Od radości bombardowania do konieczności bombardowania
Pokojowo nastawionym ludziom w spokojnych społeczeństwach może być trudno pojąć i rozpoznać nagą brutalność podboju i wojny, gdy do niej dochodzi. To ludzkie, by próbować się pocieszać, wierząc, że być może nie jest to tak mroczne i niebezpieczne, jak się wydaje. Taką percepcję spin-doktorzy Kremla chcą wytworzyć wśród międzynarodowej publiczności: to sprawiedliwa operacja wojskowa prowadzona zgodnie ze ścisłymi prawami konfliktów zbrojnych.
Rosyjska państwowa propaganda wojenna i ta prokremlowska w ostatnich kilku miesiącach stała się mniej dosłowna i bardziej wyrafinowana. Jest mniej bezpośrednich wezwań do całkowitego zniszczenia Ukrainy albo do zabicia wszystkich Ukraińców, w porównaniu z wcześniejszym okresem.
Wkrótce po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę 24 lutego 2022 roku w tonie relacji rosyjskich mediów państwowych o zniszczeniach i zabijaniu dokonywanych w Ukrainie pojawiła się pewna radość. Jakby komentatorzy oglądali grę komputerową lub film w przytulnym salonie. Przeanalizowaliśmy ten trend w naszym artykule „Radość z bombardowania”.

Ilustracja z „Radości z bombardowania”, 22 października 2022
W latach 2022 i 2023 wydawało się, że mediom państwowym powierzono zadanie skupienia się na podsycaniu patriotycznych, zwycięskich nastrojów wśród rosyjskiej ludności.Zapomnijmy o tym, że atakowano cele cywilne — ewidentnie obszary mieszkalne, szkoły, przedszkola, szpitale oraz budynki dające schronienie dużej liczbie cywilnych Ukraińców. Pomyśl o Mariupolu, Charkowie, Buczy, Bachmucie, Awdijiwce itd.. Moskiewskie hasło brzmiało: „Wszyscy są nazistami, a my zamierzamy zdenazyfikować Ukrainę”. Czasami ta retoryka przeradzała się w krystalicznie jasne nastroje ludobójcze.
Operacja: Zmieńmy nasz ton
Ton relacjonowania w czołowych rosyjskich państwowych mediach zmienił się nieco w ciągu ostatniego pół roku. Nie da się wskazać konkretnej daty ani wydarzenia, kiedy zaszły zmiany. Była to stopniowa zmiana, która ograniczyła najbardziej otwarcie skrajne stwierdzenia. Jednak ton od czasu do czasu znów się odwraca, by przyjąć narrację o eksterminacji i wojnie totalnej, gdy na przykład były prezydent Miedwiediew lub inni wzywają do bombardowań nuklearnych nie tylko Ukrainy, ale także europejskich miast.
Putin wciąż mówi o „zdenazyfikowaniu Ukrainy”, a jego przemówienia programowe działają jak latarnie morskie, które wyznaczają kurs dla narracji wyrzucanych przez masy politycznych liderów średniego szczebla, punditów, komentatorów i innych trybików w kremlowskiej machinie propagandowej. Jednym z niedawnych przykładów było jego przemówienie/wywiad dla zagranicznych dziennikarzy w St.Petersburg 6 czerwca.
Niektórzy czołowi rosyjscy komentatorzy lub prezenterzy telewizyjni, tacy jak Władimir Sołowjow i Olga Skabiejewa (oboje objęci sankcjami UE), są znani z wzywania do twardszej i bardziej bezlitosnej wojny. Jednak publicznie prezentowane uzasadnienie wydaje się nieco zmienić, nawet jeśli czasem przebija przez nie ich zachwyt nad zniszczeniem Ukrainy.
„Konieczność” bombardowań – tylko operacja spinowa
Olga Skabiejewa prowadzi codzienny program telewizyjny „60 minut” w rosyjskim państwowym kanale Rossiya 1. 22 maja 2024 r. opisała, jak rosyjskie wojska niszczą całe wsie „z konieczności”. Tym razem jednak wydawała się zadowolona, oglądając skalę zniszczeń.
