Inflacja, stagflacja i propaganda – kremlowska propaganda gospodarczej wojny
Rosyjska gospodarka jest pod presją, ale Kreml nie chce, żebyś o tym wiedział. Zamiast tego Moskwa rozpoczęła totalną kampanię propagandy wojny gospodarczej.
Kilka tygodni temu Władimir Putin powiedział Rosjanom, że gospodarka kraju ma się całkiem dobrze. Miał nawet kilka pozytywnych liczb, by to poprzeć: według MFW rosyjski PKB wzrósł o 3,6% w 2024 roku mimo sankcji, przewyższając prognozowane wartości, a bezrobocie było rekordowo niskie i wynosiło niemal 2%. W swoim noworocznym przemówieniu zapewnił rodaków, że „wszystko będzie dobrze”.
Jak zjeść ugotowany czołg?
Jednak bliższe przyjrzenie się ujawnia znacznie mniej optymistyczną rzeczywistość. Rekordowo niskie bezrobocie jest w istocie oznaką masowych niedoborów siły roboczej, ponieważ wielu Rosjan jest albo mobilizowanych na coraz bardziej krwawą wojnę w Ukrainie, albo opuszcza kraj na dobre. Mimo wysiłków rosyjskiego banku centralnego, by ustabilizować sytuację – oraz krótkotrwałego wzrostu po inauguracji prezydenta USA Donalda Trumpa – rosyjski rubel wyraźnie znajduje się w spirali spadkowej.Ceny żywności szybują, i choć oficjalna inflacja konsumencka jest określana na 8.5%, wielu analityków uważa, że rzeczywista wartość jest znacznie wyższa. Niektóre doniesienia sugerują, że inflacja sięgnęła 70% od czasu inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku.
Znaczna część rosyjskiego wzrostu gospodarczego pochodzi z przemysłu zbrojeniowego, ale długoterminowe korzyści dla gospodarki mogą budzić wątpliwości. Czy da się zjeść zniszczony czołg?
Nigdy byś się tego nie domyślił po tym, co prokremlowscy komentatorzy mówią globalnej publiczności. Twierdzą nawet, że Rosja w ostatnich latach faktycznie stała się silniejsza. Niektórzy idą jeszcze dalej i mówią, że Rosja jest teraz czwartą największą gospodarką na świecie dzięki wojnie na Ukrainie, albo że Putin jakoś zaprezentował gospodarczą dominację Rosji.
Im gorzej jest, tym więcej propagandy potrzebujemy
Podczas niedawnej wizyty Putina na Moskiewskim Uniwersytecie Państwowym miało miejsce osobliwe zdarzenie. Po stwierdzeniu, że pensje na uniwersytecie są niższe od moskiewskiej średniej, Putin zapytał, jaka ta średnia właściwie jest.Kiedy powiedziano mu, że miesięczne zarobki wynoszą około 140 000–160 000 rubli (około 1 360–1 560 euro), Putin wyglądał na wyraźnie zaskoczonego lub wręcz wstrząśniętego i odpowiedział: „Nie ma mowy! Więcej.” Być może karmiono go tą samą propagandą gospodarczą co wszystkich innych i rzeczywiście w nią wierzy?
Nawet jeśli Putin wydaje się oderwany od codziennego życia w Rosji, bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem wszystkich tych gospodarczych wyolbrzymień w prokremlowskim ekosystemie dezinformacji jest to, że Kreml próbuje narzucić narrację o sile gospodarczej.
Celem jest pokazanie, że może przetrwać dłużej niż jego przeciwnicy, i zniechęcenie do dalszego wspierania obrony Ukrainy. Niektórzy eksperci nazwali to nawet wojenną propagandą gospodarczą Rosji. Narracje o odporności Rosji od lat stanowią stały element prokremlowskiej dezinformacji, mając na celu przekonanie innych państw, że sankcje są nie tylko nieskuteczne, ale też szkodliwe i przynoszą efekt odwrotny do zamierzonego. Jednak teraz, gdy sytuacja eskaluje do tego stopnia, że nawet rosyjskie główne gazety nie mogą tego ignorować, podwajanie wysiłków w zakresie propagandy gospodarczej stało się ważniejsze niż kiedykolwiek.
