Ten artykuł został przetłumaczony za pomocą AI i może zawierać nieścisłości i błędy. Kliknij tutaj, aby wyświetlić oryginalny artykuł

KLUCZOWE NARRACJE W PROKREMLINOWSKIEJ DEZINFORMACJI

Kolaż z tematami zagrożonych wartości, utraconej suwerenności i humorem. (Opis wygenerowany przez AI)
Click here to request the narration for this article

Cechą definiującą prokremlowską dezinformację jest jej powtarzalność. Mimo wszystkich oburzających twierdzeń, które wysuwają, prokremlowskie media często brzmią jak zacięta płyta, trzymając się zaledwie kilku podstawowych przekazów kierowanych do odbiorców krajowych i międzynarodowych. Nie jest to przypadek ani przeoczenie — to działanie celowe: powtarzanie sprawia, że kłamstwa brzmią bardziej wiarygodnie. Prokremlowskie ośrodki dezinformacyjne osiągają to, trzymając się zestawu powracających narracji, które działają jak szablony dla poszczególnych historii.

Narracja to ogólny przekaz, komunikowany poprzez teksty, obrazy, metafory i inne środki. Narracje pomagają przekazać komunikat, budują napięcie i sprawiają, że informacje stają się atrakcyjne. Mogą być łączone i modyfikowane w zależności od bieżących wydarzeń i dominujących nastrojów. Niektóre z nich istnieją od setek lat — warianty narracji o „upadającym Zachodzie” są udokumentowane od XIX wieku. EUvsDisinfo zidentyfikowało zestaw pięciu dominujących narracji wykorzystywanych przez prokremlowskie ośrodki dezinformacyjne oraz kluczowe elementy kremlowskiego opowiadania historii.Wielokrotnie widzieliśmy wykorzystywanie tych kluczowych prokremlowskich narracji dezinformacyjnych: w próbach ingerencji w wybory, w trakcie pandemii COVID-19, w celu usprawiedliwienia niesprowokowanej wojny w Ukrainie.

Przedstawiamy zaktualizowany przegląd najczęstszych narracji dezinformacyjnych, które nadal pojawiają się w rosyjskich i prokremlowskich kanałach dezinformacyjnych.

Pierwsza kluczowa narracja w prokremlowskiej dezinformacji: Elity kontra Lud

Idea elity oderwanej od ciężko pracujących ludzi jest silnie obecna w historii politycznej. Wielu polityków i ruchów politycznych twierdziło, że reprezentuje głos zwykłego człowieka, „szarego człowieka”, milczącej większości, przeciwko skorumpowanej i zadufanej klice złożonej z przedstawicieli partii politycznych, korporacji oraz mediów. Ta narracja nie jest wynalazkiem Kremla, jednak prokremlowskie kanały dezinformacyjne często ją wykorzystują.

Mieszanina kozłów ofiarnych

Ta narracja może być bardzo skuteczna, ponieważ dostarcza kozła ofiarnego, którego grupa docelowa może obwiniać za wszelkie bolączki: bankierów, wielkie korporacje, Żydów, oligarchów, muzułmanów, brukselskich biurokratów, co tylko zechcesz.Rosyjskie media dezinformacyjne intensywnie wykorzystywały tę narrację przez cały okres pandemii COVID-19, niesławnie twierdząc, że Bill Gates albo wynalazł koronawirusa, albo wykorzystywał szczepionki przeciwko niemu do wszczepiania „mikrochipów”.

Narracja ta jest również silnie powiązana z rozmaitymi przekonaniami spiskowymi. Jej częstą cechą jest twierdzenie o istnieniu tajnych elit: władców z cienia, pociągających za sznurki marionetek o odrażających intencjach. W trakcie pandemii okazała się ona skutecznym, efektywnym i wygodnym szablonem dla twórców dezinformacji. Strona EUvsDisinfo zawiera liczne twierdzenia o tym, że wirus został stworzony przez człowieka, a środki mające ograniczyć jego rozprzestrzenianie się to jedynie sposoby elit na niszczenie życia zwykłych ludzi.

Poza pandemią narracja ta została wykorzystana w przeddzień referendum w sprawie Brexitu w 2016 roku, co pokazują dwa artykuły Sputnika: „Zagrożenie ze strony eurokracji zagraża Europie” oraz „Waffen-EU”.

Anglosasi i Ukraina

Narracja „elity kontra lud” była również używana w kontekście rosyjskiej inwazji na Ukrainę.Prokremlowskie media próbowały przedstawiać rosyjską inwazję jako „anglosaski” spisek, skłócający Słowian między sobą.

W prokremlowskim żargonie „Anglosasi” funkcjonują jako zbiorcze określenie służące do oczerniania Zachodu, a w szczególności Wielkiej Brytanii i USA. Anglosasi rzekomo są przebiegli i krwiożerczy, opracowując niecne plany globalnej dominacji. Termin ten jest często wykorzystywany do budowania przekonań spiskowych i ma w sobie element „zderzenia cywilizacji”, pomagając przedstawiać Zachód jako „innego” oraz wzmacniając ideę, że Rosja należy do „innej cywilizacji”.

