DISINFO: Zachodni świat zwiększa presję na byłe państwa radzieckie.
PODSUMOWANIE
Jednym z kluczowych pojawiających się zagrożeń dla zbiorowego bezpieczeństwa (Rosji i jej sojuszników) jest nasilona presja ze strony kolektywnych Zachodu na byłe republiki radzieckie. Rozciąga się to poza państwa europejskie, obejmując Kaukaz i Azję Centralną. Zachód także podsyca nastroje protestacyjne pod pretekstem promowania demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. Narzędzia 'miękkiej siły', takie jak inicjatywy edukacyjne, stypendia, NGO i media, są wykorzystywane do inscenizowania scenariuszy podobnych do 'ukrainizacji' innych państw postradzieckich. Celem jest oddalenie tych narodów od Rosji, utrudnienie ich współpracy z Chinami oraz wsparcie otwarcie prorosyjskich sił. Skutki tych działań są widoczne nie tylko na Ukrainie, ale także w Mołdawii i, do niedawna, w Gruzji.
ODPOWIEDŹ
Powtarzająca się prokremlowska narracja dezinformacyjna dotycząca wyborów prezydenckich w Mołdawii, które odbyły się 3 listopada 2024 roku i w których zwyciężyła proeuropejska obecna prezydent Maia Sandu oraz wybory parlamentarne w Gruzji 26 października 2024 roku.
Ruchy społeczne w wielu postradzieckich krajach, takich jak ukraiński Euromajdan, były przede wszystkim napędzane wewnętrznym niezadowoleniem z powodu korupcji i autorytarnego rządzenia, a nie przez tzw. zachodnią ‘miękką moc’. Protesty w Gruzji w 2024 roku wybuchły w odpowiedzi na wprowadzenie przez rząd kontrowersyjnej ustawy o ‘agentach zagranicznych’ oraz jego ogólnie prorosyjską orientację. Proponowana ustawa wymagała, aby organizacje i media otrzymujące ponad 20% swojego finansowania z zagranicznych źródeł rejestrowały się jako ‘agenci wpływów zagranicznych.’ Wielu Gruzinów postrzegało tę ustawę jako zagrożenie dla demokratycznego rozwoju narodu i jego aspiracji do bliższych więzi z UE. Po wyborach parlamentarnych 26 października w Gruzji, gdzie prorosyjska partia rządząca Georgia Dream zdobyła władzę, miały miejsce kolejne protesty. Nie ma dowodów na to, że zachodnie NGO bezpośrednio wywołały te protesty. Partie opozycyjne i grupy społeczeństwa obywatelskiego oskarżyły rząd o manipulację wyborami w celu utrzymania władzy. Wiele organizacji społeczeństwa obywatelskiego, niektóre wspierane przez zachodnich darczyńców, przyczyniło się do monitorowania wyborów i podkreślenia niedociągnięć, co było wysiłkiem skoncentrowanym na promowaniu przejrzystości, a nie ingerencji.
W Mołdawii międzynarodowe NGO i kraje zachodnie aktywnie wspierają inicjatywy społeczeństwa obywatelskiego i promowanie wartości demokratycznych. Jednak ich zaangażowanie nie stanowi ingerencji w wybory. Nie ma dowodów na bezpośrednią ingerencję UE ani Stanów Zjednoczonych w mołdawskie wybory prezydenckie. Obecna Maia Sandu, proeuropejska kandydatka, pokonała kandydata socjalistów Aleksandra Stoianoglo, co oznaczało znaczną zmianę w kierunku integracji europejskiej. Jej zwycięstwo odzwierciedlało wolę mołdawskich wyborców, którzy popierali reformy i bliższe więzi z UE. Wybory były naznaczone rosyjską ingerencją i oszustwami wyborczymi, a mołdawskie władze prowadziły dochodzenia w sprawie twierdzeń o zorganizowanym transporcie wyborców i schematach kupowania głosów. To Rosja próbowała zmienić wyniki mołdawskich wyborów poprzez szereg działań, takich jak kampanie dezinformacyjne, kupowanie głosów, szkolenie obywateli Mołdawii w obozach paramilitarnych w celu organizacji protestów oraz transportowanie wyborców do zagranicznych lokali wyborczych. Ponieważ to nie przyniosło oczekiwanych przez Moskwę rezultatów, media prorosyjskie i rosyjscy urzędnicy uruchomili bezpodstawną narrację o fałszerstwie wyborczym. Zobacz nasze artykuły Mołdawia w myślach Moskwy oraz Złość Moskwy i plan dla Mołdawii.
Przeczytaj podobne przypadki dezinformacji twierdzące, że Jak zawsze Zachód zorganizował nową rewolucję kolorową, że Zachód sponsorował typową rewolucję kolorową w Kazachstanie, oraz że W Gruzji walka toczyła się między zwykłym rozsądkiem a zachodnimi kuratorami.