Nie miejcie złudzeń. To wyłącznie operacja spinowa w komunikacji publicznej. Nie ma żadnego spowolnienia – wręcz przeciwnie. Siły rosyjskie bombardują każdego dnia artylerią, pociskami wszelkiego rodzaju, dronami, bombami lotniczymi i ciężkimi bombami szybującymi na terenie całej Ukrainy. Celują w miasta, miasteczka, wsie, infrastrukturę cywilną, elektrownie, linie kolejowe, porty i lotniska.
Putin i inni kluczowi rosyjscy przywódcy pozyskują broń i zaopatrzenie z Chin, Iranu i Korei Północnej, aby wzmocnić swoje arsenały. Rosja potrzebuje od nich więcej amunicji, o czym świadczy niedawna wizyta Putina w Chinach i Pjongjangu, odbyta z jawnym lekceważeniem uzgodnionych sankcji ONZ.On wyruszył, aby kupić amunicję i zaopatrzenie.
Przy przeciągającej się wojnie i międzynarodowych doniesieniach o okrucieństwach popełnianych przez siły rosyjskie, otwarte przechwalanie się zabijaniem cywilów nie wydawało się już w pełni na czasie, tak jak robili to komentatorzy w latach 2022–2023.
Pozbyć się najbardziej skrajnych głosów
Niektórzy stali bywalcy programów telewizyjnych, którzy wcześniej publicznie popierali najokrutniejsze metody rozwiązania tego, co nazywali „kwestią ukraińską”, nie pojawiają się już na antenie. Witalij Trietiakow, znany rosyjski dziennikarz, który w latach 90. był raczej liberalny, oskarżył propagandowego prowadzącego Władimira Sołowjowa o kłamstwo podczas programu w maju 2024 r. i opuścił studio po zaciekłej kłótni. Innym cennym atutem Sołowjowa, izraelski ekspert Jakow Kedmi, pokłócił się kilkakrotnie z Sołowjowem i niektórymi jego gośćmi w programach na żywo i przestał się tam pojawiać w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Emerytowany generał Andriej Gurulow, który wzywał do bardziej bezwzględnych działań przeciwko Ukrainie, również ostatnio zniknął z ekranu. Ta trójka należała do najbardziej głośnych orędowników „deukrainizacji” Ukrainy.
Prezenterzy telewizyjni i ich goście w wyznaczających trendy programach, takich jak codzienny „Wielka Gra” na rosyjskiej państwowej telewizji Kanał Pierwyj, obecnie rzadko otwarcie cieszą się z ofiar cywilnych.Zamiast tego najczęściej wyrażają radość, gdy Rosja osiąga postępy na polu bitwy.
Gdy rosyjskie wojska zrównują z ziemią ukraińską infrastrukturę cywilną za pomocą artylerii dalekiego zasięgu i ciężkich bomb lotniczych, propagandyści tłumaczą to jako „konieczność”. Elektrownie są „konieczne”, ponieważ energia elektryczna zasila ukraiński przemysł wojskowy. Ta logika jest zwodnicza i ukrywa fakt, że w dążeniu do prowadzenia wojny nie zaszła żadna zmiana. Ataki wokół Charkowa wymierzone w magazyny lub wydawnictwa są relacjonowane jako „konieczne cele wojskowe”.
Brak zmiany celu: podbić Ukrainę
Jak pokazują niedawne propozycje Putina dotyczące de facto kapitulacji Ukrainy oraz jego zapowiedź „dalszych żądań”, celem Kremla jest w istocie nadal podbicie Ukrainy i usunięcie jej jako niepodległego państwa z mapy. Tak, energia elektryczna zasila stanowiska pracy w fabrykach zbrojeniowych, ale jest też ogólnym warunkiem wstępnym funkcjonowania całego społeczeństwa.
Wszystko, co wspiera normalne życie i opór wobec Rosji, jest dozwolonym celem, zgodnie z kremlowską logiką pokonania Ukrainy.