Mit zdrady: Zachód jako wieczny wróg
Kontynuujemy analizę nowych podręczników do historii w rosyjskich szkołach. Zobacz poprzedni artykuł tutaj
Mit złego Zachodu, zawsze stojącego na progu ataku, przez dziesięciolecia dobrze służył radzieckim przywódcom — i powrócił ze zdwojoną siłą w Rosji Putina, stanowiąc dziś rdzeń rewizjonizmu historycznego osadzonego w szkolnych podręcznikach historii współautorstwa i redagowanych pod nadzorem współpracownika Putina Władimira Miedinskiego, byłego ministra kultury, który stał się negocjatorem z Ukrainą.
Nowe podręczniki do historii dla klas 10–11 wprowadzono w 2023 roku. Putin od dawna mówił o konieczności ich zrewidowania, ale wojna Rosji przeciwko Ukrainie dała ostateczny impuls.
Strach przed zewnętrznym wrogiem, realnym lub wyimaginowanym, jest jednym z najstarszych i najbardziej niezawodnych narzędzi jednoczenia ludzi i odwracania ich uwagi od problemów trapiących ich własne społeczności. Przyjrzyjmy się, jak w rosyjskich szkołach oficjalnie naucza się idei, że Zachód jest wiecznym antagonistą, który wielokrotnie oszukuje, grozi i podważa Rosję.
Narracje wojenne: fundament nieufności
Narracja o rzekomej zdradzie Rosji przez Zachód jest budowana stopniowo. W rozdziale o wydarzeniach prowadzących do II wojny światowej zachodnie demokracje przedstawiane są jako zwodnicze i niewiarygodne; obarcza się je winą za politykę ustępstw wobec Hitlera i utorowanie drogi do jego inwazji na ZSRR.Mówi się w nim o „nieudanej strategii” Londynu i Paryża polegającej na „podsycaniu konfliktu między ZSRR a Niemcami”, sugerując, że Zachód dążył do osłabienia lub zniszczenia Rosji. To manipulacja w czystej postaci, mająca na celu odwrócenie uwagi od ważnych faktów i szczegółów paktu Ribbentrop–Mołotow; zob. nasz pierwszy artykuł.
Zakończenie rozdziału o II wojnie światowej staje się sceną do potępienia rzekomej niewdzięczności niektórych narodów europejskich, w szczególności Polski, Czechosłowacji i krajów bałtyckich, gdzie w późniejszych latach usunięto wiele pomników żołnierzy radzieckich. Oczywiście podręcznik nie uznaje faktu, że pomniki te zostały zaprojektowane, by demonstrować dominację ZSRR, i są gorzkim przypomnieniem o radzieckiej okupacji, która nastąpiła później.„Profanacja i niszczenie pomników radzieckich oznacza zdradę własnych przodków” – głosi podręcznik, argumentując, że zepsucie Zachodu sięga tak głęboko, iż nauczyło całe narody odwracać się plecami do własnej historii i tożsamości.
Rozdział – w istocie oddający istotę całego podręcznika – kulminuje w długim fragmencie przemówienia wygłoszonego przez Władimira Putina podczas parady 9 maja w 2023 roku, w którym po raz kolejny potępia on usuwanie radzieckich pomników na Zachodzie, tym razem wiążąc to również z wojną w Ukrainie.
Oskarżenia Putina są jedynie platformami do promowania moskiewskiego uzasadnienia inwazji na Ukrainę: uprzedzenia wyobrażonego ukraińskiego ataku na Rosję, do którego nigdy nie doszło.

Zachodni sabotaż projektu radzieckiego
Od końca II wojny światowej podręcznik przypisuje niemal każdy poważny problem działaniom Zachodu. Za zimną wojnę w całości obwiniane są Stany Zjednoczone, podczas gdy radziecka blokada Berlina Zachodniego zostaje całkowicie pominięta. Zacieśnianie przez Moskwę kontroli nad połową Europy eufemistycznie opisuje się jako „tworzenie pasa przyjaznych państw” wzdłuż zachodniej granicy ZSRR.Ambasador USA George Kennan w swoim „Długim telegramie”, który analizował i opisywał system polityczny Stalina oraz sowiecką agresję, jest przedstawiany jako przejaw niesprowokowanej wrogości Zachodu. „Odpowiedzialność Waszyngtonu i jego sojuszników za rozpoczęcie konfrontacji jest oczywista” – konkludują autorzy.
Zgodnie z oczekiwaniami Zachód obarcza się również odpowiedzialnością za trudności gospodarcze Związku Radzieckiego i jego ostateczny upadek. Ani słowa o dysfunkcyjnej konstrukcji radzieckiego modelu gospodarczego. Sankcje Zachodu – jak twierdzi podręcznik – były główną przyczyną stagnacji gospodarki ZSRR w latach 80., ponieważ „starały się zablokować dostęp Związku Radzieckiego do zaawansowanych technologii i produktów high-tech”.
