Rysunek tygodnia: 203
Facebook i Instagram usunęły łącznie 203 konta powiązane z rosyjską Agencją Badań Internetu (Internet Research Agency), które działały z Ghany i Nigerii i były ukierunkowane na Stany Zjednoczone.
Na początku tego miesiąca ujawniono wieloplatformową operację wpływu w mediach społecznościowych powiązaną z Agencją Badań Internetu (IRA), lecz prowadzoną z Afryki, dzięki wspólnemu dochodzeniu z udziałem CNN, Facebook, Twittera, firmy analitycznej mediów społecznościowych Graphika oraz badaczy z Clemson University, którzy specjalizują się w śledzeniu rosyjskich operacji wpływu w mediach społecznościowych.
Prowadzona z Ghany, a później z Nigerii, operacja ta była konkretnie wymierzona w czarnoskóre społeczności w Stanach Zjednoczonych, co stanowiło pozorną kontynuację strategii IRA polegającej na podsycaniu napięć rasowych wokół wyborów prezydenckich w USA w 2016 roku. Dochodzenie wykazało, że operacja ta, która wciąż znajdowała się na wczesnym etapie budowania swojej publiczności, była powiązana z ghańską organizacją pozarządową, pozornie skoncentrowaną na prawach człowieka, lecz ostatecznie możliwą do powiązania z Rosją. Facebook i Twitter jednoznacznie przypisały tę operację „osobom powiązanym z wcześniejszą aktywnością rosyjskiej Agencji Badań Internetu (IRA)”.
Operacja rozpoczęła się w czerwcu 2019 roku i była prowadzona na Facebooku, Instagramie oraz Twitterze.Skupiało się ono niemal wyłącznie na kwestiach rasowych w USA, promując wzmocnienie pozycji czarnoskórych i często okazując gniew oraz urazę wobec białych Amerykanów, zgodnie ze znanym prokremlowskim celem polegającym na podsycaniu podziałów i prowokowaniu niepokojów społecznych. Nie komentowało w sposób systematyczny wyborów prezydenckich w USA w 2020 roku.
Wiele wpisów było jadowitych i posługiwało się skrajnym językiem, w tym odniesieniami do faszyzmu, a nawet wezwaniami do przemocy (np. „Ameryka nadal stacza się w faszystowskie państwo policyjne.. Ktoś musi wyeliminować tego senatora”). Prowadzili też otwartą agitację, na przykład poprzez wchodzenie w interakcje z rzeczywistymi grupami aktywistów Black Lives Matter. Jednocześnie operacja starała się zbudować grono odbiorców, wykorzystując pozytywne i inspirujące tematy, takie jak podkreślanie czarnoskórej doskonałości oraz urody czarnoskórych kobiet.

Wpis na Facebooku z konta EBLA ze stycznia 2020 roku, przywołujący faszyzm i wzywający do przemocy wobec stanowego senatora w USA. Obraz dzięki uprzejmości Graphika.

Wpisy z kont EBLA z lutego 2020 roku, podkreślające brutalność policji wobec czarnoskórych.Zdjęcie dzięki uprzejmości Graphika.
Operacja również nie stworzyła zbyt wiele oryginalnych treści; zamiast tego w dużej mierze zapożyczała materiały z innych miejsc w internecie, zwłaszcza memy, które były już popularne. Trollom najwyraźniej udostępniono wspólny zasób obrazów i memów, z którego wielokrotnie korzystali na różnych kontach – a część z nich odpowiadała postom zamieszczanym przez pierwotną IRA w latach 2016–2017.
Przykrywką dla ghańskiej fabryki trolli była organizacja non-profit o nazwie Eliminating Barriers for the Liberation of Africa (EBLA), prowadzona przez mężczyznę przedstawiającego się jako „Mr. Amara”. W rzeczywistości mężczyzna ten nazywa się Seth Wiredu – obywatel Ghany mieszkający w Rosji. EBLA wynajęła ogrodzony murem kompleks w pobliżu ghańskiej stolicy Akry, który służył jako siedziba farmy trolli. Pracowało tam 16 Ghańczyków; według CNN wydano im telefony komórkowe, a nie laptopy, i komunikowali się jako grupa za pośrednictwem szyfrowanej aplikacji czatowej Telegram – rzadko używanej w Ghanie, ale popularnej w świecie rosyjskojęzycznym. Jeden z trolli powiedział CNN, że nie wiedzieli, iż za operacją stoi Rosja.
