Utrwalona dyktatura Łukaszenki na Białorusi: cztery lata od sierpnia 2020
Minęły cztery lata od sfałszowanych wyborów prezydenckich na Białorusi z 9 sierpnia 2020 r. Zwykli ludzie są nazywani zdrajcami i ekstremistami, podczas gdy Moskwa przejmuje coraz większą część białoruskiej suwerenności.
Nieliczne sygnały, brak istotnych zmian
W ciągu ostatnich kilku tygodni z Mińska napłynęły drobne pozytywne sygnały, ale w dużej mierze są one kosmetyczne. Kilkunastu białoruskich więźniów politycznych zostało zwolnionych na mocy ułaskawienia, natomiast pięciu obywateli Ukrainy i jeden obywatel Niemiec przetrzymywanych w białoruskich więzieniach zostało wymienionych. Białoruś wprowadziła ruch bezwizowy dla obywateli UE, co państwowa propaganda wychwalała jako bezprecedensowy, wielkoduszny przejaw „otwartości” kraju. Tymczasem niektóre państwa członkowskie UE odradzają podróże na Białoruś ze względu na wysokie ryzyko sfabrykowanego ścigania karnego przez władze białoruskie. Napięcie na granicy białorusko-ukraińskiej nieco spadło, gdy strona białoruska publicznie nakazała wycofanie znacznych jednostek wojskowych z obszaru przygranicznego. W dużej międzynarodowej wymianie więźniów/zakładników 1 sierpnia wśród wymienionych znalazł się obywatel Niemiec Rico Krieger. Niedawno został on skazany na karę śmierci na Białorusi za „terroryzm” i „działalność najemniczą” w dziwnej i niespójnej sprawie karnej.Wydaje się bardziej poprawne stwierdzenie, że został wzięty jako zakładnik przez reżim Łukaszenki.
Jednak te wydarzenia wyróżniają się na tle wciąż trwającej, skrajnie negatywnej sytuacji w Białorusi. Około 1 400 osób uznanych za więźniów politycznych, w tym laureat Pokojowej Nagrody Nobla Ales Bialacki, nadal odbywa kary więzienia, często w wyjątkowo ciężkich i nieludzkich warunkach. Wielu prominentnych więźniów politycznych przetrzymywano bez kontaktu ze światem zewnętrznym przez ponad rok.
Strategicznie rzecz biorąc, relacje białorusko-ukraińskie w ostatnim czasie nie uległy poprawie, ponieważ partnerstwo polityczno-wojskowe między Rosją a reżimem Łukaszenki pozostaje w mocy, a zakres ich współpracy i koordynacji wydaje się poszerzać.
W kraju obserwatorzy nie zauważyli żadnego łagodniejszego traktowania przeciwników politycznych ani zmian w retoryce. Przeciwnicy polityczni są nieustannie nazywani „zdrajcami”, zatrzymane osoby są zmuszane do nagrywania filmów z „skruchą”, a „ekstremistyczne” listy osób i organizacji nadal rozszerzają się tak szybko jak rok czy dwa lata temu.
W lipcu białoruska propaganda państwowa świętowała 30. rocznicę dojścia Alyaksandra Łukaszenki do władzy. Celebracja przypominała czasy radzieckie, z propozycjami ogłoszenia go Bohaterem Białorusi w stylu zbliżonym do określania Józefa Stalina mianem ojca narodu radzieckiego.Ostatnio coraz więcej sygnałów wskazuje, że Łukaszenka przygotowuje się do osobistego udziału w prezydenckich „wyborach” zaplanowanych na 2025 rok. Reżim wydaje się zdeterminowany, by swoimi obecnymi działaniami przestraszyć i zastraszyć potencjalnych protestujących.
Odstraszanie opozycji – wymuszone przyznania się do winy i polowanie na zdrajców
Jeszcze przed 2020 rokiem daleko było do ideału. Państwo nadal rządziło, stosując autorytarne represje. W ciągu czterech lat od sierpnia 2020 roku krajowe środowisko polityczne jednak wyraźnie się zaostrzyło. Wielkie demonstracje, podczas których setki tysięcy zwykłych Białorusinów zebrały się, by protestować przeciw skradzionym wyborom latem 2020 roku, przestraszyły Łukaszenkę. Wystarczy przypomnieć zdjęcia zdesperowanego Łukaszenki biegającego z osobistym pistoletem maszynowym i wskakującego oraz wyskakującego z helikopterów, które woziły go po Mińsku. Odpowiedzią Łukaszenki były jeszcze twardsze represje, co wcześniej udokumentowaliśmy.
