Kremlowskie mity energetyczne rozpływają się
Im bardziej robi się zimno, tym bardziej desperacka staje się prokremlowska dezinformacja. Tej zimy wracają typowe straszaki o rzekomej śmiertelnej zależności Europy od rosyjskiego gazu, a także nowe próby wykorzystania zmian klimatu jako broni.
Z sezonową regularnością prokremlowskie media zasypują odbiorców twierdzeniami, że bez rosyjskiej ropy i gazu Europejczycy zamarzną zimą. Jednak tak jak wiosenne słońce roztapia szron, tak zdolność Europy do radzenia sobie bez rosyjskich paliw kopalnych sprowadza te tezy do nieistotności.
Sezonowa kampania strachu
W styczniu jednak takie oskarżenia znalazły ziarenko prawdy, wokół którego mogły się owinąć — być może w nadziei, że nabiorą rozpędu. Europejska fala chłodów obniżyła poziomy zapasów gazu w UE, choć pozostają one wystarczające, a spadki nie odbiegają od wcześniejszych redukcji.
Mimo to, większe niż zwykle spadki wystarczyły Sputnikowi Armenia, by ogłosić, że UE będzie miała duże problemy następnej zimy. Jeden prokremlowski komentator na Telegramie nawet stwierdził, że w związku z wstrzymaniem przez Ukrainę tranzytu rosyjskiego gazu przez jej terytorium Europejczycy mogą wkrótce „paść na kolana i błagać [Rosję], by znów odkręciła zawór”.
Tego rodzaju trolling to chleb powszedni prokremlowskich szowinistów z niszowych mediów.Więksi nadawcy starali się jednak unikać wygłaszania takich samoobalających się twierdzeń. Zamiast tego stosowali subtelniejsze taktyki. Poniżej przedstawiamy przegląd najnowszych prokremlowskich narracji dezinformacyjnych dotyczących energii oraz, dla dopełnienia obrazu, także zmian klimatu. Wniosek jest taki, że możesz nie być zainteresowany rosyjskimi paliwami kopalnymi, ale rosyjskie paliwa kopalne z pewnością są zainteresowane tobą.
Królowie myślenia życzeniowego
Największa narracja ostatnich kilku miesięcy należy do fundamentalnych mitów leżących u podstaw obecnych relacji Rosji z Europą. Jest to gorliwe, lecz błędne przekonanie, że Europa jest nieuchronnie i nierozerwalnie zależna od dostaw rosyjskich paliw kopalnych. Bez nich — jak głosi fałszywa narracja — UE pogrąża się w stagnacji, kruszy się i chwieje ku gospodarczemu oraz politycznemu upadkowi.
Wśród wielu przykładów jeden artykuł w Sputniku przedstawił zależność Europy od rosyjskiej energii jako nieuniknioną. Prokremlowski komentator twierdził, że UE „poważnie nie doszacowała” swojej zależności. Inny komentator utrzymywał, że niemiecka gospodarka nie jest w stanie przetrwać bez rosyjskiego handlu.W materiale RT DE nawet posunięto się do stwierdzenia, że z powodu odcięcia rosyjskiego gazu Europejczycy muszą wybierać „między ogrzewaniem a jedzeniem”.
Kreml chce mieć i jedno, i drugie
Prokremlowscy dezinformatorzy chcą, by ich propaganda działała w obie strony: UE rzekomo pogrąża się bez rosyjskiego gazu, a jednak w jakiś sposób zużywa go więcej niż kiedykolwiek.
Prawda jest oczywiście taka, że przepływy rosyjskiego gazu do krajów europejskich spadły ogromnie od czasu, gdy Kreml zdecydował się ograniczyć dostawy w 2022 r. Po decyzji Ukrainy o wstrzymaniu tranzytu rosyjskiego gazu, jeden pozostały gazociąg – TurkStream – przesyła rosyjski gaz do Europy. Większość tego gazu trafia na Węgry i do Serbii.
Choć wysokie ceny energii wpływają na europejskie gospodarki, większość krajów UE nadal się rozwija. A w dobrej wiadomości, państwa bałtyckie niedawno osiągnęły kamień milowy w niezależności energetycznej, gdy odłączyły się od rosyjskiej i białoruskiej sieci energetycznej i podłączyły do europejskiej sieci synchronicznej.Było to bez wątpienia ciepłe uczucie i, co nie dziwi, powitane prorosyjskimi, prokremlowskimi manipulacjami.
Wróg twojego wroga jest — jak mówi Kreml — twoim wrogiem
Kolejnym dużym tematem w kontrolowanych przez państwo rosyjskich oraz innych prokremlowskich mediach była decyzja Ukrainy, obowiązująca od 1 stycznia, o wstrzymaniu tranzytu rosyjskiego gazu przez swoje terytorium. Nie tracąc czasu, Kreml i jego pełnomocnicy pospieszyli, by oskarżyć Ukrainę o wykorzystywanie energii do atakowania Europy.