Dzięki „flocie cieni” oraz rozbudowanym schematom omijania, Rosji udało się złagodzić skutki międzynarodowych sankcji — przynajmniej na tyle, by utrzymać gospodarkę na powierzchni i podtrzymać działanie machiny wojennej.
Nie ma jednak wątpliwości, że te środki zbierają swoje żniwo.Rosyjska gospodarka zmaga się z przegrzaniem – gdy popyt przewyższa podaż, co podbija ceny – a jednocześnie chwieje się na granicy stagflacji, w której inflacja pozostaje wysoka mimo stagnacji wzrostu.
Bank Centralny został zmuszony do podniesienia swojej głównej stopy procentowej do 21%, najwyższego poziomu od dekad, co wywiera poważną presję na rosyjskie przedsiębiorstwa. Niektórzy analitycy uważają też, że Kreml manipuluje danymi o zadłużeniu, aby ukryć prawdziwy koszt wojny.
Zagraniczne inwestycje? Nie, dezinwestycje
Być może jednym z najbardziej jaskrawych wskaźników kondycji rosyjskiej gospodarki jest jej zdolność do przyciągania bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ). Inwestycje są kluczem do budowania przyszłego dobrobytu.
Poniższe wykresy ilustrują, jak rosyjska gospodarka otwierała się i integrowała ze światową gospodarką, napędzana rosnącymi cenami energii na początku lat 2000., przyciągając BIZ.
Trwało to do 2022 roku i pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Od tego momentu po raz pierwszy we współczesnej Rosji rozpoczęła się masowa, długotrwała dezinwestycja, co oznacza, że firmy wycofywały swoje pieniądze. Albo zamykały działalność, albo były zmuszane do de facto konfiskat lub wyprzedaży po zaniżonych cenach na rzecz rosyjskiego, często powiązanego z Kremlem, podmiotu.Działania te wysłały mrożący krew w żyłach sygnał do międzynarodowych inwestorów i biznesu. W każdym razie była to historia gospodarki zamykającej się w sobie.
Większość rosyjskiego długu jest w posiadaniu dużych korporacji. Wielu z nich uniemożliwia się zaciąganie pożyczek za granicą i obecnie są coraz częściej zmuszane do zwracania się do państwa rosyjskiego w celu odnowienia swojej bazy kapitałowej. Państwo rosyjskie wykorzystuje rezerwy państwowe i fundusze stabilizacyjne, przeznaczone na emerytury, aby zabezpieczać rosyjskie firmy, zwłaszcza w przemyśle zbrojeniowym.
Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Rosji, 1992–2023 (mld USD), Bank Światowy

Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Rosji, przepływy netto 2020–2024 (mln USD), Trading Economics

Trudne dni przed nami
Sprawy na pewno się pogorszą. Najnowsze sankcje na rosyjskie tankowce naftowe nałożone przez USA oraz 15. pakiet UE już zaczęły oddziaływać na rosyjski eksport ropy, a efekt prawdopodobnie będzie się nasilał, ponieważ dawni nabywcy albo będą trzymać się z daleka od objętych sankcjami jednostek, albo okażą niechęć do ich wykorzystywania.Rosyjskie eksport paliw kopalnych jest najniższy od początku wojny.
Do tego ukraińskie ataki dronów na obiekty naftowe stają się coraz częstsze — w samym styczniu 2025 roku trafiono co najmniej trzynaście rafinerii i baz paliw. USA wzywają Arabię Saudyjską do obniżenia cen ropy, aby wywrzeć presję na Rosję. Biorąc pod uwagę, że rosyjska gospodarka jest w dużym stopniu uzależniona od węglowodorów, finanse państwa czekają trudne dni.
Ponieważ ponad 40% budżetu trafia do wojska oraz służb bezpieczeństwa, priorytety Kremla są jasne: wojna za granicą i represje w kraju. Nie wiadomo, czy to powolne zaciskanie gospodarczej pętli skłoni Putina do podjęcia decyzji o zakończeniu inwazji na Ukrainę. Niektórzy eksperci uważają, że sytuacja nie jest jeszcze na tyle poważna, by zmusić Kreml do zmiany kursu.
Państwo ukraińskie i jego obywatele ponoszą najwyższe koszty rosyjskiej agresji. Ale jedno jest pewne: rosyjska gospodarka nie jest odporna, mimo kremlowskiej propagandy.
Nie daj się zwieść.