Jeśli chodzi o białoruskich dysydentów i aktywistów w Białorusi po 2020 roku, media państwowe nasiliły kampanie mające ich zastraszyć i zdemoralizować.Media często używają toksycznej i odczłowieczającej retoryki, co omówiliśmy bardziej szczegółowo tutaj oraz tutaj.
Wymuszone wywiady i nagrania „skruchy”
Wymuszone wywiady i nagrania „skruchy” stały się elementem, a często warunkiem ułaskawienia i zwolnienia z aresztu. Dla niewprawnego oka może to wyglądać tak, jakby członkowie opozycji zostali „odmienieni”, stając się prawdziwymi lojalistami reżimu. Wśród ich pierwszych ofiar był bloger Raman Pratasewicz, schwytany 23 maja 2021 r. po wymuszonym przekierowaniu samolotu linii RyanAir lecącego z Aten do Wilna na lotnisko w Mińsku. Białoruski reżim próbował promować jego wymuszone przyznanie się do winy dzięki płatnym reklamom na YouTube. W 2023 r. nawet matka Ramana Pratasewicza, Natallia, została wykorzystana w państwowej kampanii propagandowej, która była skierowana do Białorusinów za granicą i wzywała ich do powrotu na Białoruś. Posadzona na przytulnej parkowej ławce w Mińsku obok syna, Natallia powiedziała, że tęskni za krewnymi, i nazwała Białoruś wolnym krajem.
Jednym z najnowszych przypadków „przyznania się” jest nagranie opublikowane na kontrolowanym przez reżim kanale Telegram. Kobieta należąca do białoruskiej diaspory w USA jest zmuszana do powiedzenia, że wcześniej administrowała diasporowym kontem w mediach społecznościowych oraz że wzywała innych do „finansowania terrorystów”.Nie chcemy promować rozpowszechniania tych nagrań wideo i nie będziemy do nich linkować.
Sprawa Rico Kriegera, wspomniana powyżej, jest również w tym kontekście godna uwagi. W lipcu białoruska telewizja państwowa opublikowała ustawiany wywiad z Kriegerem, w którym wezwał on niemieckie władze, by mu pomogły „zanim będzie za późno”. Białoruska propaganda państwowa podkreślała, że Łukaszenka był jedyną osobą na świecie, która mogła uratować życie Kriegera. Kilka dni po ustawianym wywiadzie Krieger rzeczywiście został przez niego ułaskawiony.
Od przeciwnika politycznego do „zdrajcy”, „ekstremisty” lub „terrorysty”
Przedstawianie przeciwników politycznych jako zdrajców, stara sowiecka tradycja, w powyborczej Białorusi po 2020 roku przybrało nową formę. 18-letni Stanisłau Shapel jest obecnie sądzony. Grozi mu kara więzienia do 15 lat za zdradę stanu. Jego oskarżenie wynika z filmu propagandowego, który zawierał także inne historie białoruskich nieletnich, których twórcy oskarżyli o przygotowywanie aktów sabotażu oraz aktów terrorystycznych. Nastolatek miał rzekomo skontaktować się w internecie z nieznaną osobą, która zaproponowała mu pracę w zamian za nagranie wideo popierającego Ukrainę.
Według stanu na luty 2024 roku w Białorusi skazano 45 osób na podstawie „Zdrady przeciwko Państwu”, czyli artykułu 356 zaktualizowanej wersji kodeksu karnego, który został odziedziczony po czasach radzieckich.Mniej więcej taka sama liczba osób została skazana zaocznie pod podobnymi zarzutami.
„Zdrajcy” obejmują dziennikarzy, aktywistów związków zawodowych oraz pracowników kultury. Jednym z nich jest pracownik kultury Pavel Belavus, uwięziony na 13 lat w 2022 roku. Jego wyrok wynikał z oficjalnego raportu z dochodzenia, w którym zarzucano, że „pod przykrywką rozwoju kulturalnego i historycznego szerzył idee białoruskiego nacjonalizmu w różnych publicznych sieciach społecznościowych i na stronach internetowych, których celem była zmiana władzy państwowej na Białorusi”. Rzekomo Belavus „podsycał również wrogość swoich rodaków wobec Ojczyzny”.
Czy „ekstremizm” rzeczywiście narasta?
Mińsk i Moskwa zdają się wzajemnie inspirować metodami tłumienia politycznego sprzeciwu. Podobne tendencje na Białorusi i w Rosji, polegające na gwałtownym wzroście liczby spraw o zdradę i szpiegostwo, nie są zaskoczeniem. Obrońcy praw człowieka twierdzą, że Rosja często wykorzystuje przepisy antyterrorystyczne i antyekstremistyczne, niejasne w brzmieniu i arbitralne w stosowaniu, aby uciszać krajowych przeciwników. Podobnie, około 450 Białorusinów, w tym kluczowe postacie prodemokratyczne, takie jak Swiattłana Cichanouska, wielu dziennikarzy, a nawet muzycy, zostało dopisanych na Białorusi do listy terrorystów.To, co w innych krajach uznaje się za zwyczajną działalność polityczną i wyrażanie własnych przekonań, może dziś na Białorusi z łatwością skutkować przypięciem etykiety terrorysty.