Dlatego też na Ukrainie mamy (anglosaskie) elity kontra (słowiański) lud, zgodnie z prokremlowską narracją: Anglosasi za wszelką cenę dążą do konfliktu z Rosją, zorganizowali zamach stanu w 2014 roku, przebrany za demokratyczny protest, chcą wciągnąć Ukrainę w wojnę przeciwko Słowianom i wykorzystują Ukrainę jako antyrosyjski przyczółek itd.

Kłamstwa rozumu

Narracja Elity kontra Lud ma długą, ponad stuletnią historię.Jego propagatorzy twierdzą, że są głosem rozsądku i że opowiadają się w imieniu pozbawionych wpływu obywateli, mówiąc prawdę władzy wbrew elitom, które za wszelką cenę starają się ukryć „prawdę”.

„Prawda” może dotyczyć bardzo szerokiego zakresu kwestii, w tym wojny i pokoju, migracji, gospodarki, podczas gdy konkretne elity uznawane za „winne” ukrywania prawdy są strategicznie dobierane tak, aby odpowiadały poczuciu krzywdy docelowej grupy odbiorców. W istocie ta narracja może być dostosowywana i stosowana do pozornie nieskończonej liczby zagadnień: „Kryzys migracyjny jest spowodowany przez wielkie korporacje, aby pozyskać tanią siłę roboczą“; „Oszustwo związane z globalnym ociepleniem jest wykorzystywane przez bankierów, aby odwrócić uwagę opinii publicznej od realnych problemów świata “; „Globalne korporacje, głównie producenci broni, są odpowiedzialne za wojnę w Ukrainie”.

Ostatecznie, choć na pierwszy rzut oka ta narracja wydaje się sympatyzować ze zwykłymi ludźmi, jej korzenie są w istocie autorytarne.Dowody rzadko są przedstawiane, aby uwiarygodnić wysuwane twierdzenia, a zgodnie z zasadami myślenia spiskowego sam brak dowodów bywa czasem wykorzystywany jako dowód: „Widzicie, jak potężne są elity, ukrywające wszelkie ślady swojego spisku!”. Zazwyczaj ta narracja domaga się też, by czytelnik polegał wyłącznie na słowie narratora: „Znam prawdę, uwierz mi!”. Rzeczywiście, jak wszystkie narracje oparte na przekonaniach spiskowych, ta również wymaga od odbiorców przyjęcia twierdzeń na zasadzie wiary, a nie faktów.

Przeczytaj więcej o Elitach kontra Ludzie tutaj. Przeczytaj więcej o Anglo-Saxonach tutaj.

Druga kluczowa narracja w prokremlowskiej dezinformacji: „Zagrożone wartości”

Narracja o „Zagrożonych wartościach” jest dostosowywana do szerokiego zakresu tematów i zazwyczaj wykorzystywana do kwestionowania zachodnich postaw wobec praw kobiet, mniejszości etnicznych i religijnych oraz grup LGBTQI+, między innymi. Prokremlowscy komentatorzy wyśmiewają rzekomy zachodni „upadek moralny” lub „zdeprawowane postawy”.W przeciwieństwie do tego Rosja i prawosławne chrześcijaństwo wyróżniają się jako prawdziwi obrońcy tradycyjnych wartości, co ilustruje ten oficjalny rosyjski promocyjny film.

Zgodnie z tą narracją „zniewieściały Zachód” gnije pod naporem dekadencji, feminizmu i „poprawności politycznej” oraz ciągnie w dół swoją gospodarkę, podczas gdy Rosja uosabia tradycyjne wartości patriarchalne. Ta narracja jest przedstawiona w kreskówce z 2015 roku autorstwa rosyjskiej państwowej agencji informacyjnej RIA Novosti, ilustrującej rzekomy moralny rozkład Europy: od Hitlera, przez dewiacje seksualne, po przyszłość pełną wściekłych hien.

Idea gnijącego Zachodu, zestawiona z Rosją jako „strażnikiem” przyzwoitości i moralności, pochodzi z samego szczytu Kremla. Zgodnie z analizą Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych(otwiera się w nowej karcie), już w 2013 roku Putin przyjął tę postawę, potępiając kraje „euroatlantyckie” za ich moralną dekadencję i niemoralność.

Mówiąc o seksie…

Media prokremlowskie ochoczo poszły w ich ślady. Rosyjski państwowy nadawca Sputnik opisał zachodnią kulturę masową jako „różne formy pedofilii”. Prokremlowskie media działające w języku arabskim twierdziły, że Zachód próbuje zniszczyć podstawowe wartości, takie jak te związane z państwem i rodziną.W Armenii prorosyjskie kanały dezinformacyjne twierdziły, że Zachód „zaszczepia” obce fundamenty moralne, aby podważać tożsamości narodowe innych państw. W tej narracji Kreml nie tylko potrafi „zachować” podstawową przyzwoitość i wartości, lecz także „broni” ich przed naporem niemoralności ze strony Zachodu.

