Szok! Spisek! Atak chemiczny!
Jak już wielokrotnie wskazywaliśmy, prorosyjskie (prokremlowskie) media uwielbiają teorie spiskowe. A im bardziej szokujące są te teorie, tym lepiej służą celom kampanii dezinformacyjnej. Z zrozumiałych względów najbardziej szokujące „spiski” obejmują historie o gwałtownej śmierci. A ponieważ nie da się w kółko odgrzewać np. osławionej historii o ukrzyżowanym chłopcu ani historii o nazistowskich zombie na Ukrainie, kampania musi wymyślać nowe sposoby opowiadania historii o ludziach cierpiących bolesną śmierć.
Na tym tle prorosyjskie media regularnie rozpowszechniają zmyślone historie o laboratoriach chemicznych opracowujących tajną broń, które muszą być ulokowane w pobliżu Rosji, aby wydawały się naprawdę groźne. Z drugiej strony państwom graniczącym z Rosją zwykle brakuje zasobów finansowych potrzebnych do budowy ogromnych laboratoriów broni biologicznej.
W tym momencie pojawia się typowy czarny charakter rosyjskich mediów. Oczywiście te tajne laboratoria opracowujące broń chemiczną i biologiczną, która ma zostać użyta do ataku na Rosję, są finansowane przez nikogo innego jak tylko Stany Zjednoczone Ameryki.
“Toksyczna mieszanka hakowania, dezinformacji i propagandowego PR-u”
W „Disinformation Review” pokazaliśmy przykład tej powracającej dezinformacji już rok temu.Tego lata ta konkretna historia dezinformacyjna doczekała się nowej odsłony: jak podały International Business Times, hakerzy z CyberBerkut mieli rzekomo zdobyć „dowody” na to, że USA potajemnie testują broń chemiczną na Ukrainie.
Dla przypomnienia: CyberBerkut to grupa hakerska znana z przypisywania sobie cyberataków na NATO lub na Kancelarię Kanclerza Niemiec i Bundestag. „CyberBerkut jest organizacją fasadową dla sponsorowanej przez państwo rosyjskie działalności cybernetycznej, wspierającą rosyjskie operacje wojskowe i cele strategiczne na Ukrainie” — pisze Defense Intelligence Agency.
„To być może jeden z najbardziej jaskrawych przykładów działania kremlowskiej machiny propagandowej — toksyczna mieszanka hackingu, dezinformacji i manipulacji” — tak International Business Times opisały najnowszą operację. „Rewelacje” CyberBerkut, o których donosiła szeroka sieć prorosyjskich, prokremlowskich mediów, głoszą, że USA sponsorowały co najmniej 15 obiektów biologicznych na Ukrainie. Ponadto twierdzą, że Amerykanie celowo rozprzestrzeniali w kraju, który obecnie jest w stanie wojny z Rosją, śmiertelne infekcje.
Nie trzeba dodawać, że żadne wiarygodne media nie podchwyciły tropu wypuszczonego przez CyberBerkut.„W chwili pisania tego tekstu tylko rosyjskie media państwowe relacjonowały twierdzenia hakerów” — podsumował International Business Times.
USA mają takie laboratoria w 400 krajach świata!
Kolejnym krajem, który ma sporo doświadczenia z fałszywymi twierdzeniami o amerykańskich laboratoriach broni biologicznej, jest Armenia. Organizacja pozarządowa Union of Informed Citizens poświęciła pełne opracowanie temu zjawisku. Według rosyjskich i ormiańskich mediów nastawionych na dezinformację laboratoria w Erywaniu, Giumri i Idżewanie mają „podwójną funkcję” i „stanowią zagrożenie dla ludności Armenii”.
W czerwcu doprowadziło to nawet do protestu w pobliżu ambasady USA w Erywaniu. Zgodnie z opracowaniem „Protest był szeroko relacjonowany przez media, mimo że wyrażano tam szereg absurdalnych idei (na przykład twierdzenie, że USA założyły takie laboratoria w 400 krajach świata)”. Przypomnijmy tylko, że obecnie na planecie Ziemia są 195 państwa.
Jak ustaliła Union of Informed Citizens, autorami publikacji są grupy prorosyjskie, które rozpowszechniają dezinformację za pośrednictwem rosyjskich lub prorosyjskich stron internetowych. Pełny raport możesz przeczytać tutaj.
Dalsza lektura: Stopfake