Monitoring prowadzony przez Międzynarodową Strategiczną Sieć Działań na rzecz Bezpieczeństwa pokazuje, że do końca 2020 roku Białorusini stali się mniejszością wśród komentatorów w białoruskich państwowych kanałach telewizyjnych (a nawet ci, którzy pojawiali się w telewizji, byli pracownikami instytucji państwowych lub organizacji prołukaszenkowskich). Prokremlowscy „eksperci” z Rosji i innych krajów stali się stałym elementem białoruskich programów, wraz z oświadczeniami i cytatami rosyjskich dyplomatów oraz przywódców politycznych i wojskowych.Taki dobór mówców, wraz z systematycznym niszczeniem niezależnych mediów, sprawił, że prokremlowskie narracje dezinformacyjne, np. te podważające białoruską państwowość, stały się na Białorusi mainstreamem.

Jednocześnie Białoruś stała się najbardziej niebezpiecznym krajem w Europie dla pracowników mediów, spadając o 5 pozycji w globalnym indeksie wolności prasy w zaledwie jeden rok.

  • Media kontrolowane przez państwo współwinne brutalnym tłumieniu sprzeciwu na Białorusi

Białoruskie media państwowe stały się przedłużeniem represyjnego aparatu państwa. Jednym z wielu, ale być może najbardziej znanych przykładów ich współudziału w trwającym brutalnym tłumieniu Białorusinów było wymuszone telewizyjne „przyznanie się” uprowadzonego opozycyjnego dziennikarza Ramana Pratasewicza na państwowym kanale telewizyjnym ONT.

Sfilmowany pod przymusem Raman Pratasewicz został zmuszony do powtarzania absurdalnych reżimowych przekazów dezinformacyjnych przez ponad cztery godziny — co można postrzegać wyłącznie jako przedłużenie znęcania się i tortur, którym niemal na pewno był poddawany w areszcie. Jego „prowadzącym” był Marat Markow, przewodniczący zarządu finansowanego przez państwo ONT.

Ogólnie rzecz biorąc, retoryka białoruskich mediów państwowych nie tylko legitymizuje, ale wręcz propaguje przemoc państwową.W każdą niedzielną noc w państwowym, kontrolowanym przez władze białoruskim kanale CTV, w ramach tygodniowego przeglądu emitowany jest segment złowieszczo nazwany „Order of Judas”, w którym 26-letni prowadzący Grigorij Azaryonak rutynowo odczłowiecza i poniża tych, którzy ośmielają się zabierać głos przeciwko Łukaszence. Fotokolaże, w których na pierwszym planie pojawia się pętla, nie pozostawiają wątpliwości co do tego, co białoruska państwowa telewizja sugeruje, że powinno spotkać osoby stające się celem programu.

Najczęściej oglądane wydanie uderzało w białoruską piosenkarkę i byłą uczestniczkę Eurowizji Angelikę Agurbash.Zostało to wyświetlone ponad 218 000 razy na YouTube.

Inny prowadzący na tym samym państwowym kanale CTV, Aleksiej Golikow, porównał protestujących Białorusinów do zwierząt, aby usprawiedliwić nieludzkie i niehigieniczne warunki w miejscach zatrzymań: „Zgadzam się, dla ludzi te warunki zatrzymania są nie do przyjęcia, ale dla zwierząt całkowicie normalne”.[i] Innym razem opowiadał się za strzelaniem w kolana tym, którzy rzucali kamieniami w „siłowików”[ii] – osiłków reżimu Łukaszenki.

Taka retoryka staje się coraz bardziej normalizowana w białoruskich kanałach kontrolowanych przez państwo, czyniąc je współwinnymi przemocy Alaksandra Łukaszenki.

  • Próby zawłaszczenia mediów społecznościowych

Biorąc pod uwagę systematyczne niszczenie niezależnych mediów w kraju, Białorusini coraz częściej zwracają się ku mediom społecznościowym. Kanał NEXTA na Telegramie, współzałożony przez zatrzymanego Ramana Pratasewicza, stał się głównym niezależnym źródłem informacji dla milionów Białorusinów. W odwecie władze białoruskie uznały NEXTA i jego logotyp za „materiały ekstremistyczne” na Białorusi.

Pomimo represji (nie wspominając o aresztowaniu Ramana Pratasewicza), NEXTA, obecnie mająca ponad 1,1 mln obserwujących, oraz kilka innych kanałów na Telegramie pozostają ważnymi i niezależnymi źródłami informacji na Białorusi.Sukces, którego reżim Alaksandra Łukaszenki, mimo całej swojej siły i państwowo kontrolowanego aparatu medialnego, nie jest w stanie powtórzyć — choć nie z braku prób.

Kontrolowany przez reżim kanał na Telegramie „Zholtye Slivy” niedawno zainaugurował „grupę inicjatywną prorządowych blogerów”, rzekomo po to, by ułatwić rozpowszechnianie w internecie pro-łukaszenkowskich przekazów dezinformacyjnych.Obecnie popularność tych prorządowych blogerów w internecie jest dość ograniczona; np. wspomniany wyżej Aleksiej Golikow ma na swoim kanale Telegram nieco ponad 7 000 subskrybentów.

Jednak wcześniejsze przypadki, gdy prorządowe kanały w mediach społecznościowych wykorzystywały wymuszone „przyznania się” więźniów politycznych jako płatną reklamę, wskazują, do jakich działań reżim może się posunąć, by zwiększyć popularność swoich blogerów.

***

Od całego roku, mimo represji, Białorusini w kraju i na emigracji nadal domagają się swoich praw obywatelskich i politycznych.

Aby dowiedzieć się więcej o dezinformacji wymierzonej w demokratyczną Białoruś, przeczytaj:

[i] https://youtu.be/jsz2Yk7q-_s

[ii] https://youtu.be/_LnuFQJ5ufI

ZASTRZEŻENIE PRAWNE

Przypadki umieszczone w bazie danych EUvsDisinfo opisują wiadomości znalezione w międzynarodowej przestrzeni informacyjnej, które uznano za przedstawiające stronniczy, wypaczony lub fałszywy obraz rzeczywistości oraz za służące rozpowszechnianiu istotnego prokremlowskiego przekazu. Niekoniecznie oznacza to, że wskazane media są powiązane z Kremlem lub że ich redakcje mają prokremlowskie poglądy, lub że celowo dążyły one do dezinformacji odbiorców. Materiały publikowane przez EUvsDisinfo nie stanowią oficjalnego stanowiska UE. Przedstawione informacje i opinie oparte są na doniesieniach medialnych i analizach przygotowanych przez grupę zadaniową East StratCom.

    Why do you not like our audio?

    it will help us to improve it

      PODZIEL SIĘ Z NAMI SWOJĄ OPINIĄ

      Informacje o ochronie danych *

        Subscribe to the Disinfo Review

        Your weekly update on pro-Kremlin disinformation

        Data Protection Information *

        The Disinformation Review is sent through Mailchimp.com. See Mailchimp’s privacy policy and find out more on how EEAS protects your personal data.

        🎵 Playlist