Koloryzowanie radzieckiego systemu gospodarczego, z silnym naciskiem na przedsiębiorstwa państwowe i plany pięcioletnie, ma skłonić rosyjskich uczniów do zaakceptowania dużych, kontrolowanych przez państwo przedsiębiorstw jako jedynego naturalnego modelu dla Rosji. Zaakceptujcie korupcję „tłustych kotów” i nieefektywność.
W równie rażąco wprowadzający w błąd sposób książka przedstawia politykę Michaiła Gorbaczowa – pierestrojkę i demokratyzację z połowy lat 80. – jako kryzys, który Zachód wykorzystał, aby „usunąć swojego głównego geopolitycznego rywala, ZSRR, ze sceny międzynarodowej”.
Oczywiście książka przedstawia także wszelką pomoc Zachodu dla poradzieckiej Rosji w latach 90. jako wyzysk.„Waszyngton i jego sojusznicy dążyli do przejęcia kontroli nad rosyjskimi zasobami i trwałego wykluczenia Rosji z grona głównych światowych mocarstw” – twierdzi ta narracja.
Snucie teorii spiskowych to klasyczna sztuczka mająca na celu wprowadzanie odbiorców w błąd, zwłaszcza w społeczeństwach, w których ludzie mają mniejszy dostęp do wpływu politycznego, i ten uścisk przenika niemal wszystkie rozdziały.

Ukraina: ostateczna zdrada
Dezinformacyjna narracja o „zdradzie Zachodu” naprawdę wysuwa się na pierwszy plan w opowieści o ukraińskiej Rewolucji Godności z 2013 roku oraz następującej po niej rosyjskiej agresji od 2014 roku: inwazji na Krym i walkach w ukraińskim regionie Donbasu.
Rozdział o „specjalnej operacji wojskowej” – jak Rosja złośliwie nazywa swoją pełnoskalową inwazję na Ukrainę – zaczyna się od długiej listy wszystkich kroków, które Rosja rzekomo podjęła, aby zbudować przyjazne relacje z Zachodem: wsparcia dla USA po atakach z 11 września, współpracy w zwalczaniu terroryzmu, porozumień o redukcji zbrojeń oraz rozwijającego się partnerstwa energetycznego z Europą.
Książka konkluduje, że wszystko to poszło na marne: Zachód tak bardzo bał się rosnącej potęgi Rosji, że stawał się coraz bardziej wrogi, mimo najlepszych starań Rosji, i zaczął wkraczać w rosyjską strefę wpływów poprzez rzekome rozszerzanie NATO z agresywnymi zamiarami wobec Rosji.„Destabilizacja Rosji od wewnątrz stała się obsesyjną ideą Zachodu” – ogłaszają autorzy. Rosyjskim uczniom mówi się, że „Ukraina została wybrana jako idealna broń” oraz „tarany przeciwko Rosji”. To twierdzenie znajduje echo, gdy Moskwa rutynowo grzmi, że „Zachód będzie walczył z Rosją do ostatniego Ukraińca”.
Funkcja mitu
Przedstawiając Zachód jako stale wiszące nad głową zagrożenie, Moskwa tworzy atmosferę oblężenia i podejrzliwości, która tłumi sprzeciw. Po co kwestionować korupcję, cenzurę czy wojnę, skoro kraj rzekomo jest atakowany przez zewnętrznych wrogów i wewnętrznych zdrajców? W tej narracji instytucje demokratyczne nie są zabezpieczeniami – są końmi trojańskimi, prawa człowieka to tylko zachodni spisek, a wolne i niezależne media w Rosji są niczym innym jak zagranicznymi agentami.
Mit działa jak zasłona dymna, przekierowując uwagę opinii publicznej i potencjalny gniew z tych, którzy sprawują władzę, na wymyślonego, często abstrakcyjnego, złoczyńcę za granicą.
Przepakowywanie treści z czasów zimnej wojny dla nowego pokolenia
W tym micie nie ma nic nowego – zmieniło się jedynie jego opakowanie.”””Podręczniki Miedinskiego odkurzają paranoję z czasów sowieckich i dostosowują ją do sal lekcyjnych XXI wieku, zamieniając Lenina na Putina, a komunizm na „demokrację suwerenną”. Zachód znów staje się odwiecznym wrogiem, wolność zostaje przedstawiona jako zagrożenie, a historia jest narzędziem kontroli. To, co odróżnia ten moment, to nie przekaz, lecz odbiorcy: całe pokolenie rosyjskich dzieci i młodzieży, uczone postrzegać świat jako pole bitwy pełne wrogów i spisków.
Zobacz także:
Manipulowanie pamięcią: przepisywanie szkolnych podręczników historii