Wybory w Polsce widziane oczami Moskwy

  • Przeczytaj ten artykuł w:
  • en
  • ru
  • pl
  • ua
The narration is in progress

Wybory prezydenckie w Polsce pokazały, jak działa kremlowska machina manipulacyjna. W zalewie wyolbrzymionych oskarżeń i fałszywych twierdzeń na pierwszy plan wysuwał się jeden element: osłabianie społecznego poparcia dla Ukrainy.

Pierwszego czerwca odbyła się w Polsce druga, a zarazem ostatnia tura wyborów prezydenckich. Startowało w niej dwóch kandydatów: Karol Nawrocki, historyk popierany przez konserwatywną partię Prawo i Sprawiedliwość, oraz Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy i członek liberalnej Platformy Obywatelskiej.

Jak pisaliśmy już w naszym poprzednim artykule na początku 2024 roku, Polska od dawna jest jednym z ulubionych celów prokremlowskich dezinformatorów, a ostatnie tygodnie tylko to potwierdzają. Od początku pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę z kremlowskich źródeł cały czas płynie mnóstwo antypolskiej dezinformacji. W 2025 roku prokremlowskie źródła wciąż starały się zaogniać sytuację, przedstawiając Polskę jako „skrajnego podżegacza wojennego” lub „rusofobiczną hienę Europy”. W związku z tym, że przekaz ten był już wszechobecny, wybory prezydenckie w Polsce nie wywołały znaczącego nasilenia działań dezinformacyjnych – ich poziom od dłuższego czasu jest bardzo wysoki, co przeanalizujemy poniżej.

W serii artykułów pt. „Wybory jako pole bitwy dla Kremla” przedstawiliśmy przykłady najważniejszych taktyk, metod i procedur stosowanych przez prokremlowskich manipulatorów i dezinformatorów w związku z wyborami do Parlamentu Europejskiego. Te same taktyki stosuje się również dzisiaj, dlatego warto je przypomnieć. Najczęściej są to próby oczerniania przywódców, podsycania nieufności, wątpliwości i podziałów, zalewania mediów społecznościowych fałszywymi informacjami, aby nastawiać opinię publiczną przeciwko Ukrainie, dokonywania projekcji własnych słabości na UE, aby odwracać uwagę od rzeczywistości w putinowskiej Rosji, oraz odrzucania wyników i pogłębiania podziałów. Nie jest zaskoczeniem, że te same taktyki wykorzystywano także przy okazji ostatnich wyborów prezydenckich w Polsce.

Pogarda i wrogie nastawienie do Polski: kremlowska tradycja

Przed wyborami prokremlowskie źródła przedstawiały sytuację w Polsce w czarnych barwach. Polska jest rzekomo pogrążona w głębokim kryzysie. Pomimo obietnic prezydenta Dudy miliony obywateli zmagają się z biedą, inflacją i frustracją. Niemal połowa Polaków z trudem wiąże koniec z końcem, a wyścig o prezydenturę przyćmiły liczne skandale korupcyjne, zagraniczna ingerencja i protesty. Polacy w panice mają jakoby wypłacać gotówkę z bankomatów, gdyż obawiają się załamania gospodarczego i finansowych restrykcji. Nagłaśnianie takich fałszywych narracji jest ewidentnym przykładem stosowania wspomnianej wyżej taktyki „projekcji”. Różnica polega jedynie na tym, że zabieg ten nie dotyczy tym razem UE, ale Polski.

Kiedy tylko kampania wyborcza na dobre się rozpoczęła, prokremlowskie źródła od razu przystąpiły do rozpowszechniania dobrze znanych antypolskich narracji dezinformacyjnych. Przedstawiały Polskę jako kraj agresywny, podżegający do wojny i rusofobiczny. Przypisywały jej także imperialistyczne, antyrosyjskie i antyukraińskie zamiary. Jedno ze źródeł twierdziło na przykład, że Polska przygotowuje swoje wojsko do wyprzedzającego ataku na Rosję. Jednak to jeszcze nie koniec złowrogich ambicji tego kraju. Inni twierdzili, że Polska ma roszczenia terytorialne wobec obwodu królewieckiego, a nawet planuje wyruszyć na podbój Rosji.

Kremlowscy propagandyści dopiero się rozkręcali. Jeden z komentatorów nazwał Polskę „hieną Europy” i twierdził, że jest to kraj „ogarnięty rusofobią”. Inny prokremlowski propagandysta wyraził pogląd, że w czasie kampanii prezydenckiej Warszawa szukała pretekstu do zerwania stosunków dyplomatycznych z Rosją. Jeszcze inny z kolei oskarżał niekompetentnych polskich polityków o wykorzystywanie wyborów jako pretekstu do rozmieszczenia na terenie tego kraju amerykańskiej broni jądrowej. Inny znów zarzucał Polsce, że ma imperialistyczne ambicje względem swoich „ukraińskich partnerów” i „czuje zapach [ukraińskiej] padliny”.