Zgodnie z analizą(otwiera się w nowej karcie) Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych:

„Jednym ze sprytnych trików propagandowych było wzmocnienie obrazu złowrogiego Zachodu poprzez połączenie społecznego konserwatyzmu z antyzachodnią postawą. W ten sposób Zachód i zwolennicy Zachodu, osoby homoseksualne, liberałowie, współcześni artyści i ich fani, ci, którzy nie okazywali Rosyjskiemu Kościołowi Prawosławnemu należnego szacunku, oraz ci, którzy odważyli się podawać w wątpliwość nieskazitelny historyczny dorobek Rosji, byli wszyscy przedstawiani jako jedno „niepodzielne zło”, stanowiące zagrożenie dla Rosji, jej kultury, jej wartości i samej jej tożsamości narodowej”.

Homofobia idzie w parze z twierdzeniem o ochronie tradycyjnych wartości, więc nie dziwi, że rosyjskie media państwowe poświęcają czas na ośmieszanie na przykład praw mniejszości seksualnych, co ilustrują te przykłady.Również ostatnio media prokremlowskie uciekają się do homofobicznych klisz w oczernianiu ukraińskich żołnierzy.

Media prokremlowskie okazują szczególną satysfakcję, gdy mogą upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: oskarżając wszechmocną UE o tyraniczne zachowanie poprzez nakazywanie poszczególnym państwom zniesienia lub zniszczenia własnych wartości. Jednym z przykładów jest zmanipulowana i rażąco przeinaczona historia pt. „Parlament Europejski zakazuje słów Matka i Ojciec”.

Zdrowy rozsądek

Narracje dezinformacyjne oparte na wartościach zwykle koncentrują się wokół zagrożonych pojęć, takich jak „tradycja”, „przyzwoitość” i „zdrowy rozsądek” – terminów, które mają pozytywne konotacje, lecz rzadko są jasno zdefiniowane.

Narracja tworzy ramy „my kontra oni”, co sugeruje, że ci, którzy są przywiązani do tradycyjnych wartości, są obecnie zagrożeni przez tych, którzy się im sprzeciwiają i zamiast tego dążą do ustanowienia moralnie bankrutującej dystopii. Rosyjskie i prokremlowskie media dezinformacyjne promowały warianty tej narracji w okresie poprzedzającym szwedzkie wybory parlamentarne w 2018 roku, co widać tutaj(otwiera się w nowej karcie) oraz tutaj(otwiera się w nowej karcie). W rosyjskojęzycznych mediach, takich jak osławiony St.Petersburska fabryka trolli, agencja informacyjna RIAFAN — język tej narracji jest szczególnie agresywny: „Jak to jest w kraju zwycięskiej tolerancji: geje i lesbijki wydają dyktaty, ucisk mężczyzn i kobiet, rusofobia i strach”.(otwiera się w nowej karcie)

W przeciwieństwie do zachodniej koncepcji wartości, która faworyzuje indywidualne prawa do integralności osobistej, bezpieczeństwa i wolności wypowiedzi, rosyjski system wartości zakłada zestaw norm zbiorowych, do których oczekuje się, że każda jednostka będzie się dostosowywać.

Jednak narracja o zagrożonych wartościach jest zawsze wyrażana z pozycji rzekomej moralnej wyższości, w której milcząca większość, przywiązana do przyzwoitości i tradycjonalizmu, jest atakowana przez liberalną „tyranię”. Odbiorcy docelowemu proponuje się dołączenie do heroicznych szeregów pod sztandarem Kremla, odważnie walczących o wartości rodzinne, tradycyjne chrześcijaństwo i czystość.

Przeczytaj więcej o „Zagrożonych wartościach” tutaj.

Trzecia kluczowa narracja w prokremlowskiej dezinformacji: Utracona suwerenność

Rosyjskie i prokremlowskie źródła dezinformacji lubią twierdzić, że niektóre kraje nie są już naprawdę suwerenne.W 2015 roku rysownik rosyjskiej państwowej agencji informacyjnej RIA Novosti zilustrował tę ideę obrazkiem:(otwiera się w nowej karcie) Wuj Sam podkręca płomień na kuchence gazowej, zmuszając Europejczyków do podskakiwania, podczas gdy ci wołają o sankcje przeciwko Rosji.

Karykatura Wuja Sama zapalającego kuchenkę z mężczyznami oznaczonymi jako 'sankcje'. (Opis wygenerowany przez AI)

Oryginalna ilustracja: RIA Novosti

Od tego czasu pojawiło się wiele kolejnych przykładów rozpowszechniania tej narracji w prokremlowskich mediach: na przykład Ukrainą rządzą cudzoziemcy oraz państwa bałtyckie tak naprawdę nie są krajami. Prokremlowskie ośrodki dezinformacyjne twierdzą również, że wraz z przystąpieniem do NATO Finlandia i Szwecja zaraz mają utracić swoją suwerenność oraz że działają pod presją zagranicy (USA, NATO). Kolejne przykłady tej narracji są liczne: UE jest sterowana z Waszyngtonu, Japonia jest państwem wasalnym, Niemcy są terytorium okupowanym, decyzje na Ukrainie nie są podejmowane przez jej prezydenta, lecz przez USA, i tak dalej.

