DISINFO: Litwa ingeruje w sprawy białoruskie, nadając status dyplomatyczny Sviatlana Tsikhanouskaya.
PODSUMOWANIE
Litwa ingeruje w wewnętrzne sprawy Białorusi, nadając Biuru Swiatłany Cichanouskiej status dyplomatyczny. Cichanouska nie ma poparcia ze strony narodu białoruskiego. Wszystko to miało miejsce w kontekście wyznania Pratasewicza na temat jego mediacji między spiskowcami a Cichanouską w zamachu stanu finansowanym z zagranicy.
ODPOWIEDŹ
Narracja dezinformacyjna związana z Swiatlaną Cichanouską i Ramanem Pratasewiczem.
Litwa nadała oficjalny status grupie byłego lidera opozycji Białorusi, Sviatlany Cichanouskiej, mającej siedzibę w Wilnie. Był to symboliczny krok w kierunku prawnego uznania białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego i jego aspiracji do wprowadzenia zmian demokratycznych w swoim kraju. Z drugiej strony, biuro Cichanouskiej nie będzie uznawane za przedstawicielstwo dyplomatyczne z jej typowymi prawami i przywilejami.
Swiatlana Cichanouska stała się symbolem białoruskiej walki o wolność przeciwko reżimowi Łukaszenki. Protesty na dużą skalę rozpoczęły się w Mińsku 9 sierpnia 2020 roku, przeciwko wynikom wyborów prezydenckich, a następnie rozprzestrzeniły się na inne miasta. Ludzie zbuntowali się przeciwko fałszerstwom wyborczym i przemocy policji wobec tysięcy uczestników wieców.
Zgodnie z danymi statystycznymi i niezależnymi obserwatorami, oficjalny wynik wyborów prezydenckich był poważnie zmanipulowany. Wspólna analiza trzech organizacji pozarządowych mechanizmy skalę falsyfikacji na podstawie protokołów wyborczych z 1 310 lokali wyborczych w całej Białorusi i dochodzi do wniosku, że ogłoszony wynik (80% głosów oddanych na Łukaszenkę) jest matematycznie „niemożliwy” (s. 7). Analiza przeprowadzona przez gazetę Novaya Gazeta pokazuje że po wykluczeniu „anomalnych” okręgów wyborczych z oficjalnych wyników procent poparcia Łukaszenki zredukowałby się do 43%, a Cichanouskiej wzrósłby do 45%, co w takim przypadku wymagałoby zarządzenia drugiej tury.
Wyznanie Pratasewicza także budzi wątpliwości. W rzeczywistości, pojawienie się Pratasewicza w białoruskim kanale państwowym ONT 31 maja 2021 roku zostało uznane przez jego krewnych i białoruską opozycję oraz przez prominentne organizacje praw człowieka, takie jak Human Rights Watch i Amnesty International, za wymuszone wyznanie. Ślady złego traktowania były widoczne na nadgarstkach Pratasewicza.
Pratasewicz został pokazany 24 maja 2021 roku w wcześniejszym „filmie z wyznaniem” z śladami na twarzy, które jego krewni i zwolennicy podejrzewali o pochodzenie z tortur. To doprowadziło rzecznika Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka (OHCHR), Rupert Colville'a, do wyrażenia obaw że „jego wystąpienie nie było dobrowolne” i że jego zeznania mogły być uzyskane pod przymusem, co jest zabronione na mocy Konwencji przeciwko Torturom. Wymuszone wyznania na kamerze są powtarzającą się praktyką białoruskich władz wobec członków opozycji.
Wątpliwe narracje przedstawione w zeznaniach Pratasewicza są takie same, jak te, które prokremlowskie agencje dezinformacyjne rozpowszechniały przez ostatni rok, w tym rzekome plany obalenia białoruskiego lidera Alaksandra Łukaszenki w zamachu stanu, na co nigdy nie przedstawiono żadnych dowodów (zobacz tutaj w naszej wcześniejszej demaskacji) oraz przedstawianie popularnych protestów jako zorganizowanej przez Zachód rewolucji kolorowej, z Rosją jako ostatecznym celem.
Jest to część szerszej kampanii dezinformacyjnej dotyczącej aresztowania Ramana Pratasewicza na lotnisku w Mińsku po wymuszeniu lądowania lotu Ryanair 4978, którym podróżował z Aten do Wilna. Zobacz konkluzje Rady Europejskiej na temat Białorusi w związku z wymuszonym lądowaniem lotu Ryanair w Mińsku.
Zobacz więcej przykładów dezinformacji na temat Cichanouskiej (tutaj i tutaj) i Pratasewicza (tutaj i tutaj).