Natarcie na Kursk i nowe narracje Kremla: idealna burza dla „temnika”
Od czasu, gdy Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę w lutym 2022 roku, kremlowska machina propagandy i dezinformacji wykształciła całą kategorię narracji mających na celu „opakowanie” wojny. Rosyjskie niepowodzenia na polu bitwy są maskowane jako część planów „zabezpieczania lepszych pozycji” lub „gestów humanitarnych”, podczas gdy porażki dyplomatyczne przedstawia się jako wynik zachodniej „rusofobii” i szybko zamiata pod dywan.
Jednak tryby tej machiny propagandowej okresowo zawodzą. W takich momentach staje się oczywiste, że rosyjscy propagandyści boją się podjąć nawet najmniejszego kroku bez instrukcji z Kremla.
Zacinające się tryby
Dzieje się tak zazwyczaj w momentach poważnych wstrząsów, których Kreml nie zdołał przewidzieć lub zdecydował się nie zauważyć.
Po raz pierwszy rosyjska propaganda doświadczyła takiego wstrząsu na początku 2022 roku, gdy narracja „Zdobyć Kijów w trzy dni” okazała się fałszywa, a następnie ponownie podczas ukraińskiej operacji wyzwolenia Chersonia i pospiesznego odwrotu z dziesiątek miejscowości w obwodzie charkowskim. W tamtym momencie media propagandowe milczały, nie wiedząc, jak zareagować na tę sytuację, ponieważ Kreml wciąż zdołał przeprowadzić pseudo-referenda w sprawie aneksji ukraińskich terytoriów.Gdy tylko pojawiły się kremlowskie instrukcje, rosyjskie media zaczęły jednym głosem mówić o przegrupowaniu rosyjskich wojsk, ale nie o utracie tymczasowo okupowanych terytoriów.
Podobna sytuacja rozegrała się niedawno, gdy ukraińskie siły zbrojne niespodziewanie przeniosły działania wojenne na terytorium Rosji i wkroczyły do obwodu kurskiego, aby zabezpieczyć bufor przed rosyjskimi atakami prowadzonymi stamtąd.
W takich momentach potemkinowski świat kremlowskiej propagandy się rozpada, a jego tuby przyjmują postawę „poczekajmy i zobaczmy”, przekazując wyłącznie oficjalne komunikaty rosyjskiego Ministerstwa Obrony. A po długiej ciszy, w oczekiwaniu na nadejście kremlowskich wytycznych – temnika po rosyjsku – machina propagandowa wreszcie uruchamia koło zamachowe manipulacji informacją.
Maj 2023: „Niewinne dzieci” w próżni informacyjnej
Gdy Legia Wolności Rosji i Rosyjski Korpus Ochotniczy przekroczyły granicę Rosji w obwodzie biełgorodzkim rankiem 22 maja 2023 roku, kremlowska machina propagandowa wpadła w zakłopotanie.Kanały były ciche w oczekiwaniu na instrukcje; dopiero po kolacji pojawiła się pierwsza linia, zgodnie z którą „Prezydent Putin was informed o sytuacji”, „teren jest zabezpieczany” i sytuacja została ustalona.
Następnego dnia Kreml w końcu zdecydował o kilku tezach przekazu, a propagandyści zaczęli opisywać operację jako próbę rozprawienia się z „ukraińskimi terrorystami”. Jednocześnie zaczął krążyć przekaz o krwiożerczych Ukraińcach, którzy „ruthlessly shoot” niewinne rosyjskie dzieci. Temat szybko przygasł, a ponownie wytworzyła się próżnia informacyjna.Dopiero 24 maja – dwa dni po rozpoczęciu wtargnięcia na terytorium Rosji – kremlowska machina dezinformacji wreszcie otrzymała swoje wytyczne przekazu i ruszyła pełną parą.

Obraz z państwowej telewizji Rossija 1
Rosyjskie media jednocześnie zaczęły publikować materiały o „nieudanym terrorystycznym wypadzie lub rajdach Sił Zbrojnych Ukrainy”, mających „przyćmić ogłuszający sukces rosyjskiej armii” w Bachmucie – mieście, które już nie istnieje jako miejsce nadające się do życia i teraz przypomina ruiny po apokalipsie.
Marzec 2024: Wybory, wybory, wybory
Gdy 12 marca 2024 r. doszło do drugiego naruszenia rosyjskiej granicy, Kreml wydawał się lepiej przygotowany: z wyprzedzeniem wysłał do prorządowych mediów instrukcje, jak reagować na podobne „prowokacje”.Pojawiły się instrukcje: (1) aby pod żadnym pozorem nie pozwolić, by te wydarzenia przyćmiły wybory Putina, oraz (2) aby wszelkimi możliwymi sposobami podsycać rosyjski „patriotyzm” i wiarę w mantrę, że „Putin chroni wszystkich”.
„Lokalny heroizm”
Media państwowe natychmiast zaczęły donosić, że Rosja „tłumi” wtargnięcie „ukraińskich terrorystów” do obwodów kurskiego i biełgorodzkiego, jednocześnie kategorycznie zaprzeczając, jakoby zajęto jakiekolwiek miejscowości. Kremlowscy eksperci jednomyślnie oświadczyli, że „prowokacja na dużą skalę ze strony ukraińskiej” była bezpośrednio powiązana z rosyjskimi wyborami prezydenckimi, ale że była to „ryzykowna i bezmyślna gra”.