Prokremlowskie media używają nawet specyficznego słownictwa, by określać państwa „niesuwerenne”: „limitrofy”, czyli terytoria przygraniczne zapewniające utrzymanie i uległość swoim panom.Polskie wydanie prokremlowskiego outletu propagandowego RuBaltica wyjaśnia:

„Istnieją prawdziwe państwa, które są zdolne do realizowania wszystkich funkcji państwowych, a potem jest geopolityczne ścierwo lub kraje fikcyjne, które mają formalne atrybuty państwowości, ale nie są prawdziwymi państwami. Do tych krajów należą postsowieckie państwa limitroficzne oddzielające Rosję od Zachodu. Pseudoelity tych krajów nie są w stanie odpowiedzieć na żadne poważne wyzwanie historyczne, takie jak przezwyciężenie kryzysu migracyjnego, ochrona granicy i walka z epidemią. Wciąż proszą Europę Zachodnią i Stany Zjednoczone o pomoc, ponieważ nie potrafią poradzić sobie same. Tymi krajami rządzą marionetki – są w stanie tylko mówić o „powstrzymywaniu Rosji” i głosować za antyrosyjskimi rezolucjami w UE i ONZ.”

Narracja o „utraconej suwerenności” jest ostatecznie narracją o pozbawieniu sprawczości, mającą na celu podkopywanie samych fundamentów demokracji. Dlaczego ktokolwiek miałby przejmować się procesami demokratycznymi i wyborami, skoro potężni zewnętrzni gracze rządzą jego krajem?

W przeciwieństwie do tego, jak twierdzą prokremlowskie outletu, prawdziwa suwerenność jest możliwa tylko pod rosyjską kontrolą.

Brak niezależnej woli politycznej narodu

Ściśle powiązane z narracją o „utraconej suwerenności” są prokremlowskie przekazy dezinformacyjne o tzw. „kolorowych rewolucjach”.”Te komunikaty twierdzą, że wstrząsy społeczne lub protesty polityczne są reżyserowane przez potężnych aktorów z zewnątrz (Zachód) i nigdy nie stanowią autentycznego wyrazu obywatelskiego aktywizmu ani realnych skarg. Przykładów jest wiele i sięgają one protestów Euromajdanu na Ukrainie w latach 2013–2014, kiedy to prorosyjskie media fałszywie oskarżały amerykańskich urzędników o inspirowanie masowych protestów.

Kremlowskie odrzucanie niezależnej woli politycznej i aspiracji innych narodów jest aroganckie i często skrywa imperialistyczne podejście do danego narodu lub kraju. Nie potrafiąc pojąć koncepcji wolnej woli, Kreml ucieka się do myślenia spiskowego – „Dlaczego ktokolwiek, będąc przy zdrowych zmysłach, chciałby zdystansować się od Rosji? To może być tylko efekt anglosaskiej manipulacji”. Nic więc dziwnego, że w ujęciu Kremla UE również znajduje się pod kontrolą anglosaską.

Podważanie państwowości Ukrainy

Narracja o „utraconej suwerenności” ma na celu podkopywanie zaufania do demokratycznych instytucji, a ostatecznie wypaczanie fundamentów tych instytucji. Zyskała ona także szczególne znaczenie w próbach prorosyjskich mediów uzasadniania agresji militarnej przeciwko Ukrainie.Niesławnym przykładem było to, jak Putin twierdził(otwiera się w nowej karcie), że „Lenin stworzył Ukrainę” na kilka dni przed tym, jak Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję (twierdzenie to już wcześniej krążyło w prokremlowskim ekosystemie dezinformacji).

W kontekście Ukrainy prokremlowska narracja o „utraconej suwerenności” przybiera jeszcze bardziej złowrogi, imperialistyczny odcień. Zaprzecza ona nie tylko ukraińskiej państwowości, lecz także samemu istnieniu Ukrainy, utrzymując, że „państwo ukraińskie nigdy wcześniej nie istniało”. Ta narracja, wraz z mitem o „nazistowskiej Ukrainie”, stanowi jeden z kluczowych tropów dezinformacyjnych uzasadniających niesprowokowaną inwazję Rosji na Ukrainę. Powiązane narracje dezinformacyjne obejmują twierdzenia, że Ukraińcy, Rosjanie i Białorusini to „jeden naród(otwiera się w nowej karcie)”, a także liczne oskarżenia, że Ukraina stoi na progu rozpadu.

Przeczytaj więcej o narracji „utraconej suwerenności” tutaj.

Czwarta kluczowa narracja w prokremlowskiej dezinformacji: Nieuchronny upadek

W retoryce arystotelesowskiej pojęcie kairos oznacza poczucie pilnej potrzeby działania.Większość mówców wykorzystuje tę koncepcję, gdy twierdzi: działaj teraz, zanim będzie za późno! W kontekście prokremlowskiej dezinformacji narracja o „Nadchodzącym Załamaniu” spełnia tę funkcję.

Rosyjskie i prokremlowskie media dezinformacyjne regularnie posługują się tą narracją. Przykłady obejmują: UE jest na skraju upadku, USA się rozpadają, NATO się sypie, wejście Ukrainy do UE wywołałoby upadek bloku, a system finansowy się załamuje.

