DISINFO: Brytyjski analityk wyjaśnia w Foreign Policy, dlaczego Waszyngton potrzebuje „interwencji rosyjskiej”.
PODSUMOWANIE
Podczas gdy amerykańscy Demokraci mówią o rosyjskiej interwencji w wyborach, Republikanie mówią o chińskiej interwencji. Te oświadczenia mają bardzo konkretny cel i nie mają nic wspólnego z polityką zagraniczną, powiedziała Elisabeth Braw, analityk z Royal Joint Institute for Defense Research. Oskarżenia przeciwko Rosji zaczęły się po wyborach 2016 roku, gdy Demokraci, tracąc je, próbowali oskarżyć Donalda Trumpa o zmowę z Rosją, a Rosję samą w sobie o ingerencję w wybory. Śledztwo prowadzone przez specjalnego prokuratora Roberta Muellera nie ujawniło niczego. Teraz te oskarżenia zostały odnowione. Według artykułu napisanego przez Braw w magazynie Foreign Policy, ta bipartyjna logika jest jasna: jeśli Biden przegra, Demokraci znowu będą mogli mówić o ingerencji Moskwy i wsparciu Donalda Trumpa. Jeśli Biden wygra, Trump może powiedzieć, że to Pekin stał za jego porażką. „Ale wcale nie ma to znaczenia, czy rywale USA faktycznie hakują infrastrukturę wyborczą kraju w tym roku. Ważne jest, że ludzie wierzą, że kampanie interferencyjne działają”, mówi Braw.
ODPOWIEDŹ
To jest celowa manipulacja oryginalnym artykułem Elisabeth Braw w Foreign Policy, mająca na celu promowanie dawno zdyskredytowanej narracji dezinformacyjnej pro-Kremla, że Rosja nigdy nie ingerowała w wybory w USA w 2016 roku i że śledztwo Mullera nie znalazło dowodów na to. Artykuł Braw nie mówi, że oskarżenia o zagraniczną ingerencję są narracją promowaną zarówno przez Demokratów, jak i Republikanów. W rzeczywistości afirmacja, że Rosja i Chiny ingerują odpowiednio w kampanie kandydatów Partii Demokratycznej i Republikańskiej, jest oszacowaniem społeczności wywiadowczej USA, a Braw cytuje oświadczenie w tej sprawie dyrektora Krajowego Centrum Kontrwywiadu i Bezpieczeństwa USA Williama Evaninę. Twierdzenie, że Braw doszła do wniosku, iż obie partie fałszywie mówią o tych rzekomych ingerencjach ze względów politycznych, jest kłamstwem. Głównym argumentem Braw jest to, że Rosja i Chiny rzeczywiście próbują ingerować w wybory w USA i że ich głównym sukcesem może być nie tyle wpływanie na głosy, ile przekonywanie wyborców, że to zrobiły. Bezpośredni cytat również został zmieniony: „Nie ma znaczenia, czy Chiny, Rosja, czy jakikolwiek inny kraj rzeczywiście zdołają wpłynąć na głosowanie. Ważne jest, czy wyborcy wierzą, że tak się stało”, mówi oryginał. Twierdzi również, że jeśli jakikolwiek kraj ingeruje w proces wyborczy, powinna być reakcja odwetowa, aby służyć jako przyszły odstraszacz, co jest znacznie różne od twierdzeń w zmanipulowanym artykule. Media pro-Kremla często korzystają z tej manipulacyjnej techniki, cytując zdania z poważnych publikacji, a następnie wprowadzając zniekształcony przekaz, jakby był częścią oryginalnego artykułu, w tym przypadku w celu promowania powracającej narracji dezinformacyjnej pro-Kremla o tym, że Rosja jest fałszywie oskarżana o ingerencję w wybory za granicą. Zobacz inne przykłady w naszej bazie danych, takie jak fałszywe twierdzenia, że brytyjski portal The Guardian wskazał na rządzącą elitę jako prawdziwych inicjatorów kryzysu rasowego w USA oraz zrelacjonował że UE milczała, gdy Europejczycy nie mogli kupić żywności po raz pierwszy od 75 lat; że magazyn Newsweek wyjaśnił jak amerykański zamach stanu w Iranie się skończy; że struktury Sorosa w mediach i think tankach zobaczyły okazję w pandemii koronawirusa, aby zaatakować „złych ludzi”; że Krajowe Centrum Kontrwywiadu i Bezpieczeństwa USA usytuowało Wikileaks na tym samym poziomie zagrożenia co organizacje dżihadystyczne w swoim ostatnim raporcie; lub że specjalny wysłannik USA do Syrii przyznał że celem Waszyngtonu było bronienie terrorystów przed rosyjskimi atakami.