W czasie kampanii można było zauważyć trzy główne narracje dezinformacyjne. Pierwsza przedstawiała wybory jako zakulisową walkę Trumpa z „globalistami Sorosa”. Druga przekonywała, że największym przegranym wyborów w Polsce będzie Ukraina. Trzecia prezentowała obu głównych kandydatów na prezydenta jako zagorzałych rusofobów. Przyjrzymy się tym narracjom bardziej szczegółowo.

Rodzaj pierwszy: „Wybory w Polsce to zakulisowa walka między Trumpem, Brukselą i globalistami Sorosa”.

Według tej prokremlowskiej narracji wybory prezydenckie w Polsce nie są sprawiedliwym, demokratycznym głosowaniem. To tak naprawdę zakulisowa walka między zagranicznymi ośrodkami władzy, takimi jak prezydent USA Donald Trump, Bruksela i „globaliści Sorosa”. Za Trzaskowskim stoi rzekomo Bruksela, Berlin i amerykańscy demokraci, a Nawrockiego popiera Trump i zwolennicy koncepcji Międzymorza. Polska jest rozdarta między globalistami i eurosceptykami, ale wszystkich ich łączy antyrosyjska agenda. Często historie te czerpią również z taktyki „podsycania nieufności, wątpliwości i podziałów”, aby delegitymizować wybory.

W innym artykule przekonywano, że były prezydent USA Barack Obama, amerykański inwestor i filantrop George Soros oraz globalistyczna lewica chcą sfałszować wybory prezydenckie, a UE wykorzystuje tę ingerencję, aby realizować własne interesy. W jednym z materiałów filmowych przekonywano, że zagraniczne służby specjalne posługują się wyborami, żeby sprowokować do walki finansowanych z brudnych pieniędzy oszustów i dewiantów. Tymczasem polscy wyborcy są rzekomo niczym barany z syndromem sztokholmskim.

Jeśli chodzi o UE, jedno z prokremlowskich źródeł twierdziło, że europejskie elity nie zaakceptują porażki sił liberalnych w Polsce, ponieważ Europa zmierza w kierunku totalitarnej, liberalnej dyktatury. Gdyby jednak wygrał Nawrocki, Komisja Europejska i premier Tusk „zorganizują walkę” lub będą kwestionować legalność tego zwycięstwa.

Więcej podobnych przykładów dezinformacji o niesuwerennej, marionetkowej Polsce można znaleźć tutaj.

Rodzaj drugi: „Głównym przegranym wyborów w Polsce jest Ukraina”

Prokremlowskie źródła twierdziły również, że to Ukraina będzie głównym przegranym wyborów w Polsce, niezależnie od ich wyniku. Każdy nowy prezydent rzekomo sprzeciwi się Ukrainie.

Przykładów tego rodzaju narracji jest wiele. Jeden z artykułów sugerował, że o wyniku wyborów zdecydują antyukraińskie nastroje. Odwołując się do prokremlowskiej taktyki, mającej na celu nastawienie opinii publicznej w UE przeciwko Ukrainie, inny tekst przekonywał, że Polacy są zmęczeni pomaganiem Ukrainie. Skrajna prawica zdobywa popularność, ponieważ – jak stwierdził komentator – napływ ukraińskich uchodźców i bezpłatna pomoc Ukrainie przyczynia się do zwiększania poparcia dla skrajnej prawicy. Gdzie indziej donoszono z kolei, że dwaj główni kandydaci na prezydenta zaczęli nagle rywalizować ze sobą w antyukraińskiej retoryce. Mają oni rzekomo dosyć prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i ukraińskich uchodźców. Jeden z artykułów utrzymywał, że w Kijowie wybuchła histeria z powodu antyukraińskich nastrojów, rozpowszechnionych w kręgach polskiej prawicy.

Więcej na temat dezinformacji, mającej na celu tworzenie napięć między Polską i Ukrainą, można znaleźć tutaj.

Rodzaj trzeci: „Nie ma znaczenia, kto wygra, ponieważ Trzaskowski i Nawrocki są zagorzałymi rusofobami”

Trzecia narracja, wpisująca się w taktykę „odrzucania wyników”, polegała na powtarzaniu twierdzenia, że zarówno Trzaskowski, jak i Nawrocki są zagorzałymi rusofobami. Nie ma więc znaczenia, kto dojdzie do władzy w Polsce. Dwustronne relacje z Rosją nie poprawią się, ponieważ Warszawa dalej będzie podejmowała agresywne, antyrosyjskie działania.