Według kremlowskiej propagandy inne czynniki również przyspieszają ten rzekomy upadek. Na przykład rysownik RIA Nowosti opisuje terroryzm w Europie jako śmiercionośnego skorpiona, którego Europejczycy nieświadomie włożyli do kieszeni.

Stara historia

Rosja zapowiada nieuchronny upadek Europy od ponad stulecia. Określanie Europy lub państw członkowskich UE jako „na skraju wojny domowej” działało równie dobrze w 2019 roku, jak i w 1919.

Rosyjskie media państwowe karmią swoją lokalną publiczność wieloma historiami o tym, jak źle się żyje w UE: niepokoje, przemoc, ubóstwo, ekstremizm polityczny i tak dalej.Wszystko po to, by stworzyć wśród odbiorców żyjących w Rosji poczucie komfortu — że najwyraźniej nie stoi ona na progu nieuchronnego upadku — w wyraźnym kontraście do sytuacji gdzie indziej.

„Nieuchronny upadek” to narracja, która ciężko pracuje i zwykle dobrze rezonuje zarówno z lokalnymi, jak i międzynarodowymi grupami docelowymi, mimo że w UE nie było wojny domowej ani Europa się nie zawaliła. Według wielu wskaźników blok nadal się rozwija.

Grupy docelowe, które — zasadnie lub nie — już obawiają się politycznych i społecznych zawirowań w swoich krajach, są szczególnie podatne na tę narrację.

Dlatego ta narracja działa szczególnie dobrze w okresach rzeczywistych wyzwań politycznych, takich jak kryzys migracyjny jesienią 2015 r., podczas pandemii oraz teraz, w czasie rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Oryginalna ilustracja: RIA Novosti

Ostateczna bitwa

Ogromny napływ migrantów do Europy z pewnością stanowił poważne wyzwanie dla europejskich rządów, jednak rosyjskie i prokremlowskie media przedstawiały sytuację w rażąco przesadzonych i apokaliptycznych kategoriach, relacjonując kryzys tak, jakby oznaczał on systemowy upadek.Oczywiście, system przetrwał nienaruszony, ale obraz załamania wciąż unosi się w kremlowskim dyskursie.

We wczesnych etapach wybuchu COVID-19, w marcu 2020 r., nacjonalistyczny filozof Aleksandr Dugin delektował się obserwowaniem upadku(otwiera się w nowej karcie) zachodnich demokracji:

“Globalne społeczeństwo kapitalistyczne załamało się natychmiast. Nie wszyscy jeszcze to zrozumieli. Ale bardzo szybko zrozumieją. To oznacza, że załamała się sama istota Liberalnego Globalizmu, świat pracowników biurowych i blogerek urodowych, osób transpłciowych i aktywistów klimatycznych, obrońców praw człowieka i hipsterów, migrantów i feministek”.

To podejście było widoczne także w rosyjskich i prokremlowskich relacjach z protestów Żółtych Kamizelek we Francji. Prawo do wyrażania niezadowolenia z rządu i polityki jest integralną częścią demokracji, a obywatele każdego państwa europejskiego mają prawo do pokojowego protestu. Ruch Żółtych Kamizelek i inne podobne przejawy niezadowolenia należą do europejskiej tradycji demokratycznej. Nie są dowodem rozpadu systemu, lecz jego zdolności do ponownego wynalezienia się i odmłodzenia.

Pomimo braku sukcesu w prorokowaniu, prokremlowskie fantazjowanie o nieuchronnym upadku postrzeganych przeciwników trwało również po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.W dezinformacji rozpowszechnianej przez prorosyjskie, prokremlowskie media wojna w Ukrainie to jedynie zachodni podstęp mający odsunąć w czasie „nieuchronny upadek globalnego kapitalizmu”.

Narracja o „nieuchronnym upadku” bywa też czasem wykorzystywana do ubolewania nad rzekomym rozpadem europejskich wartości moralnych i tradycji. Rosyjskie i prokremlowskie ośrodki dezinformacyjne na przykład regularnie opisują prawa dziecka w Europie jako atak na wartości rodzinne. Ich sedno przekazu: Europa umiera, porzucając wszelką przyzwoitość i moralność.

Jednak doniesienia o śmierci Europy mogły być mocno przesadzone. Zmaganie się z burzliwą sytuacją gospodarczą, brnięcie przez globalną pandemię czy obserwowanie rozgrzanej sceny politycznej nie powinny być mylone z egzystencjalnym upadkiem.

Przeczytaj więcej o „Nieuchronnym upadku” tutaj.

Piąta kluczowa narracja w prokremlowskiej dezinformacji: Hahaganda

Ostatecznym chwytem w dezinformacji, zazwyczaj gdy ktoś zostaje skonfrontowany z przekonującymi dowodami lub nie do podważenia argumentami, jest zażartowanie z tematu albo wyśmianie omawianej kwestii.

Sprawa otrucia Skripala jest znakomitym przykładem tej strategii.Rosyjskie i prokremlowskie media dezinformacyjne kontynuowały swoje próby zagłuszenia informacji o próbie zamachu za pomocą sarkazmu, aby całą tragedię zamienić w jeden wielki żart. Podobne podejście zastosowano w przypadku próby otrucia Aleksieja Nawalnego, gdzie prokremlowskie media rywalizowały w dostarczaniu „zabawnych” historii o tym, jak lepiej zabić rosyjskiego dysydenta.

