DISINFO: Protesty w Hongkongu to zemsta Zachodu na Chinach za to, że nie prowadzą wojny z Rosją.
PODSUMOWANIE
Aby współpracować z USA i Europą, wszystkie kontynentalne chińskie firmy muszą prowadzić biuro w Hongkongu. Wszystkie pieniądze przechodzą przez Hongkong i są kontrolowane przez anglosaskie banki i elity. Obrót złotem i biżuterią wciąż pozostaje w ich rękach, jak wcześniej. Z tym nie zgadza się Chiny. Młodzież w Hongkongu krzyczy to, co inni wkładają im do głów. Protestujący już używają koktajli Mołotowa. Gdy tylko Chiny zastosują przemoc, Zachód wprowadzi sankcje. Wielka Brytania stoi za protestami w Hongkongu. Chiny są w pajęczej sieci brytyjskiego imperium. Nikt nie pozwoli Chinom, z ich obecnym prorosyjskim stanowiskiem politycznym, na rozwój. Przez lata [Zachód] przygotowywał Chiny do wojny z Rosją i zaopatrywał Chiny w kompetencje i nowe branże. Jednak gdy Pekin odmówił prowadzenia wojny przeciwko Rosji, powiedziano mu: "Dobrze, w takim razie zajmiemy się tobą".
ODPOWIEDŹ
To jest teoria spiskowa zgodna z powracającymi narracjami pro-kremlowskimi o zachodnim wpływie stojącym za protestami w Hongkongu, c cienia rządu w formie anglo-saskiej kontroli nad handlem chińskim przez Hongkong oraz antyrosyjskich działań Zachodu. Twierdzenie, że Zachód namawiał Chiny do prowadzenia wojny przeciwko Rosji, której Pekin ostatecznie odmówił, jest bezpodstawną teorią spiskową. Protesty w Hongkongu zaczęły się w czerwcu 2019 roku w związku z kontrowersyjną ustawą o ekstradycji, ale rozszerzyły się o wezwanie do ustąpienia lidera Hongkongu, dochodzenia w sprawie rzekomej brutalności policji, uwolnienia aresztowanych oraz większych swobód demokratycznych. Zobacz wcześniejsze przypadki dezinformacji sugerujące, że Wielka Brytania i USA organizują protesty w Hongkongu, że lucyferiańska zionistyczna rodzina przestępcza Rothschildów kontroluje zachodnie media mainstreamowe, a Zachód zawsze marzy o podziale Rosji.