W jednym z artykułów przekonywano, że Trzaskowski i Nawrocki nienawidzą Rosji z równą siłą, ale na różne sposoby. Jeden z komentatorów sugerował, że „Trzaskowski ma do niej [Rosji] zastrzeżenia, a Nawrocki – historyczne urazy”. W innym artykule pewien komentator stwierdził, że dla Rosji nie gra roli, kto wygra te wybory. Warszawa chce rzekomo, by Ukraina dalej walczyła, bez względu na okoliczności. Jeden z artykułów utrzymywał, że dwaj kluczowi kandydaci na prezydenta są rusofobami, dlatego wynik wyborów nie zmieni dwustronnych relacji między Moskwą i Warszawą. Z kolei inny komentator uderzył w klasyczny, manipulacyjny i mizoginistyczny ton, mówiąc, że te wybory są „jak szukanie dziewicy, będącej symbolem cnót niewieścich, w podrzędnym portowym burdelu”. Jak wiadomo, algorytmy w mediach społecznościowych lubią gniew, silne emocje i złość, bo to właśnie one zwiększają ruch na stronach.

Pojawiło się jeszcze kilka innych dezinformacji. Jedna z nich przekonywała, że każdy nowy prezydent będzie dążył do zerwania rozmów pokojowych w sprawie Ukrainy i zwycięstwa militarnego UE nad Rosją. Zarówno Trzaskowski, jak i Nawrocki poprą każde antyrosyjskie działania. Jednocześnie pojawił się także artykuł i film przedstawiający Nawrockiego jako wroga Rosji ze względu na jego zaangażowanie w rozbiórkę pomników żołnierzy radzieckich.

Więcej przykładów dezinformacji oskarżającej Polskę o rusofobię można znaleźć tutaj.

„Prezydentem Polski jest teraz Trump”

Prokremlowskie media i komentatorzy powitali zwycięstwo Karola Nawrockiego 2 czerwca, mówiąc, że tak naprawdę to Trump został teraz prezydentem Polski. Z artykułu płynął wniosek, że zwycięstwo Nawrockiego to początek procesu, który Moskwa nazywa „trumpizacją” Europy. Artykuł sugeruje też, że sukces Nawrockiego to policzek wymierzony Brukseli i prezent dla prezydenta Trumpa.

Wyśmiewanie UE i przewidywanie „rychłego upadku” stanowi kolejny ulubiony element rosyjskiej narracji, toteż tekst buduje przekaz, że UE traci wpływy, i kończy się następującym wnioskiem: „Rozpoczęła się „trumpizacja” Europy. Kto będzie następny?”

Nowy polski prezydent ścigany w Rosji listem gończym

Po zwycięstwie Nawrockiego prokremlowskie źródła przypomniały, że jest on w Rosji ścigany listem gończym. W lutym 2024 roku Nawrocki trafił na rosyjską listę osób poszukiwanych za udział w „rozbiórce pomników Armii Czerwonej w Polsce”.

Jeden z artykułów opisywał Nawrockiego jako „ideologa rozbiórki sowieckich pomników”. Komentator wskazywał jednak, że triumf tego kandydata nie zmieni wiele w polsko-rosyjskich relacjach.

Jeszcze innym przykładem taktyki „odrzucania wyników” jest artykuł, w którym stwierdzono, że oba obozy polityczne w Polsce budują swoją strategię na rusofobii. Dlatego polityka zagraniczna Nawrockiego będzie oparta na twardym, antyrosyjskim kursie, niezależnie od tego, co zrobi Rosja. Rzadko zdarza się, by Kreml przegapił okazję do postawienia się w roli ofiary.

Nie dajmy się nabrać!

ZASTRZEŻENIE PRAWNE

Przypadki umieszczone w bazie danych EUvsDisinfo opisują wiadomości znalezione w międzynarodowej przestrzeni informacyjnej, które uznano za przedstawiające stronniczy, wypaczony lub fałszywy obraz rzeczywistości oraz za służące rozpowszechnianiu istotnego prokremlowskiego przekazu. Niekoniecznie oznacza to, że wskazane media są powiązane z Kremlem lub że ich redakcje mają prokremlowskie poglądy, lub że celowo dążyły one do dezinformacji odbiorców. Materiały publikowane przez EUvsDisinfo nie stanowią oficjalnego stanowiska UE. Przedstawione informacje i opinie oparte są na doniesieniach medialnych i analizach przygotowanych przez grupę zadaniową East StratCom.

    Why do you not like our audio?

    it will help us to improve it

      PODZIEL SIĘ Z NAMI SWOJĄ OPINIĄ

      Informacje o ochronie danych *

        Subscribe to the Disinfo Review

        Your weekly update on pro-Kremlin disinformation

        Data Protection Information *

        The Disinformation Review is sent through Mailchimp.com. See Mailchimp’s privacy policy and find out more on how EEAS protects your personal data.

        🎵 Playlist