Metody „hahagandy” obejmują również używanie różnych obraźliwych określeń, aby umniejszać ideę demokracji, demokratyczne procedury oraz kandydatów.

Doradca Kremla Władisław Surkow opisuje pojęcie demokracji jako „walkę drani(opens in a new tab)” i zamiast tego rekomenduje „oświecone rządy” Władimira Putina jako alternatywę dla Europy. Były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko był niemal nieustannie wyśmiewany(opens in a new tab) w prokremlowskich mediach, podobnie jak cały ukraiński proces wyborczy. Według rosyjskich mediów państwowych wybory z kilkoma kandydatami i bez oczywistego wyniku są uznawane za cyrk.

Urzędujący prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski również w trakcie swojej kadencji otrzymał w prokremlowskich mediach dezinformacyjnych więcej niż swoją „sprawiedliwą” porcję drwin i upokorzeń.Wśród innych niedorzecznych oskarżeń twierdzono, że zasięga porad wojskowych u swojego 9-letniego syna, tańczy, jak mu USA zagra, a rzekomo także jak Turcja. Żadne prokremlowskie, wyreżyserowane upokorzenie nie byłoby pełne bez obowiązkowych powiązań z nazistami i Sorosem.

Kreml wykorzystuje żarty jako broń

To uzbrajanie żartów i publicznego ośmieszania jest tak lubiane przez Kreml, że państwowa agencja informacyjna RIA Nowosti zatrudniła dwóch pranksterów, których zadaniem jest aranżowanie fałszywych rozmów telefonicznych z politykami, aktywistami i decydentami. Podszywając się pod przedstawicieli zespołu Aleksieja Nawalnego, aktywistkę ekologiczną Gretę Thunberg oraz ostatnio pod premiera Ukrainy(otwiera się w nowej karcie), powiązani z Kremlem żartownisie próbują skłonić rozmówcę do powiedzenia czegoś politycznie destrukcyjnego.

Oczywiście satyra, humor i parodia są integralnymi elementami debaty publicznej. Prawo do żartowania z polityków czy robienia dowcipów o biurokratach jest ważne dla żywotności każdej demokracji.

Ironiczne jest więc to, że rosyjskie i prokremlowskie ośrodki dezinformacji często próbują ukrywać swoje antyzachodnie kłamstwa i oszustwa za zasłoną satyry, twierdząc, że mieści się to w granicach ich prawa do wolności słowa.Jednak jednocześnie agresywnie odmawiają tolerowania jakiejkolwiek satyry, która krytykuje Kreml lub podważa jego agendę polityczną. Przykładem tej hipokryzji jest rosyjski zakaz brytyjskiej komedii z 2018 roku The Death of Stalin(opens in a new tab).

Ośmieszanie i upokarzanie

W swoim raporcie z 2017 roku(opens in a new tab) natowskie StratCom Centre of Excellence wyjaśniło, w jaki sposób rosyjskie i prokremlowskie kanały dezinformacyjne wykorzystują humor do dyskredytowania zachodnich przywódców politycznych.

Jedna z jego autorek, łotewska badaczka Solvita Denisa-Liepniece, zaproponowała termin „hahaganda” na określenie tego szczególnego rodzaju dezinformacji, który polega na ośmieszaniu instytucji i polityków.

Groteskową cechą hahagandy jest to, że bardzo trudno się przed nią bronić. Nie ma sensu protestować. Żart nie ma na celu przekazywania faktów. To tylko żart! Nie macie poczucia humoru? Czy naprawdę musicie być cały czas tacy politycznie poprawni?

Celem hahagandy nie jest przekonanie odbiorców o prawdziwości konkretnego żartu, lecz raczej podważenie wiarygodności i zaufania do danego celu, takiego jak osoba lub instytucja, poprzez nieustanne ośmieszanie i upokarzanie.Czasami hahaganda przybiera naprawdę makabryczny obrót, gdy prokremlowska machina dezinformacyjna postanawia zamienić nieudaną próbę politycznego zamachu w pośmiewisko.

Przeczytaj więcej o Hahagandzie tutaj.

Jeszcze jedna kluczowa narracja w prokremlowskiej dezinformacji: „Naziści”

Naziści na Wschodzie i na Zachodzie, ale przede wszystkim na Ukrainie

Przez wiele lat rosyjskie, kontrolowane przez państwo media twierdziły, że różne państwa i podmioty są rządzone przez nazistów lub przesiąknięte ideologią nazistowską. W tym żargonie „nazista” i „faszysta” stały się synonimami. Przykładów jest wiele i są one dobrze udokumentowane w bazie danych EUvsDisinfo od 2015 roku: Mołdawią rządzą faszyści, podobnie jak Państwami Bałtyckimi i Polską. Europa „wspiera” faszyzm, podobnie jak Parlament Europejski.Przemawiając we Władywostoku sześć miesięcy po rozpoczęciu przez Rosję inwazji na Ukrainę, Putin nawet spekulował, że unijny szef dyplomacji, Wysoki Przedstawiciel Josep Borrell, „stanąłby po stronie faszystów, gdyby żył w latach 30.”, ponieważ UE wspiera faszystów w Kijowie.

