Szczyt na górze dezinformacji
Mołdawia szybko zmierza ku wyborom parlamentarnym zaplanowanym na 28 września. Uznawane za rozstrzygające dla geopolitycznej orientacji kraju, starcie o serca i umysły potencjalnych wyborców jest w pełnym rozkwicie.
UE w centrum uwagi
Aktorzy prokremlowscy robią wszystko, co w ich mocy, aby przekonać Mołdawian do porzucenia integracji europejskiej i oddania głosu na siły prorosyjskie. Do manipulowania i dezorientowania elektoratu pod przykrywką tworzenia politycznej alternatywy wykorzystano każdy możliwy argument.
Jak zawsze, kremlowscy spin doktorzy widzą niewiele wartości w rzetelności faktów czy zdrowym rozsądku, gdy formułują swoje oskarżenia. Przedstawiciele kraju, w którym nie wolno organizować protestów, mimochodem wysuwają oskarżenia o dyktaturę w kraju, w którym każdy ma prawo protestować. Twierdzenia, że opozycja jest prześladowana, padają z ust ludzi promujących bliższe więzi z krajem, w którym politycy opozycji są mordowani.
Partnerstwo UE–Mołdawia jest ulubionym celem kremlowskiej machiny dezinformacyjnej. Złowieszcza ręka UE ma być wszędzie, czy to w postaci mołdawskiego rządu działającego na bezpośrednie polecenie Brukseli, czy też UE cynicznie przymykającej oczy na lokalne bezprawie.
4 lipca 2025 r. w Kiszyniowie odbył się pierwszy w historii szczyt UE–Mołdawia.Prezydent Mołdawii Maia Sandu gościła przewodniczącego Rady Europejskiej António Costę oraz przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen. Szczyt miał nie tylko znaczenie symboliczne, odzwierciedlając siłę partnerstwa, lecz przyniósł także ważne zapowiedzi. Wśród innych działań UE ogłosiła wypłatę 270 mln euro w ramach wartego 1,9 mld euro Planu Wzrostu dla Mołdawii, który przyspieszy kluczowe reformy i wzmocni mołdawską gospodarkę.
Ogółem szczyt stanowił istotny kamień milowy w relacjach UE–Mołdawia i wygenerował wyjątkowo szerokie zainteresowanie medialne — ponad 70 ogólnokrajowych redakcji szczegółowo relacjonowało to wydarzenie. Ton przekazów pozostał w przeważającej mierze neutralny lub pozytywny wobec UE.
Nie jest zaskoczeniem, że wydarzenie stało się także celem wyrafinowanej, wielowarstwowej kampanii dezinformacyjnej, prowadzonej przez sieci prokremlowskie i koncentrującej się głównie na mediach społecznościowych.
Fałszywa ofensywa informacyjna przed szczytem
Na kilka dni przed szczytem „Matryoshka”, powiązana z Rosją operacja manipulacji informacją i ingerencji, uruchomiła serię spreparowanych nagrań wideo fałszywie opatrzonych logotypami europejskich mediów, takich jak Deutsche Welle i Euronews. Jedno z nagrań twierdziło, że doszło do konfliktu między wysoką przedstawicielką/wiceprzewodniczącą Kają Kallas a prezydentką Maią Sandu.Inny klip fałszywie ostrzegał o potencjalnym zagrożeniu terrorystycznym podczas Szczytu, próbując splamić jego wizerunek w opinii publicznej.
Te działania dezinformacyjne były przede wszystkim wymierzone w mieszkającą w UE mołdawską diasporę. Zostały zaprojektowane tak, aby zasiać wątpliwości co do legalności i bezpieczeństwa Szczytu, a jednocześnie wzmacniać narrację o rzekomej utracie suwerenności Mołdawii pod wpływem UE.
W dniu Szczytu fałszywy alarm bombowy na lotnisku w Kiszyniowie wystawił na próbę przygotowanie Mołdawii w zakresie bezpieczeństwa. Policja zneutralizowała zagrożenie, mówiąc, że było ono przewidywane.
Tymczasem Kanał 5 zbiegłego oligarchy Ilana Shora, wykorzystując protesty jego zwolenników w wcześniej wyznaczonych strefach objętych ograniczeniami, forsował absurdalne twierdzenie, że UE próbuje przekształcić Mołdawię w dyktaturę. Medium wyemitowało reportaże oskarżające organy ścigania o zatrzymanie 20 protestujących z naruszeniem norm demokratycznych.
Zakłamywanie przekazu wokół szczytu
Prokremlowscy aktorzy zalali platformy mediów społecznościowych dzielącą retoryką. Pomoc finansowa ogłoszona podczas Szczytu została przedstawiona na nowo jako „pułapka zadłużenia”, tak aby przyszłe pokolenia Mołdawian miały być zmuszone pracować tylko po to, by spłacić setki milionów UE.Samo wydarzenie zostało zlekceważone jako zwykły teatr polityczny, mający na celu zwiększenie popularności Sandu przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi w Mołdawii.
Kanał KP Moldova na Telegramie twierdził, że przywódcy UE na szczycie jasno dali do zrozumienia, iż będą ingerować w mołdawskie wybory po stronie partii rządzącej, jednocześnie oświadczając, że „podpisują wspólną deklarację, że nie pozwolą nikomu ukraść wyboru narodu mołdawskiego”. Próbując odwołać się do lęków ludzi, kanał promował dezinformację, łącząc UE z dystopijną przyszłością z „opuszczonymi domami, starszymi ludźmi umierającymi w samotności, opuszczonymi grobami i niewolą zadłużenia”.
