Wykres tygodnia: 23,2%
Prawie jedna czwarta Rosjan (23,2%) uważa pandemię COVID-19 za fikcję, sfabrykowaną przez „zainteresowane strony” – jak podają rosyjskie media. Dodatkowe 9% Rosjan sądzi, że zagrożenie związane z pandemią jest wyolbrzymiane.
Takie są wyniki ogólnokrajowego badania internetowego przeprowadzonego przez Dyrekcję ds. Analiz Eksperckich Wyższej Szkoły Ekonomii – jednej z czołowych uczelni w Rosji. Badanie przeprowadzono w pięciu etapach między marcem a majem i objęło ponad 30 000 osób ze wszystkich regionów Rosji. Wyniki badania zostały opisane przez kilka rosyjskich mediów, w tym RBK oraz Wedmosti.
Szkody wyrządzone przez dezinformację
Badanie wykazało również, że zachowanie Rosjan, którzy uważają pandemię za fikcję, znacząco różni się od zachowania tych, którzy uznają ją za fakt. 43% Rosjan, którzy nie wierzą w pandemię, zadeklarowało, że odwiedzało swoich krewnych, w porównaniu z zaledwie 18% tych, którzy uznają pandemię.
Chociaż trudno jest prześledzić źródła osobistych przekonań na temat pandemii, warto zauważyć, że pojęcie „plandemii”, sugerujące, że wybuch COVID-19 jest mistyfikacją lub co najmniej przesadą, było rozpowszechniane przez media prokremlowskie.Wiele portali dezinformacyjnych twierdziło, że COVID-19 to sztuczka „Big Pharma” oraz wielki spisek tajnych elit.
Teorie spiskowe dotyczące COVID-19 nie są ani wyjątkowe, ani ograniczone do Rosji czy mediów prokremlowskich (które mimo to je wzmacniały w English, German i kilku innych językach). Pojawiały się również na innych rynkach medialnych, tworząc zamieszanie i zanieczyszczając środowisko informacyjne. Niedawny sondaż przeprowadzony przez Pew Research Center wykazał, że niemal jedna trzecia Amerykanów (29%) uważa, że COVID-19 „najprawdopodobniej” został wytworzony w laboratorium.
Jednak rosyjscy odbiorcy nie musieli odwiedzać mrocznych zakątków internetu, aby zetknąć się z teoriami spiskowymi na temat COVID-19. Rosyjskie państwowe kanały telewizyjne i radiowe, nadające do milionów, od miesięcy siały wątpliwości dotyczące COVID-19, zwłaszcza na wczesnym etapie wybuchu epidemii. Twierdziły, że koronawirus jest wytworem człowieka i został dostosowany do chińskiego DNA, że wirus atakował wyłącznie „przedstawicieli rasy mongoloidalnej”, że był ustawką, albo być może amerykańską bronią biologiczną i propagandową w wojnie handlowej z Chinami.I choć coraz większa liczba Rosjan twierdzi, że nie ufa programom informacyjnym w państwowo kontrolowanych kanałach telewizyjnych, takie stwierdzenia powtarzane w czasie mają duże szanse wypaczyć postrzeganie pandemii i jej powagi.
W miarę jak sytuacja związana z COVID-19 w Rosji się pogarszała, relacjonowanie w państwowo kontrolowanych i innych kanałach stało się bardziej trzeźwe i oparte na faktach. Działania dezinformacyjne trzeba było równoważyć z potrzebą informowania opinii publicznej, a także powstrzymywania plotek i paniki. Ale szkody najwidoczniej zostały już wyrządzone. Jak ujął to rosyjski dziennikarz Pavel Kanygin:
„kiedy propaganda rozpowszechnia […] brednie zamiast faktów, ostatecznie uderza we własnych klientów – tych, którzy są u władzy – ponieważ szczepi ludzi podejrzliwością i nieufnością wobec działań państwa.”