Jednak dla Kremla Ukraina – kraj, w którym miliony zginęły, walcząc z nazizmem podczas II wojny światowej, gdzie ideologia nazistowska jest zakazana(otwiera się w nowej karcie), i który jest obecnie rządzony przez wnuka ocalałego z Holokaustu(otwiera się w nowej karcie) – jest ze wszystkich najbardziej „nazistowska”. Baza danych EUvsDisinfo zawiera niemal 500 przykładów prokremlowskich twierdzeń dezinformacyjnych o „nazistowskiej/faszystowskiej Ukrainie”. Jest to kamień węgielny kremlowskiej propagandy od czasu protestów Euromajdanu w latach 2013–2014, kiedy Kreml starał się zdyskredytować proeuropejskie protesty w Kijowie, a następnie szerszy prozachodni zwrot w polityce zagranicznej Ukrainy, jako „nazistowski zamach stanu”.

Dzieje się tak, ponieważ w kremlowskim wszechświecie „naziści” i „nazizm” w żaden sposób nie są powiązane ani z rzeczywistą historią czy ideologią narodowego socjalizmu lub faszyzmu, ani ze współczesnymi przejawami skrajnie prawicowych idei.Raczej każdy uznany za wrogo nastawionego wobec Rosji lub idei „Russkij Mir” – geopolitycznego projektu zjednoczenia rosyjskojęzycznego świata pod berłem Kremla – jest określany mianem „nazisty”. Przede wszystkim – Ukraina.

Zacieranie historii, ukrywanie nazistowskich powiązań

Siła oddziaływania narracji o „nazistach” na rosyjską publiczność nie jest przypadkiem. To coś, co Kreml systematycznie buduje od lat. Z perspektywy Kremla historia nie jest czymś, co należy pamiętać i badać; jest czymś, czym należy zarządzać. W ten sposób pamięć historyczna została przekształcona w narzędzie służące realizacji geopolitycznych ambicji Kremla.

Przez lata rosyjskie media kontrolowane przez państwo wraz z politykami – od samego Putina(otwiera się w nowej karcie) po zmarłego już skrajnie prawicowego ekstremistę Władimira Żyrinowskiego – wbijały do głów przekonanie, że tylko Związek Radziecki naprawdę walczył z reżimem Hitlera. Wszyscy inni na Zachodzie tak naprawdę nie wnosili wkładu, lecz w jakiś sposób zapewniali przestrzeń dla Hitlera.Rzucając w stronę Zachodu oskarżenia obciążone historycznie, Rosja uczyniła z historii broń, w podobny sposób, w jaki uczyniła bronią swoje media, a także energię, eksport żywności oraz handel w szerszym ujęciu.

Trudno dostrzec, jak to wypaczone postrzeganie historii ma się do faktu, że Związek Radziecki i nazistowskie Niemcy zawarły pakt o nieagresji – pakt Ribbentrop–Mołotow – któremu towarzyszyły tajne protokoły oraz znaczące relacje handlowe, od sierpnia 1939 r. do lipca 1941 r. Jak udokumentował historyk Roger Moorhouse(opens in a new tab), stanowi to jedną trzecią czasu trwania II wojny światowej, w trakcie którego nazistowski reżim Hitlera miał wolną rękę i budował swoją machinę wojenną dzięki radzieckiemu importowi. Związek Radziecki w istotnym stopniu wspierał szkolenie(opens in a new tab) nowoczesnej machiny wojennej(opens in a new tab) Hitlera oraz dostarczał kluczowe surowce i paliwo dla nazistowskich Niemiec.

Jednak wskazywanie na te fakty — nie mówiąc już o okrucieństwach popełnionych przez Armię Czerwoną, w tym o okupacji rozległych obszarów Europy — jest w Rosji tabu. Od kilku lat w Rosji przestępstwem jest angażowanie się w to, co określa się jako „plamienie reputacji bohaterskich czynów Armii Czerwonej z lat 1941–1945”. Od 2021 r. przestępstwem(opens in a new tab) jest również „znieważanie weteranów wojennych”.Memoriał International, organizacja pozarządowa, która dokumentowała represje i łamanie praw człowieka za rządów Stalina, była przez lata nękana, a ostatecznie rozwiązana(otwiera się w nowej karcie) zaledwie kilka tygodni przed rosyjską inwazją na Ukrainę.

Kreml uciszył krytyczne badania historyków i zdusił wszelką wolną debatę. Mając wolną rękę w manipulowaniu i instrumentalizowaniu pamięci historycznej, Kreml podsycał i zawłaszczał poczucie heroizmu oraz dumy narodowej, aby określać siebie jako jedyną siłę oporu przeciwko nazizmowi teraz, w całej historii i w przyszłości. Z tego Kreml nadal czerpie swoją legitymację w Rosji, podsycając swoje neoimperialne ambicje za granicą. Inwazja na Ukrainę, którą Putin niesławnie próbował usprawiedliwić jako „denazyfikację”, jest najbardziej skrajnym przykładem tego.

