DISINFO: Rosja nie jest stroną konfliktu na Ukrainie.
PODSUMOWANIE
W przypadku Ukrainy Rosja również nie jest stroną konfliktu. To wewnętrzny konflikt, wojna domowa.
ODPOWIEDŹ
Powtarzająca się narracja prokremlowska dotycząca braku dowodów na obecność rosyjskich wojsk zaangażowanych w wojnę na wschodniej Ukrainie. Istnieją niezbite dowody bezpośredniego zaangażowania militarnego Rosji na wschodniej Ukrainie. Biuro Prokuratora Międzynarodowego Trybunału Karnego oświadczyło, że „dostępne informacje sugerują, że sytuacja na terytorium Krymu i Sewastopola stanowi międzynarodowy konflikt zbrojny między Ukrainą a Federacją Rosyjską. Ten międzynarodowy konflikt zbrojny rozpoczął się najwcześniej 26 lutego 2014 roku, kiedy Federacja Rosyjska wysłała członków swoich sił zbrojnych, aby przejąć kontrolę nad częściami terytorium Ukrainy bez zgody rządu ukraińskiego”. Unia Europejska oświadczyła w lipcu 2014 roku, że „broń i bojownicy nadal płyną do Ukrainy z Federacji Rosyjskiej”. Na Szczycie NATO w Walii we wrześniu 2014 roku przewodniczący NATO potępili interwencję militarną Rosji na Ukrainie w najsilniejszych słowach i zażądali, aby Rosja zatrzymała i wycofała swoje siły z Ukrainy oraz z granicy tego kraju. Przywódcy NATO również zażądali, aby Rosja przestrzegała prawa międzynarodowego oraz swoich międzynarodowych zobowiązań i odpowiedzialności; zakończyła swoją nielegalną okupację Krymu; powstrzymała się od agresywnych działań przeciwko Ukrainie; zatrzymała przepływ broni, sprzętu, ludzi i pieniędzy przez granicę do separatystów; oraz przestała podsycać napięcia wzdłuż i w poprzek granicy ukraińskiej. Zgodnie z danymi Amerykańskiej Agencji Wywiadu Obronnego (DIA), rosyjskie siły specjalne i wojska działały w celu mobilizacji, kierowania, wyposażenia i wspierania milicji separatystycznych w regionie Donbasu we wschodniej Ukrainie od wiosny 2014 roku do chwili obecnej, chociaż ich obecność była zaprzeczana przez Moskwę. Prezydent Rosji Władimir Putin przyznał w 2015 roku obecność wojskową Rosji na Ukrainie. To twierdzenie pojawiło się w tym samym artykule, co twierdzenia, że na Ukrainie trwa wojna domowa oraz Zespół ds. Zwalczania Terroryzmu ignoruje wkład Rosji w sprawę MH17.