Niekończący się odwet Łukaszenki wobec Białorusinów

Statue fissurée d'un homme en uniforme avec caméras et fil barbelé. (Description générée par l'IA)
Click here to request the narration for this article

9 sierpnia 2020 r. Aleksander Łukaszenka rozpoczął masowe represje wobec tysięcy Białorusinów, którzy ośmielili się przeciwstawić jego wieloletnim rządom i wzięli udział w bezprecedensowych pokojowych protestach na niespotykaną dotąd skalę. Pomimo brutalnych prześladowań i przemocy użytej do stłumienia demonstracji setki tysięcy obywateli wyszło na ulice, domagając się wolnych i uczciwych wyborów.

Ten zryw społeczny był dla Łukaszenki prawdziwym szokiem. Mimo upływu pięciu lat nadal prześladuje go „koszmar” protestów z 2020 roku. Już wtedy stało się jasne, że białoruski dyktator utracił wszelkie resztki politycznej legitymizacji w kraju. Od sierpnia 2020 r. jedynym „gwarantem” jego pozycji pozostaje Władimir Putin, który jako prezydent Rosji zapewnił swojego białoruskiego sojusznika, że rosyjskie służby bezpieczeństwa „podejmą interwencję, jeśli protesty na Białorusi wymkną się spod kontroli”.

Prowadzona przez Łukaszenkę „wojna z Białorusinami” polega na prześladowaniu uczestników protestów z 2020 r., wzmacnianiu kontroli nad społeczeństwem poprzez wzbudzanie strachu i sianie „cichego terroru”, a także na dążeniu do ustanowienia reżimu totalitarnego.

„Wszyscy zostaną ukarani”

W 2025 roku, czyli pięć lat po wielkich protestach, Łukaszenką nadal kieruje irracjonalny strach przed Białorusinami, którzy sprzeciwili się jego rządom. Wydaje się, że szef reżimu w Mińsku chciałby pociągnąć do odpowiedzialności dosłownie każdego, kto okazał mu brak lojalności – uczestnicząc w protestach, publikując komentarze w internecie czy wspierając finansowo inicjatywy opozycyjne.

Od 2020 r. białoruskie organy ścigania przekształciły się w machinę represji, systematycznie tropiącą „zdrajców”. Jak podaje białoruskie Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiosna”, w latach 2020–2024 różne formy szykan politycznych dotknęły ponad 74 tys. Białorusinów. Około 65 tys. osób zatrzymano, a pozostałych ukarano grzywnami lub zwolniono z pracy. Według stanu na lipiec 2025 r. co najmniej 8519 osób usłyszało zarzuty karne, a w aresztach nadal przebywa co najmniej 1191 więźniów politycznych.

Machina represji działająca na zlecenie Łukaszenki nie zwalnia. Tylko w 2025 r. reżim uwięził 183 nowych więźniów politycznych, z czego 29 w samym czerwcu. Średnio każdego dnia w tym roku za kratki trafiała jedna nowa ofiara prześladowań.

Wiele dowodów wskazuje, że białoruscy więźniowie polityczni są poddawani fizycznym i psychicznym torturom, cierpią z powodu niedożywienia oraz braku dostępu do odpowiedniej opieki medycznej. Tragiczny stan Siarhieja Cichanouskiego po zwolnieniu z więzienia odzwierciedla warunki, w jakich był przetrzymywany. Po pięciu latach izolacji nie rozpoznała go nawet własna córka.

Source: https://nashaniva.com/ru/370761

„Cichy terror” szerzący powszechny strach

Na przestrzeni ostatnich pięciu lat życie na Białorusi pod rządami Łukaszenki zaczęło przypominać czasy stalinowskie – z codziennymi aresztowaniami, powszechnymi donosami, daleko posuniętą inwigilacją, paranoją władz na punkcie „zdrajców”, listami „wrogów państwa” oraz „czystkami” w administracji i przedsiębiorstwach państwowych.

Poprzez te działania Łukaszenka świadomie dąży do wytworzenia w społeczeństwie atmosfery totalnego strachu. Białorusini wiedzą, że nawet najmniejszy przejaw braku lojalności politycznej – jak subskrybowanie „ekstremistycznego” kanału na Telegramie – może zostać surowo ukarany. Polityka „cichego terroru” daje im jasny sygnał: albo pełne podporządkowanie państwu, albo represje.

Zgodnie z ustaleniami BelPolu służby bezpieczeństwa Łukaszenki korzystają z bazy danych „wrogów państwa” o nazwie „BESporiadki” („zamieszki”), która zawiera ponad 100 tys. osób podejrzanych o udział w protestach w 2020 r. Sama nazwa bazy ma charakter dehumanizujący: w języku rosyjskim „бес” (bes) znaczy „demon”. Wszystkie osoby wymienione na liście mają ograniczone prawa obywatelskie. Nie mogą pracować w instytucjach państwowych, są regularnie zatrzymywane na „rozmowy prewencyjne”, a ich telefony komórkowe podlegają wyrywkowym kontrolom.

Oprócz BESporiadki władze korzystają również z innej bazy danych – osób „nielojalnych”. Obejmuje ona Białorusinów, którzy złożyli podpisy poparcia dla kandydatów prodemokratycznych w wyborach w 2020 r. Łącznie na listach „wrogów państwa” Łukaszenki może znajdować się prawie pół miliona Białorusinów.

Na skutek represji od 300 tys. do 500 tys. Białorusinów zdecydowało się wyjechać na emigrację, szukając schronienia przed despotyczną polityką Łukaszenki.

