Rosjanie masowo opuszczają UE?
„Rozczarowani życiem za granicą Rosjanie wracają teraz do Rosji”. Ten nagłówek stał się w zeszłym tygodniu viralem w rosyjskich mediach po jego pierwotnej publikacji w lojalnej wobec Kremla gazecie Izvestiya. Został szybko podchwycony i cytowany przez prokremlowskie media, w tym Komsomolską Prawdę, Rossijską Gazetę, Russia Today, Moskovsky Komsomolets, RIA Novosti i Life. Dlaczego historia o wracających rosyjskich emigrantach była tak popularna?
Artykuł nie przedstawia żadnych istotnych dowodów na poparcie tezy, że fala emigracji się odwróciła i że Rosjanie wracają teraz do Rosji w dużych liczbach. Opiera się wyłącznie na materiałach anegdotycznych: rozmówczyni o imieniu „Natalya” mówi, że „rusofobia osiągnęła taki poziom, że w Pradze jeżdżą pojazdy z antyrosyjskimi hasłami, a na ulicy usłyszysz negatywny komentarz, jeśli mówisz po rosyjsku”; dowiadujemy się też, że „według ekspertów jedna trzecia wraca do Rosji z powodów politycznych”, ale bez jakiegokolwiek dalszego uzasadnienia, kim są ci eksperci i skąd wzięto te liczby. Liczbę osób powracających z UE określa się na 30 000, powołując się na rosyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Artykuł nie wspomina, ilu Rosjan emigruje z kraju – według oficjalnego rosyjskiego urzędu statystycznego ponad 350 000 osób na stałe opuściło kraj w 2015 roku, co stanowi dziesięciokrotność liczby z 2005 roku.W końcu artykuł oddaje zasługi rządowemu programowi mającemu na celu zachęcenie rosyjskich profesjonalistów do powrotu z zagranicy.
Historia powrotu do Rosji bardzo dobrze wpisuje się w kluczową prokremlowską narrację o rzekomym politycznym i moralnym rozkładzie Europy. W oryginalnym artykule Izwiestii ta antyeuropejska narracja jest doprawiona również preferowanym wątkiem „rusofobii”. Zarzucanie UE „rusofobii” odnosi się do twierdzenia, że kiedy UE nie zgadza się z polityką Kremla, nie dzieje się tak dlatego, że ma ku temu rozsądne powody polityczne, lecz z powodu ogólnego braku tolerancji wobec Rosji i Rosjan. Prokremlowskie media wciąż nie przedstawiły żadnych przekonujących dowodów, które wspierałyby ten politycznie wygodny mit, ale mimo to jest on powtarzany w kółko w prokremlowskich mediach i w języku rosyjskich przywódców politycznych.
Popularny rosyjski bloger Rustem Adagamow, który sam mieszka w Pradze, zareagował na historię Izwiestii: „Dziesiątki firm świadczą usługi dla Rosjan, którzy chcą wyemigrować do Czech. Specjaliści, ludzie z wykształceniem bez trudu znajdą tutaj pracę i szybko zintegrują się ze społeczeństwem. Osobom z krajów WNP nie jest łatwo się tu dostać: istnieje stały napływ ludzi, którzy chcą to zrobić, a nieruchomości są szybko wykupywane. Wielu Rosjan postrzega Czechy jako kraj, w którym czują się bezpiecznie – gospodarczo, politycznie i społecznie.A ci, którzy chcą wyjechać [z Czech], prawdopodobnie robią to z jakichś prywatnych powodów niezwiązanych z „rusofobią”, bo czegoś takiego tutaj po prostu nie ma. Ale rosyjskie media propagandowe naprawdę chcą, żeby tak było.”
W grudniu prorządowe (prokremlowskie) rosyjskie media opisały historię religijnej rodziny, która skorzystała z rosyjskiego rządowego programu repatriacyjnego, aby wrócić z Niemiec wraz z dziesięciorgiem dzieci do rodzinnej Syberii, w proteście przeciwko edukacji seksualnej w niemieckich szkołach. Jak Radio Free Europe/Radio Liberty poinformowało, rodzina niedawno zmieniła zdanie i po zaledwie kilku miesiącach w Rosji wróciła do Niemiec.