Co kryje się w imieniu?
Co kryje się w imieniu? Egor Putilov, Alexander Fridback i Tobias Lagerfeldt to tylko kilka z nazwisk, którymi posługiwał się ten mężczyzna, ukrywający się przed dziennikarzem na tym zdjęciu. (Zdjęcie: Nyheter Idag)
W zeszłym tygodniu w samym sercu szwedzkiej władzy politycznej wybuchł skandal, jak informują szwedzkie media.
Mężczyzna o wielu nazwiskach
W centrum sprawy jest mężczyzna, który od lutego jest zatrudniony w sekretariacie partyjnym Szwedzkich Demokratów w parlamencie. Partia ta buduje swój wizerunek na sprzeciwie wobec imigracji i eurosceptycyzmie oraz ma bliskie powiązania z podobnymi partiami w Europie.
Ten sam mężczyzna posługiwał się co najmniej pięcioma różnymi nazwiskami odkąd przybył do Szwecji z Rosji w 2007 roku. W tym tekście będziemy nazywać go panem Putilovem, co jest jednym z nazwisk, których używa.
Korzystał z tych różnych pseudonimów podczas pracy dla Szwedzkiego Urzędu Migracyjnego, ubiegania się o pracę w Szwedzkiej Agencji ds. Sytuacji Kryzysowych i uczestniczenia w szkoleniu w Szwedzkim Radiu, skąd został wyrzucony, ponieważ nie był w stanie udowodnić swojej tożsamości.
Ponadto pan Putilov pisał artykuły publicystyczne w kilku szwedzkich gazetach pod różnymi nazwiskami.Artykuły dotyczyły głównie migracji, ale przedstawiały diametralnie odmienne poglądy – niektóre były antyimigracyjne, a inne radykalnie proimigracyjne, podszywając się pod wolontariusza w Refugees Welcomed – choć ta organizacja nigdy o nim nie słyszała. Prowadząc w istocie debatę sam ze sobą pod różnymi pseudonimami (to dobrze znana taktyka trolli), podsycił i tak już gorącą debatę na temat imigracji w Szwecji.
Poważny problem bezpieczeństwa
W 2014 roku pan Putilow kupił dom w Sztokholmie od skazanego rosyjskiego biznesmena, który był żonaty z wysokim rangą przedstawicielem rosyjskiej administracji podatkowej w Petersburgu. Co ciekawe, pan Putilow kupił dom za 6 milionów koron szwedzkich, a następnie sprzedał go tydzień później za 12 milionów koron szwedzkich. Eksperci widzą w tym oznakę zależności od osób powiązanych z rządem w Rosji, a także od skazanego przestępcy.
Szwedzkie media informowały o obawach, że dostęp pana Putilowa do parlamentu stanowił poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Początkowo partia Szwedzcy Demokraci zbagatelizowała tę kwestię, ale po żądaniach rozliczenia ze strony kilku polityków, w tym szwedzkiego ministra obrony, pan Putilow złożył rezygnację.Obwinia skandal „rusofobią” i porównywał Szwecję do represyjnych społeczeństw oraz czasów stalinowskich.
Zgodnie z rosyjską doktryną wojskową
Ten skandal wybuchł po tym, jak Digest poinformował, że kilka służb bezpieczeństwa w Europie ostrzegło przed zagrożeniem rosyjskimi działaniami dezinformacyjnymi.
Choć należący do rosyjskiego rządu serwis informacyjny Sputnik zamknął swoją działalność w języku szwedzkim, ta sprawa ilustruje alternatywne taktyki wpływania na debaty publiczne. Są one zgodne z rosyjską doktryną wojskową, która mówi o „wykorzystywaniu potencjału protestu społeczeństwa”.
Posługując się fałszywymi tożsamościami, pan Putiłow starał się podsycać napięcia wokół kwestii migracji, dzielącego społeczeństwo tematu. Pracował dla partii antyunijnej, która — jak twierdzą rosyjskie media — jest partnerem Moskwy. Gdy zrezygnował z powodu podejrzanej transakcji, obwinił „rusofobię” — kolejną dobrze znaną taktykę.
Aby dowiedzieć się więcej o powiązaniach między Rosją a partiami politycznymi w Europie, przeczytaj artykuł The Economist.