Pozasądowa lista „ekstremistów”, prowadzona przez białoruskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, liczy obecnie około 4 200 nazwisk, wśród nich kilkunastu dziennikarzy i blogerów. Zatrzymajmy się na chwilę, by powtórzyć: 4 200. Sama ta liczba jest prawdziwym ekstremum.
Najmłodsza osoba miała 16 lat podczas protestów w 2020 roku, a najstarszy „ekstremista”, skazany za „znieważenie prezydenta”, ma obecnie 82. Czasem wystarczył jedynie jakiś negatywny komentarz w internecie na temat urzędników państwowych, by usłyszeć zarzuty karne i trafić na listę „ekstremistów”.
Ponadto lista „organizacji ekstremistycznych” obejmuje ponad 220 pozycji, głównie organizacje pozarządowe, związki zawodowe, grupy w mediach społecznościowych oraz redakcje i media takie jak Deutsche Welle i Radio Liberty.Tysiące dodatkowych mediów oraz kont w mediach społecznościowych znajduje się na „ekstremistycznej” liście prowadzonej przez Ministerstwo Informacji.
Bardziej szczegółowa oś czasu represji wobec białoruskich mediów i pracowników mediów jest dostępna tutaj, tutaj oraz tutaj.
Uzależnienie od Rosji
Silna zależność gospodarcza i polityczna Białorusi od Rosji, która już istniała w 2020 roku, od tego czasu przybrała znacznie brzydsze formy. Agenda medialna Białorusi została natychmiast dostosowana do Rosji i postępy ingerencji Kremla w autonomię kraju w wielu sferach znacząco się pogłębiły, nawet na forach międzynarodowych. Oświadczenia białoruskich dyplomatów w OBWE i ONZ odzwierciedlały stanowiska Rosji, a oba MSZ niedawno wydały wspólny raport na temat praw człowieka na świecie.
Nowelizacje konstytucji z 2022 roku zniosły status Białorusi jako państwa nienuklearnego i neutralnego, czyniąc kraj narzędziem rosyjskiego straszenia groźbami nuklearnymi. Białoruskie siły zbrojne ściśle współpracują z Rosją. Pozwalają rosyjskim siłom korzystać z terytorium Białorusi, jej przestrzeni powietrznej, zaplecza logistycznego oraz placówek medycznych w ich zbrojnej agresji przeciwko Ukrainie.Obrona przestrzeni powietrznej od dawna jest w pełni zintegrowana między Białorusią a Rosją.
Indoktrynacja młodzieży
Podobnie jak w Rosji, na Białorusi indoktrynacja młodzieży proradziecką i prorosyjską propagandą znacznie przyspieszyła. Obejmuje to obozy patriotyczne, obowiązkowe specjalne lekcje w szkołach poświęcone ideologii, produkcję patriotycznych filmów oraz zmuszanie ludzi – zwłaszcza tych pracujących w instytucjach państwowych – do oglądania tych filmów w kinach. Więcej szczegółów tutaj oraz tutaj.
Potępianie rosyjskiego caratu równa się ekstremizmowi
Być może decyzję białoruskiego sądu z 2023 roku o zakazie wierszy XIX-wiecznego białoruskiego pisarza Wincentego Dunina-Marcinkiewicza można uznać za kwintesencję obecnego stanu suwerenności Białorusi. Wiersze, napisane w języku białoruskim w latach 60. XIX wieku i wzywające naród białoruski, by nie ufał carskiej Rosji, zostały niesławnie wpisane na czarną listę jako „ekstremistyczne”.
Inna Białoruś warta świętowania
9 sierpnia jest okazją, by przypomnieć, że istnieje inna Białoruś, odmienna od reżimu Łukaszenki. Odważni działacze społeczeństwa obywatelskiego, niezależni dziennikarze i obrońcy praw człowieka nadal informują o życiu na Białorusi i rozwijają powiązania ze światem zewnętrznym.To, że Białoruś jest warta świętowania.
Zobacz wpis na blogu Wysokiego Przedstawiciela UE Josepa Borrella zatytułowany „UE nadal stoi po stronie wolnej i demokratycznej Białorusi” (w języku białoruskim) (w języku rosyjskim) oraz jego oświadczenie z okazji 4. rocznicy sfałszowanych wyborów prezydenckich.