Dążenie do „półtotalitarnego” reżimu

Po 2020 r. Łukaszenka podjął szereg działań mających na celu umocnienie swojej władzy na Białorusi. W rezultacie jego reżim przekształcił się w znacznie bardziej brutalną dyktaturę, a wręcz w państwo półtotalitarne. Łukaszenka nie widzi już potrzeby udawania, że w kraju funkcjonuje demokracja – w 2024 r. sam publicznie określił swój system jako „dyktaturę stabilności, bezpieczeństwa i porządku”.

W ciągu ostatnich pięciu lat białoruski dyktator przeprowadził całkowitą czystkę na scenie politycznej, pozostawiając jedynie cztery oficjalnie zarejestrowane partie marionetkowe i likwidując setki niezależnych organizacji pozarządowych oraz mediów.

Obecnie przeciwników politycznych Łukaszenki określa się w świetle prawa mianem „ekstremistów” i „terrorystów”, a państwo traktuje jako przestępstwa karne takie czyny, jak „obrażanie urzędników” czy „dyskredytowanie armii”. Szeroki wachlarz pretekstów pozwala na orzeczenie kary śmierci za „zdradę stanu”.

Reżim Łukaszenki stopniowo przekształcił się w brutalną dyktaturę o wyraźnych cechach totalitarnych, obejmujących masowe represje, systematyczne stosowanie tortur, pełną kontrolę nad informacją oraz całkowite zniesienie swobód politycznych i obywatelskich.

Wymiana zakładników

Od lipca 2024 r. Łukaszenka powrócił do swojej starej politycznej sztuczki – wymiany więźniów politycznych. Ostatnim przykładem tej strategii było uwolnienie w czerwcu i lipcu 2025 r. około 30 więźniów, w tym lidera opozycji Siarhieja Cichanouskiego oraz kilku obcokrajowców. W ten sposób Łukaszenka próbował przekonać władze amerykańskie, że „jest gotowy do rozmów z Zachodem”.

W rzeczywistości przez ostatnie trzy dekady wielokrotnie stosował tę sztuczkę – swoisty „handel powietrzem”. Dysponuje bowiem nieograniczoną liczbą zakładników politycznych, ponieważ jego machina represji działa nieprzerwanie. Dotychczas brak jakichkolwiek oznak, by Łukaszenka miał zakończyć wojnę z białoruskim społeczeństwem.

Nasilenie państwowej propagandy

Nie poprzestając na szeroko zakrojonych represjach i zastraszaniu, po protestach w 2020 r. władze Białorusi znacząco zintensyfikowały działania propagandowe, kierując je nie tylko do szkół, ale nawet do przedszkoli.

Zdaniem Łukaszenki jedynym źródłem informacji dla społeczeństwa powinny być media państwowe. Dlatego po 2020 r. przeprowadził gruntowną czystkę wśród niezależnych redakcji, dosłownie likwidując wszystkie, nad którymi nie miał kontroli. Dodatkowo setki redakcji działających na uchodźstwie, kanałów w serwisie Telegram oraz kont w mediach społecznościowych uznano za „ekstremistyczne”. Ich odbiorcy mogą zostać surowo ukarani już za samo śledzenie tych „zakazanych” stron.

Od 2020 r. główne narracje oficjalnej propagandy nie uległy zasadniczym zmianom. Białoruś przedstawiana jest jako „stabilny i pokojowy” kraj, rzekomo narażony na nieustanne „wrogie” prowokacje ze strony NATO i Ukrainy. Sam Łukaszenka kreuje się na „sprawiedliwego i skutecznego” przywódcę, broniącego narodu przed destrukcyjnymi planami Zachodu i jego „marionetkowej” opozycji. Propaganda państwowa konsekwentnie demonizuje przeciwników reżimu, ukazując ich jako sterowanych z zagranicy „zdrajców” i „terrorystów” gotowych zniszczyć kraj.

Podczas gdy na Ukrainie toczy się wojna, białoruska propaganda wysyła społeczeństwu jasny komunikat: jeśli chcą żyć w pokoju i stabilności, muszą milczeć i bezwzględnie podporządkować się Łukaszence. Białorusinom wmawia się, że nie istnieje żadna alternatywa dla jego rządów.

ZASTRZEŻENIE PRAWNE

Przypadki umieszczone w bazie danych EUvsDisinfo opisują wiadomości znalezione w międzynarodowej przestrzeni informacyjnej, które uznano za przedstawiające stronniczy, wypaczony lub fałszywy obraz rzeczywistości oraz za służące rozpowszechnianiu istotnego prokremlowskiego przekazu. Niekoniecznie oznacza to, że wskazane media są powiązane z Kremlem lub że ich redakcje mają prokremlowskie poglądy, lub że celowo dążyły one do dezinformacji odbiorców. Materiały publikowane przez EUvsDisinfo nie stanowią oficjalnego stanowiska UE. Przedstawione informacje i opinie oparte są na doniesieniach medialnych i analizach przygotowanych przez grupę zadaniową East StratCom.

    Why do you not like our audio?

    it will help us to improve it

      PODZIEL SIĘ Z NAMI SWOJĄ OPINIĄ

      Informacje o ochronie danych *

        Subscribe to the Disinfo Review

        Your weekly update on pro-Kremlin disinformation

        Data Protection Information *

        The Disinformation Review is sent through Mailchimp.com. See Mailchimp’s privacy policy and find out more on how EEAS protects your personal data.

        🎵 Playlist