Dezinformacyjna kosmiczna osobliwość
W tym tygodniu narracje dezinformacyjne krążyły w nadzwyczaj osobliwy sposób, uderzając m.in. w lądowanie na Księżycu, Ukrainę, Ursulę von der Leyen i nie tylko.
W 1957 roku Związek Radziecki wyniósł na orbitę pierwszy w historii Sputnik – sztucznego satelitę Ziemi – na eliptyczną niską orbitę okołoziemską. I od tamtej pory świat już nigdy nie był taki sam.
Start miał bezpośredni wpływ na decyzję Stanów Zjednoczonych o utworzeniu NASA oraz na początek wyścigu kosmicznego. Niektórzy twierdzą, że lądowanie na Księżycu nie doszłoby do skutku, gdyby nie wystrzelono Sputnika.
Nazwa niosąca tak znaczące dziedzictwo zobowiązuje — Sputnik, prokremlowski ośrodek dezinformacyjny, działający dziś w ponad 30 językach — ma wiele do udowodnienia. I od momentu powstania udowadnia swoją lojalność wobec Kremla oraz szerzy prokremlowe przekazy. Trudno się dziwić, że 50. rocznica lądowania na Księżycu, którą obchodziliśmy 20 lipca, została wykorzystana przez Sputnik, RT i inne prokremlowskie media, które były w siódmym niebie, by ponownie odgrzać teorie spiskowe i narracje krążące od 50 lat: a mianowicie, że Amerykanie w ogóle nie wylądowali na Księżycu.
W ostatnim miesiącu różne wersje RT i Sputnika poświęciły — tak! — przestrzeń teoriom spiskowym na temat lądowania na Księżycu, które zebrały ponad 6 200 interakcji (udostępnień, polubień i komentarzy) na Facebooku i Twitterze.Artykuł z tej partii, który przyciągnął najwięcej uwagi (ponad 2 800 interakcji na Facebooku 22 lipca), został opublikowany w RT Arabic, które wykorzystało wypowiedź filmowca jako rzekome „dowody” „sfałszowania” lądowania. Inne media ostrzegały nas przed przyszłymi fałszerstwami – według Tsargradu, nowe amerykańskie misje na Księżyc i Marsa będą inscenizowane tak jak ta z 1969 roku. Cóż, jeśli nowe misje rzeczywiście miałyby zakończyć się tak samo, jak Apollo 11 zakończyło swoje zadanie, wszyscy powinniśmy trzymać kciuki!
Ciemniejsza strona Księżyca
Ale jeśli myślisz, że lądowanie na Księżycu było w tym tygodniu głównym punktem zainteresowania mediów prokremlowskich, zażyj swoje proteinowe pigułki i załóż kask – i czytaj dalej (a jeśli tak nie myślałeś, to i tak czytaj dalej!). W końcu to nie Księżyc, lecz Ukraina jest największym polem bitwy dezinformacji ze wszystkich.

W niedzielę Ukraińcy głosowali w wyborach do nowego parlamentu, w wyborach, które – mimo kilku niedociągnięć – międzynarodowi obserwatorzy uznali za sprawne i respektujące podstawowe wolności. Nie przekonało to jednak mediów prokremlowskich. Gdy wyniki sondaży exit poll wciąż napływały, kanały dezinformacyjne twierdziły, że wybory nie były ani wolne, ani uczciwe i sugerowały, by nie uznawać ich rezultatów.Media prokremlowskie oskarżyły także Ukrainę o to, że nie dopuściła do głosowania fenomenalnej liczby Ukraińców, pomijając fakt, że z powodu trwających aktów agresji ze strony rosyjskich sił zbrojnych oraz nielegalnej aneksji Krymu głosowanie nie mogło odbyć się na półwyspie ani w regionach kontrolowanych przez nielegalne grupy zbrojne. Tymczasem obserwatorzy międzynarodowi przyjęli z zadowoleniem wysiłki Ukrainy, by ułatwić głosowanie osobom wewnętrznie przesiedlonym.
Jeśli to wszystko brzmi nieco znajomo – cóż, powinno. Media prokremlowskie nie stronią od recyklingu tych samych narracji. W związku z tym ponownie pojawiły się przekazy dezinformacyjne, które obserwowaliśmy przed ukraińskimi wyborami prezydenckimi, z tym samym celem – podważyć legitymację ukraińskiego procesu wyborczego i jego demokracji.
Uderzająco brakowało w tej najnowszej litanii kłamstw oskarżeń o to, że władze ukraińskie aranżują prowokacje, aby sabotować wybory oraz ich wyniki, które jeszcze zaledwie kilka miesięcy temu były nader liczne. Wygląda na to, że w oczach prokremlowskich mediów rola głównego prowokatora była zarezerwowana konkretnie dla byłego prezydenta Ukrainy. Jednak element dramatu wciąż był obecny, ponieważ w jednym z rosyjskich państwowych talk-show zasugerowano, że były to ostatnie wybory Ukrainy. Zbliża się III wojna światowa – twierdzono – a Ukraina zniknie w fali uchodźców.Można mieć tylko nadzieję, że zanim nadejdzie III wojna światowa, wszyscy będziemy mogli znaleźć schronienie na Księżycu…
Nie obwiniajcie tego śpiącego satelity, obwiniajcie Zachód
Gdy Major Tom dryfował w najbardziej osobliwy sposób, w przestrzeni informacyjnej unosiły się zwykłe przekazy dezinformacyjne o tym, kto miałby być winny rusofobii i ingerencji. Ostatnio media prokremlowskie znalazły nowe cele, wynikające z wyborów europejskich i z nowego układu instytucjonalnego, który właśnie się kształtuje. Według źródeł dezinformacyjnych, wybrana na przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen demonizuje Rosję, aby zademonstrować swoją asertywność (jako ginekolożka i kobieta (!) nie ma innego wyboru, jak twierdzą). W tym samym duchu nowi członkowie Parlamentu Europejskiego również zostali oskarżeni o rusofobię – którą rzekomo wykorzystują do dalszego rozwoju swoich karier politycznych.
W tym tygodniu mogliśmy się też dowiedzieć (sic!) o Zachodzie marzącym o rozbiciu Rosji oraz o ingerowaniu w sprawy wewnętrzne państw postsowieckich. To powszechna technika dezinformacyjna: obwiniać kogoś innego, najczęściej Zachód, za własne grzechy Kremla.Nie da się dość mocno podkreślić, że to Rosja rozpoczęła wojnę w Ukrainie, ma historię ingerowania w wewnętrzne sprawy Gruzji oraz że celem Kremla jest sianie niezgody i pogłębianie podziałów wśród państw zachodnich. Te fakty nie przeszkadzają jednak mediom dezinformacyjnym w powtarzaniu tych haniebnych przekazów.
Jak powiedział, Anton Czechow: „Nie mów mi, że księżyc świeci; pokaż mi błysk światła na potłuczonym szkle”. Rzucanie pustych oskarżeń i promowanie teorii spiskowych jest łatwe. Przedstawienie prawdziwych dowodów wymaga wysiłku. Ale powinniśmy być w stanie to zrobić, skoro udało nam się wysłać ludzi na Księżyc. A my uważamy, że nasz statek kosmiczny wie, w którą stronę lecieć.