Trollom przydzielano tematy skoncentrowane na USA, o których mieli pisać – kwestie LGBT, brutalność policji itd. – i instruowano ich, by publikowali posty i tweetowali w godzinach, gdy amerykańscy odbiorcy są najbardziej aktywni.Podszywali się pod Amerykanów, a w niektórych przypadkach posunęli się o krok dalej — na przykład twierdząc, że są spokrewnieni z czarnoskórym mężczyzną, który zmarł podczas pobytu w areszcie policyjnym. Co istotne, część trolli używała w trakcie operacji swoich prywatnych kont, oprócz fałszywych.
6 lutego kompleks EBLA w Akrze został zaatakowany podczas nalotu przeprowadzonego przez ghańskie służby bezpieczeństwa, które podały, że ich Jednostka Cyberbezpieczeństwa nabrała podejrzeń co do działalności EBLA i uważała, że zajmuje się „zorganizowanym radykalizmem powiązanym z zagranicznym podmiotem”. Od tego czasu potwierdzono, że finansowanie EBLA pochodziło w całości z Rosji. Jednak jeszcze na początku tego miesiąca EBLA wciąż wydaje się działać — Wiredu prowadzi spotkania grupowe z pracownikami i, według części rozmówców CNN, zachęca trolli do zakładania nowych kont.
Łącznie w ramach operacji utworzono ponad 200 kont (większość w drugiej połowie 2019 roku), a szacunki ich zasięgu wahają się od setek tysięcy do potencjalnie milionów osób (zasięg i wpływ są notorycznie trudne do zmierzenia). Facebook usunął 49 kont na Facebooku, 69 stron i 85 kont na Instagramie z powodu angażowania się w zagraniczną ingerencję. 13 200 kont na Facebooku obserwowało jedno lub więcej kont trolli, a około 263 200 osób obserwowało jedno lub więcej nieautentycznych kont na Instagramie, z czego około 65% znajdowało się w USA.Tymczasem Twitter usunął 71 kont o łącznej liczbie 68 000 obserwujących. Obie firmy oświadczyły, że z dużą pewnością ustaliły, iż te sieci były powiązane z IRA. Facebook podał, że sieć była związana z aktywnością, którą wcześniej usunął i przypisał IRA w kwietniu 2018, lipcu 2018 oraz listopadzie 2018.
Poza dostarczaniem kolejnych dowodów na to, że Kreml dąży do ingerencji w amerykański proces demokratyczny przed wyborami prezydenckimi w 2020 roku, operacja ta świadczy również o rosnącym zainteresowaniu i aktywności Rosji w Afryce, z wykorzystaniem zarówno siły państwa, jak i prywatnych interesów. Na przykład nowe badania szczegółowo opisują, w jaki sposób prokremlowskie sieci wykorzystują fałszywą obserwację wyborów jako narzędzie ingerencji wyborczej, wskazując na przypadek misji obserwacyjnej w Zimbabwe powiązanej z Jewgienijem Prigożynem, rosyjskim oligarchą powszechnie podejrzewanym o stanie za IRA. W październiku ubiegłego roku ujawniono również operację w mediach społecznościowych powiązaną z Prigożynem, która była wymierzona w osiem krajów afrykańskich w próbie wpłynięcia na ich wybory. Tymczasem liczne śledztwa medialne ujawniły, że firmy ochroniarskie powiązane z Prigożynem są aktywne w Republice Środkowoafrykańskiej, a według doniesień nawet zapewniają osobistą ochronę przywódcy tego kraju, Faustinowi-Archange Touadérze.W ciągu ostatniego roku grupy prokremlowskie również bardziej zaangażowały się w konflikt w Libii, a nowe badania Stanford Internet Observatory analizują, w jaki sposób firma powiązana z Prigożynem finansuje libijskie media nadawcze.