Zaprzeczać, oszukiwać, oczerniać i odwracać uwagę
Prokremlowski ekosystem wypracował swoje przekazy na temat działania Łukaszenki, które – jak ujął to prezes Ryanaira – było „piractwem sponsorowanym przez państwo”. Wszystkie media kontrolowane przez Kreml powtarzają te same dwa mantry: „Wszyscy tak robią!” oraz „Pratasewicz to zły facet”.
Pierwsze twierdzenie jest nie tylko całkowicie nieistotne, lecz także niezgodne z faktami. Łukaszenka jest jedynym przywódcą państwa – choć w tym przypadku nielegitymowanym – który nakazał wysłanie myśliwców, by zmusić cywilny samolot do lądowania w celu zatrzymania przeciwnika politycznego. Drugie twierdzenie – że dysydent Raman Pratasewicz jest „Ekstremistą” – jest zarówno bezpodstawne, jak i nieistotne dla sprawy. Nie usprawiedliwia ono decyzji Łukaszenki o użyciu groźby militarnej wobec cywilnego samolotu.

Moskiewska Strategic Culture Foundation, próbując bronić Łukaszenki, w rzeczywistości podtrzymuje tezę, że nielegitymowany prezydent działał nielegalnie:
Przyznajmy, to, co wydarzyło się w białoruskiej przestrzeni powietrznej, było nieregularne i być może nielegalne.
Mimo to portal próbuje zrzucić winę na europejskich przywódców, którzy „odmawiają wydania Pratasewicza i tym samym zmuszają Łukaszenkę do wykonania kontrowersyjnego kroku”.I ogólnie rzecz biorąc, Wszyscy to robią!
Inne media próbują oczernić pana Pratasewicza osobiście. To, po raz kolejny, jest całkowicie nieistotne dla sprawy wojskowych gróźb Łukaszenki wobec cywilnego samolotu. Te twierdzenia wpisują się w schemat opisywania każdej formy sprzeciwu jako Faszyzmu lub Nazizmu.

I oczywiście mamy tradycyjną linię obrony „wszystkiemu zaprzeczać”. Grożenie cywilnym samolotom myśliwcami jest “w ścisłej zgodności z międzynarodowym regulaminem”. Nie, nie jest. Wystosowanie fałszywego alarmu bombowego wobec cywilnej linii lotniczej nie jest standardową procedurą zatrzymania poszukiwanego przestępcy. To po prostu zwykłe kłamstwo.
Trzeba powiedzieć kilka słów o twierdzeniu białoruskich władz, że terrorystyczna organizacja Hamas przekazała groźbę bombową dotyczącą lotu Ryanaira. To jest w istocie amatorszczyzna na poziomie Mike’a i Nicka ze strony reżimu Łukaszenki. Białoruskie władze transportowe twierdziły, że Hamas przekazał żądanie, aby UE wywarła presję na Izrael w sprawie zawieszenia broni w Gazie. Dlaczego Hamas miałby kontaktować się w tej sprawie z Mińskiem i dlaczego miałby żądać zawieszenia broni kilka dni po swoich paradach zwycięstwa w Gazie, pozostaje tajemnicą.Wysocy rangą przywódcy Hamasu zaprzeczyli tym twierdzeniom; stawiając Mińsk w niezręcznej sytuacji, w której jest postrzegany jako mniej wiarygodny niż międzynarodowo potępiana organizacja terrorystyczna.

Wydaje się, że wśród współpracowników prokremlowskich mediów obowiązuje ogólna zasada: „Gdy masz wątpliwości – obwiniaj Ukrainę”. Sam Kreml nie spieszył się z wydaniem komentarzy w sprawie incydentu Ryanair FR4879, pozostawiając autorów bez wskazówek co do narracji. Jedno z mediów nie mogło czekać na instrukcje z Moskwy i po prostu zrobiło to, co należało zrobić: obwiniło o wszystko Ukrainę. Zatrzymanie było ustawką ukraińskich służb bezpieczeństwa!
Jeśli chodzi o liczby, dezinformacja na temat Ukrainy dominuje w tym tygodniu: nieco poniżej 20 przypadków poświęcono różnym próbom ataku na Ukrainę: kilka powiela bardzo stare klisze, „Ukraina jest państwem nazistowskim”, „Ukraina jest niedemokratyczna”, „Ukraina jest agresywna i kontrolowana przez USA”, „Ukraina nie jest państwem suwerennym”… Wszystko to ograne, wygodne przykłady dezinformacji. Obecnie w bazie danych znajduje się 4 400 przypadków dotyczących Ukrainy. To niemal jedna trzecia całkowitej liczby przypadków zebranych od 2015 roku.
Widzimy świadomie realizowane przez Kreml podejście: zająć przestrzeń informacyjną.Metoda została starannie przedstawiona w czasopismach poświęconych rosyjskim badaniom nad bezpieczeństwem:
Narracja ukształtowana prewencyjnie, odpowiadająca interesom narodowym państwa, może znacząco ograniczyć wpływ działań sił zagranicznych w sferze informacyjnej, ponieważ z reguły próbują one zajmować „puste miejsca” [w przepływie informacji].
Whataboutism oraz bullshitting – media prokremlowskie kształtują narracje i unikają sedna spraw.
