Secret Labs i George Soros: dezinformacja na temat COVID-19 w krajach Partnerstwa Wschodniego UE
W miarę jak COVID-19 rozprzestrzeniał się w całym wschodnim sąsiedztwie UE, w jego ślad podążały teorie spiskowe, mylące informacje i dezinformacja. Dla mediów prokremlowskich pandemia stwarza nowe możliwości, by rozwijać istniejące narracje dezinformacyjne i tworzyć nowe.
Tajne laboratoria
Od lat prokremlowskie źródła dezinformacji wykorzystują fałszywy trop tajnych, sponsorowanych przez Zachód wojskowych laboratoriów „w sąsiedztwie Rosji”. Spośród nich najważniejszy jest przypadek laboratorium Lugar w Tbilisi w Gruzji, które media prokremlowskie od dawna starają się przedstawiać jako ośrodek prac nad amerykańską bronią biologiczną i innymi zmyślonymi zagrożeniami. Gdy wybuchła epidemia koronawirusa, laboratorium Lugar posłużyło jako wygodny szablon dezinformacji. Rzeczywiście, pierwszy przykład prokremlowskiej dezinformacji o koronawirusie odnotowany w bazie danych EUvsDisinfo 22 stycznia 2020 r. wykorzystuje tę samą, dobrze znaną narrację, przekonując białoruską publiczność, że nowy chiński wirus został najprawdopodobniej opracowany w natowskich biolaboratoriach.Ormianie również usłyszeli, że laboratoria finansowane przez Pentagon były zaangażowane w stworzenie COVID-19.
Wkrótce potem wiele przekazów dezinformacyjnych rozbudowało tę narrację: REN TV, jedna z największych rosyjskich stacji telewizyjnych, twierdziła, że koronawirus służy interesom USA, ponieważ amerykańskie laboratoria działały nie tylko wokół Rosji, ale także w krajach azjatyckich. RT Arabic dodała, że USA mają 25 niebezpiecznych laboratoriów otaczających Rosję, Chiny i Iran. W ciągu zaledwie kilku krótkich miesięcy media prokremlowskie zaczęły dostrzegać tajne laboratoria wyrastające na całym świecie: w państwach bałtyckich oraz w Indonezji, a także — oczywiście — w wschodnim sąsiedztwie UE.
Wiele mediów prokremlowskich twierdziło, że USA obawiały się wycieku substancji zakaźnych na własnym terytorium, więc zbudowały tajne wojskowe biologiczne laboratoria w „skolonizowanych krajach”, tj. na Ukrainie, w Gruzji, a także w Mołdawii. Insynuacja stojąca za tymi przekazami jest taka, że epidemie zaczynają się „w pobliżu tych obiektów”, nie wykluczając możliwości że COVID-19 mógł zostać wyprodukowany w jednym z laboratoriów na Ukrainie.Takie teorie spiskowe zyskały dodatkowy rozgłos po tym, jak rosyjska edycja RT zacytowała obawy chińskich urzędników dotyczące rzekomo tajnych działań prowadzonych przez amerykańskie laboratoria biologiczne w byłych republikach sowieckich.
Narracja o „tajnych laboratoriach” okazała się dobrym nośnikiem odwracania uwagi i dezinformacji. Zachęceni pozornym sukcesem mediów prokremlowskich, inni aktorzy również zaczęli z niej korzystać, wzmacniając się nawzajem i splatając kilka wątków dezinformacyjnych w zgrabną teorię spiskową: tajne laboratoria mają wyjaśniać wybuch koronawirusa; wybuch koronawirusa ma dowodzić istnienia tajnych laboratoriów.
Opuszczony region
Jednym z głównych celów prokremlowskiej dezinformacji w regionie jest wbicie klina między UE a jej partnerów z Partnerstwa Wschodniego.W kontekście COVID-19 takie działania dezinformacyjne przybierają nową formę, w której UE jest systematycznie przedstawiana jako niezdolna do samodzielnego reagowania na wybuch epidemii, nie mówiąc już o pomocy swoim sąsiadom.
Stąd Sputniky w Armenii i Azerbejdżanie głoszą, że europejska solidarność nie istnieje oraz że COVID-19 okazał się nie do pokonania sprawdzianem dla UE. Liczne media w Gruzji twierdzą, że UE porzuciła Włochy – a wszystko to w kontraście do Rosji i Chin, które rzekomo zawsze są gotowe wyciągnąć pomocną dłoń.
