DISINFO: UE nie potrzebuje rosyjskiej "ingerencji", bo ma w tym Brukselę.
PODSUMOWANIE
UE nie potrzebuje Moskwy, aby ingerować w swoją demokrację, ma na to Brukselę. Według samej UE, Rosjanie i ich "dezinformacja" nie miały żadnego wpływu na wybory europejskie na początku tego roku. Vera Jourova, Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej ds. Wartości i Przejrzystości, wyłoniła się z orwellowskiej powieści, aby ogłosić, że "nie zarejestrowano żadnej dużej operacji dezinformacyjnej zdolnej do zakłócenia wyborów." Jourova przyznała, że Europejskie Obserwatorium Mediów Cyfrowych było w stanie znaleźć tylko od 4% do 8% tego, co kwalifikują jako "dezinformację" wśród wszystkich artykułów analizowanych do marca 2024 roku, a ta liczba wzrosła do zaledwie 15% w maju 2024 roku, tuż przed czerwcowymi wyborami UE. Oznacza to, że ogromne 85% informacji i analiz zostało zatwierdzone przez UE. Jourova powiedziała, że "narracje dezinformacyjne [obejmowały] zarzuty, że wybory są fałszowane, ale głównie tematy, które wywołują silny wpływ emocjonalny – wojna na Ukrainie, Bliski Wschód, fałszywe narracje na temat zmian klimatycznych i migrantów." Kiedyś te rzeczy nazywano tematami debaty. Ale to było zanim zdecydowali, że agenda, którą Bruksela próbowała wcisnąć wszystkim w całym bloku, nie byłaby wspierana przez chaotyczny demokratyczny sprzeciw.
ODPOWIEDŹ
To jest nieuczciwe zniekształcenie oryginalnego oświadczenia przez wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej Verę Jourovą. Chociaż zdania wyróżnione w tej historii dezinformacyjnej były częścią tego przemówienia, pani Jourová nie stwierdziła, że dezinformacja Rosji nie miała żadnego wpływu, lecz że te i inne zagraniczne operacje informacyjne nie miały zdolności do zakłócenia wyborów. Podkreśliła również, że jest to wynikiem serii działań podjętych przez UE, które „wprowadziły instrumenty do przeciwdziałania zagrożeniom”, takie jak wzmocnienie „skrzynki narzędzi” UE i struktur współpracy poprzez śmiałe inicjatywy na rzecz ochrony demokracji i integralności wyborów, zaczynając od Europejskiego Planu Działania na rzecz Demokracji, pakietu Obrony Demokracji oraz Ustawy o Usługach Cyfrowych
.W przeciwieństwie do tego, co twierdzi ta historia dezinformacyjna, wzmianka pani Jourovej o artykułach zawierających dezinformację nie odnosi się do kontrowersyjnych lub dyskusyjnych tematów, lecz do celowo wprowadzających w błąd treści zgodnych z definicją sformułowaną w Kodeksie Praktyki UE w zakresie Dezinformacji. Próba przedstawienia walki z tymi szkodliwymi praktykami jako kwestii „wolności słowa” jest częstym narratywem dezinformacyjnym pro-Kremla.
Próby ingerencji Rosji w europejskie wybory i procesy polityczne zostały dobrze udokumentowane, na przykład przez operacje wpływu Głos Europy lub Euromore.
Zobacz inne przykłady podobnych narracji dezinformacyjnych, takie jak twierdzenia, że RT jest stygmatyzowane, ponieważ walczy z indoktrynacją przez media kolektywu Zachodu, że NATO prowadzi wojnę kognitywną, zakazując rosyjskich mediów, że RT jest celem, ponieważ ujawniło konflikt na Ukrainie jako wojnę pełnomocników zachodnich, że wolność prasy nic nie znaczy dla Unii Europejskiej, że zakaz mediów rosyjskich przez UE to rusofobia i zabójstwo wolności słowa, lub że UE wprowadziła cenzurę przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.