Tymczasem inne źródła twierdziły, że szczyt nie przyniósł niczego. Rosyjski kanał Telegram Sputnik Moldova 2.0 zacytował dziennikarza Dmitrija Ciubacenco po szczycie, który powiedział: „Szczyt Mołdawia–UE zakończył się w Kiszyniowie. Jego istota to: bla-bla-bla.”
Wojna cyfrowa i wielowarstwowe oddziaływanie
Podczas gdy niezależne i wiarygodne media opierały swoje relacje ze szczytu i jego skutków na faktach, prorosyjscy aktorzy podsycali dezinformację, wykorzystując nacechowane emocjonalnie narracje.
Telegram był bronią z wyboru dla tych, którzy rozpowszechniali narracje dezinformacyjne, podczas gdy Facebook stał się polem bitwy komentarzy, gdzie treści dzielące społeczeństwo rozkwitały dzięki manipulacji algorytmicznej.Tymczasem inni dezinformatorzy wykorzystywali TikToka do publikowania satyrycznych ujęć, które podważały zaufanie do proeuropejskiego stanowiska Mołdawii, zwłaszcza wśród młodszych odbiorców.
Ogólnie rzecz biorąc, ten zróżnicowany zestaw taktyk oraz publikowanie wprowadzających w błąd treści na kilku platformach miały na celu stworzenie wrażenia powszechnego eurosceptycyzmu wśród społeczeństwa.
Ramy służące zaciemnianiu i wypaczaniu punktów widzenia
Rzekoma utrata suwerenności (na przykład tutaj, tutaj oraz tutaj) oraz domniemany autorytaryzm Sandu i jej partii (jak tutaj lub tutaj) wyłaniają się jako dwa główne tematy, które prorosyjska dezinformacja nieustannie próbuje narzucać. Stały się one ramami, czyli metanarracjami, łączącymi wiele sfabrykowanych, pojedynczych historii i skarg wykorzystywanych do nadawania znaczenia i sensu poszczególnym twierdzeniom dezinformacyjnym.
W kontekście zażartych kampanii politycznych i ciągłych działań na rzecz podważania zaufania do wyborów oraz demokracji jako takiej, można oczekiwać, że te dwa wątki będą w nadchodzącym okresie intensywnie promowane.Kreml i jego pełnomocnicy, w ramach szerszych działań mających na celu naruszenie instytucji demokratycznych i procesu wyborczego, kładą podwaliny pod podważanie legalności wyników wyborów parlamentarnych.
Utrata suwerenności stała się ulubionym motywem dezinformacyjnym, zyskując na sile po wyborach w Rumunii, gdzie prorosyjscy kandydaci przyciągnęli dużą liczbę zwolenników, twierdząc, że UE „kradnie” krajowi niepodległość.
Patrząc w przyszłość: wyzwanie komunikacyjne
Najczęściej wykorzystywane słabe punkty to trudności ekonomiczne ludności, strach przed niestabilnością regionalną oraz chroniczna nieufność wobec instytucji państwowych. Widać wyraźną zbieżność między przekazami dezinformacyjnymi wiadomościami dotyczącymi gospodarki – ubóstwa, upadającego rolnictwa – a geopolitycznymi takimi jak utrata suwerenności i groźba wojny. Ta kombinacja ma na celu stworzenie poczucia nieuchronnego załamania, w którym powrót do polityki prorosyjskiej, maskowany hasłami o „patriotyzmie”, „neutralności” i „interesie narodowym”, przedstawiany jest jako jedyne rozwiązanie.
Ponadto narracje dezinformacyjne promowane w poprzednich kampaniach mogą pojawić się ponownie.Nie zdziw się, jeśli usłyszysz o rzekomych obozach deportacyjnych UE, o tym, że Mołdawia jest przekształcana w centrum wojskowe, albo nawet że kraj jest wciągany do wojny.
Po fazie testowej podczas wyborów w 2024 roku oraz miesiącach dopracowywania operacji dezinformacyjnych, przedwyborcza ofensywa Kremla jest w pełnym rozkwicie. Przeciwdziałanie tym skoordynowanym działaniom mającym na celu oszukiwanie i manipulowanie mołdawskimi wyborcami będzie najwyższym priorytetem dla mołdawskich instytucji oraz ich partnerów w okresie poprzedzającym wybory.
Mołdawskie władze wydają się dobrze świadome nadchodzących wyzwań, na co wskazuje niedawna ocena Najwyższej Rady Bezpieczeństwa, która zidentyfikowała co najmniej dziesięć głównych narzędzi, jakie Rosja planuje wykorzystać, aby ingerować w proces wyborczy. Na tej liście prominentne miejsce zajmują kampanie manipulacji informacjami i ingerencji. Oświadczenie to wywołało natychmiastowe ataki oraz komentarze ze strony prokremlowskiego ekosystemu, a także obowiązkowe zaprzeczenie ze strony oficjalnych źródeł Kremla.
Wychodząc poza publiczne deklaracje, rząd w ostatnim czasie podejmował również konkretne kroki, aby stawić czoła tym wyzwaniom, takie jak utworzenie centrum koordynacyjnego ds. reagowania na zagrożenia hybrydowe oraz blokowanie rosyjskich aplikacji i stron internetowych wykorzystywanych do retransmisji zakazanych rosyjskich treści telewizyjnych.