„Nie, nie zbombardowaliśmy szpitala, a poza tym i tak był to siedlisko nazistów”
Ostrzał Szpitala Położniczego nr 3 w Mariupolu jest zbrodnią wojenną i pozbawił życia niewinnych cywilów, w tym dzieci. Najwyżsi rosyjscy urzędnicy potwierdzają, że obiekt był celem ataku, ale twierdzą, że był on twierdzą „radykałów”. Kłamią.
Na kłamstwie można zarobić. Można opowiadać znacznie bardziej dramatyczne i barwne historie, jeśli nie jest się ograniczonym do rzeczywistych, przyziemnych faktów. Wadą kłamstwa jest jednak to, że fałszywe stwierdzenie może i będzie konfrontowane z faktami. Inną wadą jest to, że kłamca musi za każdym razem, gdy kłamie, poprawnie pamiętać własne kłamstwa.
Cyniczne kłamstwa o Mariupolu
Atak na szpital położniczy w oblężonym Mariupolu ilustruje wyzwanie związane z kłamaniem. Zginęły 3 osoby, według władz ukraińskich, a jedna kobieta w ciąży i jej dziecko zmarli wskutek odniesionych ran. Fakty można łatwo potwierdzić; atak został starannie udokumentowany dużą liczbą zdjęć z kilku źródeł – profesjonalnych fotoreporterów, aktualizacji w mediach społecznościowych oraz śledczych kryminalistycznych. Podręczniki do dochodzeń typu open source dotyczących ruchów rosyjskich wojsk są łatwo dostępne; tysiące osób biorą w nich udział i dzielą się faktami.
Kreml, uparcie kłamiąc, że „nie atakuje cywilów”, próbuje kłamać na temat tego ataku, ale mierzy się z obiema wymienionymi powyżej wadami kłamstwa.Kiedy minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow kłamie, twierdząc, że „nie ma żadnego ataku”, jego kłamstwo jest po prostu nagie i nawet nie okryte zasłoną wiarygodności. Wie, że kłamie; wie, że wszyscy wiedzą, że kłamie. Zadaniem Ławrowa jest kłamać i wykonuje je słabo, jedynie papugując przekazy dnia, podsuwane mu przez jego mocodawców:
Słyszeliśmy emocjonalny krzyk oburzenia z powodu tak zwanych „okrucieństw”, rzekomo popełnionych przez rosyjskie siły zbrojne. Trzy dni temu, 7 marca, nasza delegacja na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ przedstawiła fakty, aby udowodnić, że ten szpital położniczy został przejęty przez skrajnie prawicowy batalion Azow, który nakazał wszystkim ciężarnym kobietom, pielęgniarkom i innemu personelowi opuścić budynek. Możecie sami wyciągnąć wnioski na temat manipulowania opinią publiczną na całym świecie.
Kremlowskie media szybko powtórzyły twierdzenia Ławrowa (Sputnik Serbia, Sputnik, RT DE, Veterans Today, Riafan, Tvzvevda).

