Imperialne urojenia Putina rozpętały piekło na ziemi w Ukrainie i wciąż narastający ucisk w kraju
Gdy rosyjska machina wojenna zamienia spokojne ukraińskie miasta w gruzy, imperialne urojenia Putina rozpływają się w powietrzu wraz z wszelkimi nadziejami na szybkie zwycięstwo nad zdeterminowanymi i zjednoczonymi ukraińskimi obrońcami, którzy walczą o swoich bliskich, swój kraj i swoją wolność.
W ciągu minionego tygodnia dowiedzieliśmy się, że w kremlowskiej orwellowskiej nowomowie „samoobrona” zamienia się w niczym niesprowokowaną inwazję na pokojowego sąsiada, „ograniczona operacja wojskowa” oznacza pełnoskalowy atak, „negocjacjom” towarzyszą terrorystyczne bombardowania niewinnej ludności cywilnej, a „nieokupacja” zapowiada miażdżący ucisk pod rządami moskiewskiego władcy.
W nadziei zaspokojenia nienasyconych imperialnych ambicji Putina oraz wśród doniesień o wściekłym niekoronowanym carze ukrywającym się w nieujawnionym miejscu, coraz więcej rosyjskich sił zbrojnych bezlitośnie rzucano w płomienie wojny z ograniczonymi rezultatami.
Gdy wiadomości o nielegalnym ataku na Ukrainę wreszcie zaczęły przenikać do rosyjskiej świadomości wraz z pierwszymi oznakami narastającego ruchu antywojennego w Rosji, Kreml — ku niczyjemu zaskoczeniu — nakazał zintensyfikowanie działań mających na celu stłumienie wszelkich odmiennych opinii.
Organy regulacyjne (Roskomnadzor), jak również prokuratura, naciskały na ograniczanie działalności mediów i kryminalizowanie treści (np. relacjonowania wojny w Ukrainie). Usunięcia Dożd i Echo Moskwy są wskazówką, że jeszcze ostrzejsza cenzura, nawiązująca do czasów sowieckich, dopiero nadejdzie.Krajowe przekazy stają się coraz bardziej hermetyczne wraz z coraz bardziej ograniczonym dostępem do zachodnich sieci mediów społecznościowych.
Jako przykład kremlowskich działań propagandowych skierowanych do odbiorców za granicą, rosyjski minister spraw zagranicznych uruchomił w ten wtorek cyniczną i wizualnie odpychającą kampanię w mediach społecznościowych, aby nadać rozgłos rzekomemu „ludobójstwu” doznawanemu w Donbasie.
Dwie strony internetowe rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych udostępniały kilka wersji bardzo dosłownego i brutalnego nagrania wideo. Treść była dalej wzmacniana w mediach społecznościowych, zwłaszcza na Twitterze, przez rosyjskie konta dyplomatyczne (w języku angielskim, hiszpańskim, w Wielkiej Brytanii, Genewie i Izraelu) z użyciem nowo ukutego hashtagu #DonbassTragedy.
Poza przypadkowo ujawnionymi imperialnymi mrzonkami Kremla zniszczone i porzucone rosyjskie pojazdy opancerzone wraz z rozerwanymi na strzępy konwojami zaopatrzeniowymi zaścielają ukraińską prowincję. Co więcej, rzekomo zdesperowani i głodni rosyjscy żołnierze płaczą przez niezabezpieczoną łączność radiową, gdy dociera do nich rzeczywistość nielegalnej wojny Putina przeciwko Ukrainie. Zimna rzeczywistość dociera także na rosyjski front domowy, ponieważ część poległych w nielegalnej wojnie Putina jest odsyłana do domu z pól bitewnych bez życia.Zamiast chwały i odrodzenia imperium urojenia Putina przyniosły zwykłym rosyjskim obywatelom jedynie stale narastające represje, zdewastowane warunki życia i śmierć.