Teraz – nazistowskie hasło bojowe wszędzie

Kreml wykorzystał „walkę z nazizmem” jako hasło bojowe na Ukrainie, ze wszystkimi przerażającymi konsekwencjami.W miesiącach poprzedzających inwazję rosyjskie media kontrolowane przez państwo weszły na najwyższe obroty, aby przedstawiać Ukrainę jako „państwo nazistowskie”.

Był to sygnał dla ich afiliantów i poddanych, że od tej chwili dozwolone są wszelkie środki, ponieważ uzasadniały one ostateczny cel nowego zwycięstwa nad „nazizmem” – tym razem na Ukrainie. W ten sposób kremlowscy propagandyści próbowali usprawiedliwiać rosyjskie okrucieństwa w Ukrainie, którym nie mogli zaprzeczyć, w tym zbombardowanie oddziału położniczego w Mariupolu. To uzasadnienie prawdopodobnie zobaczymy ponownie, gdy pełny obraz rosyjskich okrucieństw popełnionych pod rosyjską kontrolą w obwodzie charkowskim ujrzy światło dzienne.(otwiera się w nowej karcie)

Nazi = Dehumanizowanie Ukraińców

Wykorzystywanie historii jako broni jest wystarczająco złe, ale Kreml posunął się o krok dalej. Narracja o „nazistach” została użyta do dehumanizowania Ukraińców. Retoryka podżegająca do ludobójstwa, wymierzona we wszystko, co ukraińskie, przeszła z marginesu do rosyjskiego mainstreamu, np. do rosyjskiej kontrolowanej przez państwo agencji informacyjnej RIA Nowosti.A skutkiem jest większa brutalność na polu walki i wobec ludności cywilnej.

Brak sukcesów na polu walki sprawił, że Kreml i jego propagandyści zaczęli wzywać nie tylko do pozbycia się „nazistowskiej junty” w Kijowie, lecz także do zakrojonej na szeroką skalę „denazyfikacji(opens in a new tab)” Ukrainy, która miała zająć całe pokolenia. W mgnieniu oka Kreml rozszerzył krąg „nazistów” – od ukraińskich władz na całą ludność i każdego, kto wspiera Ukrainę. A ponieważ Ukraina nadal wyzwala okupowane terytoria, retoryka po stronie rosyjskiej stale się zaostrza i staje się coraz bardziej skrajna. W ostatnich dniach wpływowe rosyjskie głosy wzywały(opens in a new tab) do wypchnięcia 20 milionów Ukraińców z ich domów, niszczenia region po regionie na Ukrainie, infrastruktury cywilnej i krytycznej, oraz sugerowały, że prawa konfliktów zbrojnych to jedynie zalecenia i nie powinny ograniczać wojny totalnej.

Czy może istnieć świat bez nazistów?

Czy może istnieć świat, Ukraina, w którym Kreml i dominujące warstwy Rosji NIE nazywają ukraińskich liderów nazistami?

To pytanie jest istotne w świetle obecnej intensywnej debaty wewnątrz Rosji, także w kręgach kierowniczych, na temat porażek rosyjskich sił zbrojnych w rejonie Charkowa i Chersonia.Kilka głosów(otwiera się w nowej karcie), którym pozwolono zabierać głos w kluczowej telewizji powiązanej z Kremlem(otwiera się w nowej karcie), zaczyna się zastanawiać, czy produktywne jest dalsze zaprzeczanie, że Ukraińcy istnieją jako naród i nacja. Takie etykietowanie Ukraińców może przynosić skutek odwrotny do zamierzonego. Większość, w tym Putin, wciąż jednak obrzuca wszystkich etykietą nazisty. Na razie.

Jeśli chcesz podążyć tym tropem, zobacz także nasz artykuł z 2017 r.: „Nazi na wschodzie, Nazi na zachodzie, Nazi nad kukułczym gniazdem” oraz przegląd prób historycznego rewizjonizmu Kremla: W cieniu poprawionej historii.

Powiązane przypadki dezinformacji

ZASTRZEŻENIE PRAWNE

Przypadki umieszczone w bazie danych EUvsDisinfo opisują wiadomości znalezione w międzynarodowej przestrzeni informacyjnej, które uznano za przedstawiające stronniczy, wypaczony lub fałszywy obraz rzeczywistości oraz za służące rozpowszechnianiu istotnego prokremlowskiego przekazu. Niekoniecznie oznacza to, że wskazane media są powiązane z Kremlem lub że ich redakcje mają prokremlowskie poglądy, lub że celowo dążyły one do dezinformacji odbiorców. Materiały publikowane przez EUvsDisinfo nie stanowią oficjalnego stanowiska UE. Przedstawione informacje i opinie oparte są na doniesieniach medialnych i analizach przygotowanych przez grupę zadaniową East StratCom.

    Why do you not like our audio?

    it will help us to improve it

      PODZIEL SIĘ Z NAMI SWOJĄ OPINIĄ

      Informacje o ochronie danych *

        Subscribe to the Disinfo Review

        Your weekly update on pro-Kremlin disinformation

        Data Protection Information *

        The Disinformation Review is sent through Mailchimp.com. See Mailchimp’s privacy policy and find out more on how EEAS protects your personal data.

        🎵 Playlist