Typową strategią było przedstawianie Ukrainy jako rzekomo niewdzięcznej. Na przykład jeden artykuł drwił, że Ukraina „nie zamierza pomagać swoim europejskim darczyńcom finansowym w rozwiązywaniu problemów z dostawami energii”, mimo że otrzymała miliardy pomocy. Inne teksty podążały za tym samym motywem, twierdząc, że Ukraina szkodzi krajom, które jej pomogły. Inne artykuły koncentrowały się na rzekomych szkodach gospodarczych dla gospodarek UE.
Niewiele, jeśli w ogóle, mediów lub komentatorów uznawało pogląd, że Ukraina nie ma obowiązku akceptować tranzytu gazu z innego kraju, który próbuje ją zniszczyć.Gdyby Kreml naprawdę troszczył się o gospodarkę UE, jego przywódcy przestaliby najeżdżać Ukrainę.
Klimatyczne szaleństwo
Wreszcie, jak pisaliśmy już wcześniej, pojawiła się mieszanina na przemian spiskowych lub po prostu oportunistycznych narracji na temat zmiany klimatu.
Dla prokremlowskich mediów zmiana klimatu to delikatny temat, a ich przekaz zmienia się w zależności od odbiorców. Na przykład, gdy kierują przekaz do odbiorców hiszpańskojęzycznych, Kreml opierał swoje podejście na przekonaniu, że mają oni skłonność do akceptowania realności zmiany klimatu. Na innych rynkach negacjonizm jest bardziej akceptowany. Dlatego prokremlowscy szerzyciele dezinformacji odpowiednio dostosowują swoje klimatyczne narracje.
Na przykład artykuły w języku rosyjskim i angielskim podkręcały rzekomy klimatyczny kontrarianizm Ulfa Büntgena, profesora Uniwersytetu w Cambridge. Komsomolskaja Prawda z zapartym tchem relacjonowała, że Büntgen w artykule opublikowanym w czasopiśmie Nature miał rzekomo oskarżyć swoich kolegów klimatologów o „wymyślanie «rekordów fal upałów», fałszowanie faktów” oraz budowanie „gór kłamstw wokół globalnego ocieplenia”.W języku angielskim „Prawda” powtórzyła te twierdzenia, dodając, że rzekome rewelacje Büntgena stanowiły „straszliwy skandal wśród badaczy globalnego ocieplenia” oraz że naukowcy, fałszując dane, zmieniają się w „politycznych krętaczy”.
Wykorzystywanie zmian klimatu jako broni w propagandzie
Problem polega oczywiście na tym, że Büntgen nie powiedział nic z tych rzeczy. Ostrzegł, że naukowcy zajmujący się klimatem nie powinni stawać się aktywistami klimatycznymi. To pogląd kontrowersyjny wśród tych, którzy akceptują realność zmian klimatu, tak jak robi to Büntgen. Ale jeśli chodzi o resztę, prokremlowscy komentatorzy po prostu to zmyślili — tak jak robili to niezliczoną liczbę razy wcześniej.
Inne artykuły negacjonistów klimatycznych zawierały fałszywe twierdzenia, że ostatnia fala chłodów w Europie „zmiata z powierzchni ziemi tak zwane ‘pięć lat ocieplenia’”, że zielona energia to spisek mający zdeindustrializować Francję, oraz że UE w jakiś sposób wykorzystała powódź DANA w hiszpańskiej prowincji Walencja, ośmielając się opuścić flagi do połowy masztu po tragedii.
Czasami jednak prokremlowskie media i komentatorzy podchwycili temat zmian klimatu i wykorzystali go jako broń do atakowania zachodnich polityk.Na przykład artykuł po hiszpańsku – cytując komentarz redakcyjny w chińskim medium Global Times – wykorzystał powódź w Walencji jako trampolinę do krytyki unijnych ceł na chińskie samochody elektryczne, twierdząc, że szkodzą one walce ze zmianą klimatu. A artykuł w RT ubolewał nad zachodnią polityką klimatyczną, która sprawia, że kraje afrykańskie są „uwięzione w błędnym kole zniszczenia i biedy”.
Jak zawsze Kreml nagina rzeczywistość do swoich potrzeb i swojej agendy. Europa się rozpada — chyba że potajemnie prosperuje dzięki rosyjskiemu gazowi. Zmiana klimatu to mistyfikacja — chyba że jest bronią. Dla Kremla spójność nigdy nie ma znaczenia, liczą się tylko zamęt i manipulacja.
Nie daj się zwieść.