Wysiłki UE na rzecz ograniczenia pandemii i pomocy najbardziej dotkniętym znalazły się pod lupą międzynarodowych mediów oraz samych Europejczyków. Jednak demokracje akceptują krytykę i często stanowi ona silny impuls do poprawy. UE uruchomiła szeroko zakrojone działania, aby poradzić sobie ze skutkami pandemii w Europie i poza nią. Szybko zareagowała na potrzeby swoich partnerów międzynarodowych, w tym poprzez zapewnienie materialnego wsparcia dla Wschodnich Partnerów UE.
Jednak ta niezwykła cecha systemów demokratycznych – zdolność do adaptacji i doskonalenia – pozostaje niepojęta dla mediów dezinformacyjnych.Zamiast tego skupiają się na ogłaszaniu końca globalizacji, kruszeniu się jedności Zachodu oraz wyłanianiu się nowego porządku świata rządzonego przez Moskwę, Waszyngton i Pekin, w którym nie ma miejsca dla Europy.
Od globalnego do lokalnego – dezinformacja znajduje swoją publiczność
Na całym świecie pandemia COVID-19 stworzyła podatny grunt dla dezinformacji związanej ze zdrowiem oraz proliferacji teorii spiskowych o 5G, antyszczepionkowych i innych. Wiele z nich trafiło również do sfery informacyjnej krajów Partnerstwa Wschodniego.
Na przykład jedna teoria spiskowa krążąca we francuskojęzycznej przestrzeni medialnej, twierdząca, że koronawirus jest stworzony przez człowieka z dodanymi do niego cząstkami HIV, została wzmocniona przez Sputnik w Azerbejdżanie. Teorie spiskowe wymierzone w Billa Gatesa zostały przetłumaczone na język gruziński i inne języki.
Niemniej jednak oczywiste jest, że przekazy dezinformacyjne nie są po prostu kopiowane i wklejane w różnych regionach; są one dostosowywane do lokalnych kontekstów. Na Białorusi Światowa Organizacja Zdrowia jest oskarżana o sianie paniki; w Armenii – o opracowywanie szczepionek w celu zmniejszenia globalnej populacji.Podobnie liczne przekazy dezinformacyjne przedstawiające George’a Sorosa jako zagrożenie dla Armenii można nieco dalej rozciągnąć, tak aby wmieszać go również w stworzenie COVID-19. Ukraina, w oczach prokremlowskiej dezinformacji, zawsze znajduje się na krawędzi dezintegracji, a zatem można ją łatwo przedstawiać jako załamującą się pod ciężarem COVID-19.
Nawet dezinformację o „cudownych lekach” dostosowano do lokalnych kontekstów. Gruzińscy weryfikatorzy faktów odnotowali stronę internetową z „alternatywnymi wiadomościami”, która twierdziła, bez jakichkolwiek podstaw, że gruzińska krew jest wyjątkowa, ponieważ zawiera cząsteczki mogące zwalczać COVID-19, oraz że ten „lek” był stosowany w niemieckich szpitalach. A dla tych, którzy mogliby wątpić w lecznicze właściwości gruzińskiej krwi, serwisy dezinformacyjne oferowały alternatywę – homeopatyczny środek zawierający krew krokodyla.
Niedawne badanie przeprowadzone przez globalną sieć internetowych aktywistów Avaaz zaobserwowało, że pomimo nowych wysiłków podejmowanych przez firmy mediów społecznościowych, dezinformacja online nadal się rozprzestrzenia, zwłaszcza na mniejszych rynkach medialnych.Dotyczy to również krajów Partnerstwa Wschodniego.
Niedawno Facebook usunął konta kilku prokremlowskich mediów działających z nielegalnie anektowanego Krymu oraz rozpowszechniających dezinformację w całym regionie, a także wśród odbiorców międzynarodowych. News Front i South Front, wspierane przez osoby w Rosji i Donbasie, rozpowszechniały teorie spiskowe nie tylko na temat COVID-19, lecz także Ukrainy, NATO i innych kwestii. Zamknięto również sieć nieautentycznych kont na Facebooku, która – między innymi – podszywała się pod gruzińskie organy ochrony zdrowia w czasie pandemii COVID-19. Takie przykłady napawają optymizmem. Niemniej jednak jasne jest, że aby skutecznie ograniczyć rozprzestrzenianie się dezinformacji, trzeba zrobić znacznie więcej.
Czytaj więcej:
Kto boi się brunatnego pluskwiaka śmierdzącego?
Zwalczanie wirusa dezinformacji: wydanie gruzińskie
„Ukraina zamieni się w republikę bananową”: wybory na Ukrainie w rosyjskiej telewizji
Wyprzedzające zniekształcanie faktów: szczyt Partnerstwa Wschodniego