Obraz z państwowej telewizji Kanał Pierwyj Rossija
„Rosjanie się nie boją”
Walki w obwodzie biełgorodzkim wspominano w rosyjskich mediach jedynie po to, by wesprzeć główną narrację, zgodnie z którą lokalni mieszkańcy „aktywnie głosują” mimo „prowokacji reżimu w Kijowie”. Mieszkańców chwalono za „odwagę i hart ducha” w konfrontacji z „ukraińskimi nazistami, którzy zabijają cywilów”.
„Oczywiście, że się boję — jak miałbym się nie bać?”, powiedział na antenie mieszkaniec obwodu kurskiego.„Ale Rosjanie się nie boją!” – nalegał prowadzący. „Tak, tak” – odpowiedział mieszkaniec.

Obraz z rosyjskiego Ministerstwa Obrony, TV Zvezda
Jednak Biełgorod wkrótce przyćmił zamach terrorystyczny w moskiewskiej Crocus City Hall z 22 marca 2024 roku, który wprawił prokremlowskich komentatorów politycznych w szał dezinformacji, teorii spiskowych i manipulacyjnej retoryki. Więcej na ten temat możesz przeczytać w naszym artykule „Płonące zaplecze”.
Sierpień 2024: Chaos w oczekiwaniu na Temnik
6 sierpnia 2024 roku Ukraina rozpoczęła operację w rosyjskim obwodzie kurskim. W pierwszych dniach media prokremlowskie i państwowe zachowywały się niemal tak samo jak podczas marszu Jewgienija Prigożyna na Moskwę w czerwcu 2023 roku: bagatelizowały wydarzenia i udawały, że nie dzieje się nic nadzwyczajnego.
W krótkim komunikacie prasowym FSB ogłosiła „prowokację” w obwodzie kurskim oraz działania mające „odeprzeć zbrojną agresję”.Dzień po rozpoczęciu ukraińskiej operacji wyraźnie niespokojny lub zdenerwowany Putin skomentował po raz pierwszy inwazję, nazywając natarcie ukraińskich wojsk „tą sytuacją” oraz „prowokacją na dużą skalę”.

Obraz z państwowej telewizji Russia 1
Wkrótce doszło do kolejnego krępującego momentu dla kremlowskiej dezinformacji: Ukraina oficjalnie uznała, że rozpoczęła operacje wojskowe na terytorium wroga. Rosyjscy propagandyści wyraźnie nie mieli na taką sytuację przygotowanych przekazów i zaczęli w pośpiechu tworzyć nowe sformułowania, aby uniknąć użycia słowa „wojna” — słowa tabu dla Kremla. W regionie wprowadzono „operację antyterrorystyczną” oraz ogłoszono stan wyjątkowy.
Od Kurska… do II wojny światowej i bitwy na Łuku Kurskim
Propagandowe koło zamachowe zaczęło się kręcić i prorządowe, prokremlowskie media jednocześnie zaczęły publikować doniesienia o „oszałamiającym natarciu Rosjan”. Propagandyści zaczęli „wyzwalać” nie tylko cały obwód doniecki Ukrainy, ale także obwód charkowski, mimo że nie było tam jeszcze żadnego postępu wojsk rosyjskich. „Rosyjskie dowództwo rozwiązało prostą ukraińską pułapkę… odsłonięte odcinki ukraińskiego frontu uległy naporowi naszych bojowników i zaczęły padać jak domino” — triumfalnie ogłaszali.Kursk znalazł się zepchnięty na sam koniec przekazu.
Ponadto propagandystom polecono porównać naruszenie granicy do bitwy pod Kurskiem w czasie II wojny światowej, odwołując się do patriotyzmu Rosjan i koncentrując się na „okrucieństwach” Ukraińskich Sił Zbrojnych. I oczywiście mówić o planie opracowanym przez NATO / USA oraz innych „najemników NATO”, którzy naruszyli rosyjską granicę – w końcu sami Ukraińcy „nie są w stanie” planować i walczyć z supermocarstwem takim jak Rosja.
Po miesiącu ukraińskich postępów w obwodzie kurskim propagandyści Kremla wreszcie byli w stanie dojść do wspólnego mianownika i opracowali instrukcje opisywania „tej sprawy”. Wiadomości o ukraińskiej inwazji zmieniły się w standardowe „raporty wojskowe”. Doniesienia Kremla wychwalały też lokalne bohaterstwo i opór – nawet jeśli odnotowano zadziwiająco ograniczony lokalny opór wobec przejmowania przez ukraińskie siły kontroli nad miastami oraz poddawania się formacji rosyjskich poborowych.
Polityka wewnętrzna i zagraniczna Rosji jest budowana wokół idealizacji, mitów i stabilnych narracji. Natarcie na Kursk, a także wcześniejsze rajdy na terytorium Rosji, pokazały, że pierwszym priorytetem rosyjskich struktur państwowych, kanałów telewizyjnych i sił zbrojnych jest ochrona wizerunku Putina.Pokazują one również, że w obliczu nieoczekiwanych wydarzeń rosyjska państwowa machina propagandowa potyka się o własne sznurowadła.