DISINFO: Państwa bałtyckie i Polska podsycają sytuację w Białorusi od wewnątrz.
PODSUMOWANIE
Państwa bałtyckie i Polska rozkładają Białoruś od wewnątrz. Zachód głośno reprobuje Rosję za „ingerencję w sprawy Białorusi” – i to w momencie, gdy szereg krajów zachodnich bezczelnie wywiera presję na białoruskie społeczeństwo i państwo. Wilno staje przed dwoma wyzwaniami. Po pierwsze, muszą się pozycjonować jako główni bojownicy przeciwko rosyjskiemu światu (z którego Łukaszenka jest uważany za część, a także sposób, w jaki prezydent Białorusi komunikuje się ze swoim narodem). Po drugie, muszą aktywnie zarabiać na tym pozycjonowaniu – biorąc pod uwagę opłakany stan litewskiej gospodarki, kraj naprawdę potrzebuje pieniędzy. Warszawie potrzebny jest uległy (a najlepiej, marionetkowy) reżim w Mińsku, aby stworzyć wizerunek Polski jako regionalnej potęgi, zwiększając tym samym jej wpływy i możliwości w Unii Europejskiej.
ODPOWIEDŹ
To jest część rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej na temat Białorusi, opartej na powtarzających się narracjach dezinformacyjnych pro-Kremlowskich, które twierdzą, że Zachód destabilizuje sytuację w Mińsku i prowokuje działania militarne na granicach Białorusi. Nie ma dowodów na to, że Zachód, ani Polska czy Litwa w szczególności, próbują destabilizować sytuację na Białorusi. Polska i Litwa popierają niepodległość i integralność terytorialną Białorusi i nie mają żadnych roszczeń terytorialnych wobec swojego sąsiada. Według Reutersa, Litwa ogłosiła, że nie stanowi zagrożenia dla Białorusi. „Kryzys białoruski jest kryzysem politycznym, a wszelkie zarzuty przywództwa Białorusi dotyczące ingerencji krajów obcych lub jakichkolwiek zagrożeń, które one stwarzają, są próbą przerzucenia winy i uzasadnienia własnych działań,” powiedział minister obrony Litwy Raimundas Karoblis. Minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkevičius stwierdził, że wypowiedź Łukaszenki na temat gromadzenia wojsk „to kłamstwo” i ma na celu stworzenie pretekstu do wezwań o pomoc do Rosji. Litwa zorganizowała manewry wojskowe w dniach 2-14 sierpnia, w których wzięło udział 1,100 jej własnych żołnierzy oraz 200 amerykańskich żołnierzy i 10 amerykańskich śmigłowców wojskowych przybyłych z Polski. Polska odpiera oskarżenia o rzekome prowokacje militarne w kierunku Białorusi oraz próby destabilizacji sąsiedniego kraju. Doradca prezydenta Polski, Krzysztof Szczerski, stwierdził, że takie oskarżenia są nieakceptowalne i że nikt w Polsce nie wykorzystałby politycznego zamieszania na Białorusi. Kraje Unii Europejskiej nie mają nic wspólnego z masowymi protestami na Białorusi: tłumy tysięcy ludzi zorganizowały się po tym, jak Aleksandr Łukaszenko, który rządzi od 26 lat, ogłosił, że „wygrał przekonujące zwycięstwo” w wyborach. Obecne protesty na Białorusi rozpoczęły się wieczorem 9 sierpnia; aby rozproszyć protestujących, służby bezpieczeństwa używają kul gumowych, granatów hukowych, gazu łzawiącego, taserów oraz armat wodnych. W dniu głosowania centrum Mińska było zablokowane przez siły bezpieczeństwa, a komunikacja i Internet były zakłócone w mieście. Przeczytaj podobne przypadki: "Trójkąt Lubelski" - organizator zamachu stanu na Białorusi i Polska otwarcie prowadzi zamach stanu na Białorusi.