Wiecznie zielona, manipulacyjna narracja o Batalionie Azow
Jednym z kluczowych kremlowskich kłamstw na temat wojny przeciwko Ukrainie jest to, że krajem rządzą naziści. To właśnie kłamstwo było powtarzane setki razy w ciągu ostatnich kilku lat.Nadal nieprawda.
Kreml regularnie próbuje „udowodnić” obecność nazistów na Ukrainie, w tym na najwyższych szczeblach władzy, wykorzystując narrację o pułku Azow, jednostce liczącej około 1 000 ludzi. Jednostka została pierwotnie utworzona przez nacjonalistów w 2013 roku i nosiła niektóre insygnia o silnych powiązaniach z nazizmem. Kremlowska machina dezinformacji rozdmuchała ten batalion do ogromnych i absurdalnie wyolbrzymionych rozmiarów: stosunkowo niewielką jednostkę wojskową przedstawiono jako formację wielkości całej armii. Ekstremizm na Ukrainie jest częstym tematem dyskusji, a pluralistyczne społeczeństwo Ukrainy ma narzędzia, by sprostać wyzwaniu nazizmu w kraju. Wszelkie przejawy nazizmu są zakazane na Ukrainie. Rada Najwyższa, na posiedzeniu 9 kwietnia 2015 r., przyjęła ustawę „O potępieniu komunistycznego i nazistowskiego reżimu totalitarnego na Ukrainie oraz zakazie propagandy ich symboli”. Dokument uznaje, że komunistyczne i narodowosocjalistyczne (nazistowskie) reżimy totalitarne na Ukrainie są zbrodnicze, oraz zakazuje publicznego używania i propagowania ich symboli. Nazistowski reżim totalitarny na poziomie ustawodawczym jest na Ukrainie uznawany za prowadzący politykę terroru państwowego.Ponadto prawicowi ekstremiści na Ukrainie – których obecności nikt nie neguje – znajdują się na marginesie i ponieśli sromotną porażkę w każdych wyborach od 2014 roku.
Rosja natomiast często dopuszczała propagandę faszyzmu w kremlowskich i oligarchicznych mediach, wychwalając Franco i Mussoliniego.
Zaprzeczaj, zaprzeczaj, zaprzeczaj
W kolejnej typowej próbie machina dezinformacji podsuwała oskarżenia pod adresem Zachodu: zdjęcia dokumentujące okrucieństwa były fałszywe, ofiary były modelami, nic nie jest prawdą i wszystko zostało zmyślone przez Zachód w ramach „próby terroryzmu informacyjnego” przeciwko Rosji – powiedziała rzeczniczka MSZ Maria Zacharowa. W ogóle nie doszło do ataku; była to „wyreżyserowana prowokacja, która może oszukać zachodnią opinię publiczną, ale nie eksperta” – twierdził rzecznik rosyjskiego Ministerstwa Obrony Igor Konaszenkow.

Prokremlowska machina dezinformacji szybko podchwyciła tę historię. Powołując się na informacje z Telegrama, Sputnik Mundo stwierdził, że obrazy, które pojawiły się w The Guardian i The Times, nie były prawdziwe i zostały sfabrykowane przez profesjonalnych modeli i fotografów.Historia została również opisana przez ZeroHedge, a rosyjskie konta dyplomatyczne informowały o niej w ramach dedykowanej kampanii „StopFakes” (Ambasada Rosji w Hiszpanii, Ambasada Rosji w Watykanie, Ambasada Rosji we Francji). W ramach próby „weryfikacji faktów” Ambasada Rosji w Wielkiej Brytanii zidentyfikowała jedną z „modelek” jako ukraińską instagramerkę i blogerkę urodową. Aby poprzeć swoje twierdzenia o „sfingowanym ataku” w Mariupolu, Ambasada na swoim koncie na Twitterze użyła nazwiska blogerki oraz zrzutu ekranu jej starszego posta na Instagramie, na którym nie wygląda na ciężarną. Oba tweety zostały już usunięte przez Twittera.
Trzeba być prawdziwym cynikiem, by najpierw zabić niewinnych ludzi, potem twierdzić, że to się nie wydarzyło, a jednocześnie że jednak się wydarzyło, ale z „dobrego” powodu (walka z nazistami!). W tragicznym zwrocie wydarzeń ranna kobieta ewakuowana z oddziału położniczego w Mariupolu zmarła wraz ze swoim dzieckiem. Druga kobieta, której twarz, imię i konto na Instagramie zostały wykorzystane w kremlowskiej kampanii oszczerstw, urodziła córeczkę, ale według stanu na 11 marca wciąż przebywała w ciężko bombardowanym Mariupolu.

Prawdziwe kłamstwa
Kreml desperacko próbuje stosować sprawdzoną metodę zalewania przestrzeni informacyjnej sprzecznymi przekazami, aby zaciemnić rzeczywiste fakty.Próbowała tej metody w sprawach Skripala, Nawalnego oraz lotu MH17, by wymienić tylko kilka. Kłamstwa i przemoc są ściśle splecione w kremlowskich działaniach dezinformacyjnych. Kłamstwa są wykorzystywane do ukrywania przemocy; przemoc jest wykorzystywana do ukrywania kłamstw. W międzyczasie Międzynarodowy Trybunał Karny zainicjował proces gromadzenia i analizowania wszystkich dokumentów dostępnych na potrzeby przyszłej sprawy przeciwko sprawcom.
Artykuł został zredagowany w dniu 15.03.2022 w celu skorygowania liczby osób zmarłych.